"Wszczęcie wobec Polski procedury dotyczącej ochrony państwa prawa jest skandaliczne" - powiedział rzecznik klubu Kukiz'15 Jakub Kulesza. Jak ocenił, to próba "schowania do szafy" prawdziwych problemów Europy, czyli problemu imigracji. Lider Nowoczesnej Ryszard Petru podkreślił z kolei, że Polska dostała od Komisji Europejskiej żółtą kartkę, a "zapracował na to PiS". Podobnie sprawę skomentował szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz: "Niedobrze, że dostajemy rykoszetem z Brukseli po działaniach PiS ws. Trybunału Konstytucyjnego. Ta procedura została zastosowana pierwszy raz w historii".

Samo wszczęcie procedury dotyczącej ochrony państwa prawa jest skandaliczne. Każdy polityk - niezależnie od przynależności politycznej, czy jest z PiS, czy z Platformy - jeśli idzie z wewnętrznymi sprawami Polski do instytucji międzynarodowych, to działa wbrew interesowi Polski - skomentował decyzję KE Kulesza. Jego zdaniem jest to próba "schowania do szafy prawdziwych problemów Europy, spowodowanych przez zgubną politykę Niemiec, czyli problemu imigracji".

Według Kuleszy w stosunkach międzynarodowych rząd powinien prowadzić politykę "podniesionej głowy".

Z kolei poseł Kukiz'15, wiceszef sejmowej komisji ds. europejskich Piotr Apel poinformował, że złożył wniosek, aby komisja w piątek spotkała się z ministrem ds. europejskich Konradem Szymańskim. Chcemy się dowiedzieć, co oznacza decyzja Komisji Europejskiej, jak to będzie wyglądać, jak to będzie procedowane i jakie były argumenty KE - zaznaczył.

Elżbieta Borkowska (Kukiz'15) uważa, że działanie Komisji Europejskiej nie jest przypadkowe. Polska jest krajem skolonizowanym gospodarczo, w większości kapitał jest zachodni. Postrzegamy działania Komisji jako uderzenie wyprzedzające, to nie jest walka o demokrację w Polsce, tutaj chodzi o obawę, że kapitał zachodni zostanie opodatkowany w równym stopniu jak kapitał polski - podkreśliła. Zauważyła jednocześnie, że dyplomacja PiS nie była w stanie zażegnać konfliktu.

Petru: Żółta kartka dla Polski

To na pewno żółta kartka dla Polski, PiS na to zapracował, podejmując takie a nie inne decyzje ws. Trybunału Konstytucyjnego, mediów, a za chwilę i prokuratury; jeszcze w tak szybkim tempie - ocenił z kolei lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Podkreślił, że partia rządząca w pełni odpowiada za to, co się stało. To nie my łamaliśmy konstytucję i obyczaj, to nie my opowiadamy w wywiadach o wegetarianach i rowerzystach. Nie odpowiadamy też za to, jak władza traktuje opozycję - mówił Petru.

Według niego, "źle się stało", że taka sytuacja ma w Europie miejsce. Petru porównywał sytuację Polski do Węgier.

Viktor Orban był na tyle dojrzałym politykiem, że był w stanie się z podobnej polityki wycofać. My apelujemy do premier Szydło, by również się wycofała. Dobrze, że ona tam jedzie i będzie rozmawiać z politykami europejskimi, ale to może nie wystarczyć - mówił. Dodał, że jego zdaniem "problem Polski polega na tym, że u nas - w przeciwieństwie do Orbana - polska premier nie podejmuje decyzji, tylko Jarosław Kaczyński". "Pani Szydło musi liczyć na dobry humor pana prezesa - ocenił Petru.

Boję się, że o ile Węgry nie były traktowane jako bardzo poważny kraj w UE w sensie militarnym i geopolitycznym, to Polska jest bardziej newralgiczna. Mamy granicę rosyjską, konflikty na Ukrainie i ministra obrony narodowej, który co najmniej dziwny. To wszystko powoduje, że jesteśmy znacznie ważniejsi i UE może przejmować się nami o wiele bardziej - dodał lider Nowoczesnej.

Według niego są także obawy, że Polska będzie postrzegana jako kraj, w którym "nieprzestrzegane jest prawo, jest niepoważny i niewiarygodny", a do marca - kiedy KE ma powrócić do sprawy - "PiS może jeszcze nabroić".

Najbardziej się boję, że Polska wypadnie z grupy państw, które decydują o przyszłości w UE. A to może okazać się dla nas szczególnie ważne, jeśli na przykład będziemy musieli się zmierzyć z napływem uchodźców z Ukrainy albo innym kryzysem. My wtedy będziemy Unii potrzebować, także w negocjacjach z Rosją w przypadku sankcji. Nasza siła wobec świata zewnętrznego jest taka, jak nasza siła w UE. Dlatego uważam, że Jarosław Kaczyński i PiS osłabiają naszą siłę - powiedział Petru.

Zaznaczył, że on sam w grudniu apelował, by "polskie brudy prać w Polsce" i prosił premier o rozmowy m.in. ws. Trybunału; jak zauważył, wtedy premier Szydło "nie była tym zainteresowana".

Według Petru w obecnej sytuacji zadaniem posłów opozycji jest "doprowadzenie do tego, by w PiS wyłamała się pewna grupa, która doprowadzi do wcześniejszych wyborów".

Jak mówiła z kolei Kamila Gasiuk-Pihowicz, dzięki rozpoczętej przez KE procedurze, "politycy UE będą mieli szansę wyrobienia sobie samodzielnie zdania na temat tego, co wydarzyło się w Polsce". Nie będzie oskarżeń o nieuzasadnione donosy na Zachód" - dodała posłanka Nowoczesnej. Jak zaznaczyła, nie bagatelizowałaby decyzji KE, która - w jej opinii - "powinna dać polskiemu rządowi do myślenia". Nie ma co obrażać się na rzeczywistość. Pewne standardy demokratycznego państwa prawa zostały w Polsce naruszone - uważa Gasiuk-Pihowicz.

Kosiniak-Kamysz: Polska dostała rykoszetem

Niedobrze, że dostajemy rykoszetem z Brukseli po działaniach PiS ws. Trybunału Konstytucyjnego. Ta procedura została zastosowana pierwszy raz w historii - tak decyzję Komisji Europejskiej dot. Polski skomentował szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Mam nadzieję, bo to jest w interesie Polski, że rząd będzie jak najbardziej otwarty na dialog, na wyjaśnianie, na rozmowę, ale musi zweryfikować swoją politykę w kraju - dodał.

Nawiązując do wtorkowego spotkania premier Beaty Szydło z przedstawicielami opozycji, szef PSL podkreślił, że miał po nim pozytywne nastawienie, bo rzeczowy dialog między rządem a opozycją jest potrzebny. Musi być poszanowanie partnerów nie tylko w momencie trudności (...), kiedy rząd prosi o pomoc opozycje, o dbanie o dobre imię (Polski) - mówił szef ludowców. Do tego jesteśmy też zobowiązani, bo o dobre imię trzeba dbać zawsze. Obrona dobrego imienia Polski nie oznacza oczywiście obrony imienia PiS-u. To nie jest tożsame - zaznaczył polityk.

Miller: Komisja wybrała dialog, a nie nadzór

Z komunikatu Komisji Europejskiej wynika, że Komisja pragnie prowadzić dialog z władzami polskimi, i że nie wdraża specjalnej procedury nadzoru nad przestrzeganiem zasad państwa prawnego. Czyli dialog, a nie nadzór. Według mnie to jest dobre rozwiązanie - uważa z kolei szef SLD Leszek Miller

Według przewodniczącego Sojuszu należy pamiętać o tym, że "Unia Europejska nie jest przeciwnikiem Polski", ani "czynnikiem zewnętrznym".

Polska jest w Unii Europejskiej, Polska jest reprezentowana we wszystkich instytucjach europejskich, także w Komisji Europejskiej, polscy posłowie są obecni w Parlamencie Europejskim; Polacy mają zatem wielorakie możliwości prezentowania swojego punktu widzenia i przekonywania instytucji europejskich do swoich racji - mówił lider SLD. Z tego punktu widzenia należy pozytywnie ocenić deklarację pani premier Szydło, iż zamierza wziąć udział w sesji Parlamentu Europejskiego, gdzie będzie dyskutowana sprawa sytuacji w Polsce - dodał.

Miller zastrzegł zarazem, że decyzja KE jest też "wyraźnym sygnałem dla władz w Warszawie, że instytucje europejskie są mocno zainteresowane rozwojem sytuacji w Polsce, i że każde uchybienie traktatom europejskim czy wartościom europejskim będzie zauważane i komentowane".

Odnosząc się do planowanej na przyszły tydzień debaty PE na temat sytuacji w Polsce, Miller zapowiedział, że europosłowie Sojuszu "będą zachowywali bardzo umiarkowane stanowisko, uznając, że histeria ani z jednej, ani z drugiej strony nie jest nikomu potrzebna".

Zaznaczył także, że to Europejska Partia Ludowa, "czyli ugrupowanie, w którym działają parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego", a nie lewica europejska, wystąpiła o zorganizowanie poświęconej Polsce debaty. Szef SLD zwrócił uwagę, że tej samej frakcji wcześniej "nie przeszkadzało postępowanie pana premiera Orbana", a Donald Tusk jako premier "wielokrotnie brał w obronę polityka węgierskiego".

Miller zaznaczył, że zabiera głos w sprawie relacji między Polską a instytucjami UE, ponieważ jest "tym premierem Polski, który zakończył negocjacje europejskie, i którego rząd przeprowadził udane referendum". Jakakolwiek władza w Polsce nie powinna robić niczego, co by antagonizowało społeczność europejską i prowadziło do konfliktów między instytucjami europejskimi a naszym krajem - ocenił.

Zdaniem b. premiera "napięta sytuacja wokół naszego kraju to nie jest powód do dumy" i "polski rząd powinien robić wszystko, aby zdejmować to napięcie". Jednocześnie zastrzegł jednak, że "źródłem tych napięć nie jest tylko polski rząd". Uważam wiele deklaracji politycznych polityków europejskich, a także polityków niemieckich, za przesadzone. Uważam także deklaracje części polityków polskich za przesadzone - podkreślił.

Szef SLD zaapelował do premier Beaty Szydło, aby wystąpiła "w możliwie krótkim terminie" z inicjatywą polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych, oraz do kierownictwa Sejmu - o stworzenie polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej. Zwrócił się również do "wszystkich sił politycznych w Polsce" o to, by "skoncentrowały się na dialogu i na debacie, a nie na formułowaniu poglądów, często skrajnych, które będą psuły nasze wzajemne kontakty".

Nie warto iść tropem znanych słów Jana Rokity: 'Niemcy mnie biją' i nie warto psuć sobie kontaktów z największym naszym partnerem handlowym i cennym sojusznikiem politycznym. Ale też politycy niemieccy powinni zachować większą wstrzemięźliwość w ocenie sytuacji w Polsce. Można bowiem odnieść wrażenie, że niektórzy z nich czerpią swoją wiedzę na podstawie nie do końca zweryfikowanych źródeł - powiedział Miller.

Komisja Europejska zdecydowała się wszcząć wobec Polski pierwszy etap procedury dotyczącej ochrony państwa prawa ze względu na to, że wiążące zasady dotyczące TK nie są obecnie przestrzegane - poinformował wiceszef KE Frans Timmermans. Jak wyjaśniał, celem wszczęcia procedury jest wyjaśnienie faktów w obiektywny sposób, głębsza ocena sytuacji, a także rozpoczęcie dialogu z polskimi władzami bez przesądzania o kolejnych krokach. 20 stycznia ma odbyć się z kolei w Parlamencie Europejskim w Strasburgu debata na temat sytuacji w Polsce

(mal)