3 lata więzienia w zawieszeniu i 10 tysięcy złotych grzywny - to kara dla dekarza winnego powstania pożaru w kościele św. Katarzyny w Gdańsku. Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie Marka Mielewczyka.

Mężczyzna zapowiada, że sprawiedliwości będzie szukał w Strasburgu

Dekarz zapewnia, że jest niewinny, gdyż - jak twierdzi - prokuratura na etapie śledztwa popełniła szereg błędów, które mogły przyczynić się do błędnej decyzji podjętej przez sąd. Jednym z takich błędów miało być niezabezpieczenie pogorzeliska, na które wejść i zatrzeć ślady mogli wszyscy.

Mielewczyk chce zapoznać się z pisemnym uzasadnieniem dzisiejszego wyroku, a potem złożyć kasację. Nie wyklucza także skierowania sprawy do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Jednak według sędziego Marka Skwarcowa biegli nie poddali w wątpliwość faktu, że ogień powstał od urządzeń pozostawionych przez dekarza na dachu.

Pożar w kościele św. Katarzyny wybuchł wczesnym popołudniem 22 maja 2006 r. Dach świątyni spłonął na oczach tysięcy gdańszczan. Remont kościoła kosztował ponad 10 milionów złotych - prace trwają do dziś.