Donald Tusk poinformował na portalu X, że schronisko dla zwierząt "Happy Dog" w Sobolewie zostało zamknięte. "To kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru" - napisał premier. Teren schroniska zabezpiecza stu policjantów.

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie zamknął w sobotę 24 stycznia schronisko w Sobolewie oraz wydał zakaz prowadzenia schronisk dla zwierząt dla właściciela obiektu. "Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie" - skomentował premier Donald Tusk.

Jak podaje MSWiA, dokument o natychmiastowym zamknięciu schroniska jest wynikiem niestosowania się właściciela obiektu do wcześniejszych decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii wzywających do usunięcia uchybień w prowadzeniu schroniska. 

"W azylu jest ok. 180 psów i kilka kotów. W związku z utrzymującymi się mrozami, MSWiA poleciło wojewodom skontrolowanie schronisk dla zwierząt w całej Polsce. Inspektorzy weterynarii przeprowadzili ponad 200 takich niezapowiedzianych wizyt. Uchybienia stwierdzono między innymi w schronisku 'Happy Dog' w Sobolewie w pow. garwolińskim" - czytamy.

Demonstracja przed urzędem gminy w Sobolewie

Schronisko "Happy Dog" w Sobolewie budzi emocje z powodu dramatycznych warunków, w jakich przetrzymywane są tam zwierzęta. Właściciel schroniska, Marian D., od ośmiu lat ma zarzuty znęcania się nad zwierzętami, m.in. trzymanie psów w zbyt ciasnych kojcach, stosowanie przemocy oraz niewystarczające karmienie zwierząt. Wciąż nie zapadł wyrok.

W sobotę przed urzędem gminy protestowały tłumy, domagając się poprawy losu zwierząt. Obecni byli m.in. poseł Łukasz Litewka oraz Damian Stifler, który jest opiekunem psów pochodzących z tego schroniska. 

"Sytuacja wymknęła się spod kontroli"

Urząd wojewódzki wyjaśnił, że decyzja o zamknięciu schroniska "Happy Dog" została wydana w oparciu o wnioski z kontroli przeprowadzonej 21 stycznia 2026 r. "Dobrostan zwierząt pozostaje priorytetem. Zwierzęta ze schroniska w Sobolewie zostaną tymczasowo zabezpieczone przez gminę Sobolew w obecnym miejscu" - dodał.

Po informacji o zamknięciu schroniska zgromadzeni na własną rękę zaczęli zabierać psy.

"Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Protest wymknął się spod kontroli - ludzie wchodzą na teren schroniska i zabierają psy" - alarmuje w mediach społecznościowych organizacja Pogotowie dla Zwierząt.

Zaapelowała też o transporty dla psów, domy tymczasowe i stałe, a także o ludzi gotowych pomóc na już. "Te psy wychodzą z piekła. Nie mogą zostać bez wsparcia" - dodało.

Grunt, na którym znajduje się schronisko należy do gminy. Dzierżawca, czyli prowadzący schronisko Marian D. został oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami. Proces trwa wiele lat.

Wielokrotnie mieszkańcy i aktywiści, również w sobotę, apelowali do wójta Sobolewa Macieja Błachnio o rozwiązanie umowy z Marianem D.

Choć część zwierząt już zabrano, odpowiedzialność za 180 czworonogów spada na gminę, która ma obowiązek się nimi zaopiekować.