Sąd Rejonowy w Bydgoszczy skazał Rafała P. – byłego radnego Prawa i Sprawiedliwości – na karę dwóch lat więzienia, głównie za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną. Zobowiązał też oskarżonego do zapłaty 75 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonej.


Sąd uznał, że Rafał P. jest winy znęcania się psychicznego i fizycznego nad żoną. Miało to trwać od lutego 2006 r. do końca 2017 r. w Bydgoszczy i Łochowie k. Bydgoszczy. Złożyło się na to wszczynanie awantur, w trakcie których kierował słowa wulgarne, powszechnie uznawane za obraźliwe, poniżanie - w tym w obecności innych osób, grożenie pozbawieniem życia i uszkodzeniem ciała, ograniczanie korzystania ze wspólnych środków finansowych i rzeczy, zmuszanie do określonego zachowania, a także popychanie, kopanie, uderzanie, podduszanie i szarpanie. Za to przestępstwo sąd wymierzył karę 2 lat więzienia.

Sąd orzeł też kary po 3 miesiące pozbawienia wolności za wdarcie się do zajmowanego przez pokrzywdzoną cudzego mieszkania i nieopuszczenie go, pomimo jej żądań oraz zniszczenie - poprzez pocięcie - karty SIM do telefonu komórkowego, dowodu osobistego i prawa jazdy pokrzywdzonej. Wymierzył również karę 6 miesięcy za uporczywe nękanie pokrzywdzonej poprzez liczne wiadomości tekstowe, nagrywanie jej telefonem komórkowym oraz nachodzenie w miejscach przebywania.

Sąd skazał Rafała P. na łączną karę dwóch lat więzienia. Zakazał też zbliżania się do pokrzywdzonej przez pięć lat, na odległość nie mniejszą niż 50 m. Zobowiązał też oskarżonego do zapłaty 75 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonej, a także obciążył kosztami postępowania.


"Pokrzywdzona jakąś zapłatę musi otrzymać"


Sędzia Bartosz Lau podkreślił, że jego zdaniem kara dwóch lat pozbawienia wolności jest wystarczająca. Zwrócił uwagę, że przestępstwa naruszenia miru domowego, zniszczenia dokumentów i stalikingu były kontynuacją psychicznego i fizycznego znęcania się nad żoną, które było pierwszoplanowe w tej sprawie.

Istotna jest też funkcja kompensacyjna prawa karnego, co oznacza, że pokrzywdzona jakąś zapłatę musi otrzymać. Trudne jest ustalenie kwoty, więc takim środkiem zamiast jest nawiązka w wysokości 75 tys. zł. Nie zamyka to drogi do ewentualnych roszczeń cywilnych, gdyby takie strona chciała zgłaszać - dodał sędzia.

Wyrok jest nieprawomocny. Stronom przysługuje prawo odwołania się. Rafał P. i jego obrońca nie byli obecni na ogłoszeniu wyroku.


Dziękuję sądowi za bardzo rzetelne przeprowadzenie całego procesu. Cieszę się, że w wyroku znalazł się zakaz zbliżania się do mnie. Bałam się, że ta sprawa nie zostanie w wyroku uregulowana i to mnie pozytywnie zaskoczyło. Wiem, że pięć lat szybko mnie, ale mam nadzieję, że to okres, który pozwoli mi całkowicie odciąć się od przeszłości. Mam też nadzieję, że Rafał P. przez ten czas przejdzie proces wychowawczy i uzna, że jego zachowanie było złe i nigdy więcej tego nie zrobi - mówiła dziennikarzom pokrzywdzona Karolina P. 

Opracowanie: