Wicepremier oraz minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, zapowiedział daleko idące zmiany w systemie rezerw osobowych Wojska Polskiego. Nowa koncepcja zakłada powstanie tzw. rezerwy wysokiej gotowości. To właśnie ona, wspólnie z armią zawodową oraz Wojskami Obrony Terytorialnej, ma stworzyć potężną formację liczącą 500 tysięcy żołnierzy gotowych do natychmiastowej mobilizacji.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Kluczowym elementem nowej strategii jest powołanie rezerwy wysokiej gotowości, czyli grupy przeszkolonych rezerwistów, którzy regularnie będą uczestniczyć w ćwiczeniach i szkoleniach. To właśnie oni mają stanowić trzon sił wsparcia dla wojska zawodowego i WOT, a w razie potrzeby - błyskawicznie zasilić szeregi obrońców kraju.
Co istotne, przynależność do rezerwy wysokiej gotowości będzie całkowicie dobrowolna. Jak podkreślił wicepremier, służba w rezerwie ma być atrakcyjna i "nie niszczyć wyobrażenia o wojsku". Zaznaczył także, że zaangażować mogą się - na równych prawach - zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła wyjaśnił, że jednostki wojskowe zostały podzielone na tzw. tiery, czyli stopnie gotowości.
Jednostki pierwszego tieru to - jak mówił gen. Kukuła - najlepsze jednostki Wojska Polskiego, które muszą być gotowe w ciągu 5-7 dni od mobilizacji. W tych jednostkach służyć będą - poza żołnierzami zawodowymi - przede wszystkim rezerwiści wysokiej gotowości, którzy m.in. będą raz w roku sprawdzani pod względem gotowości do szybkiego stawienia się w jednostce na wezwanie.
Jednostki drugiego i trzeciego tieru to te, które w razie kryzysu będą miały więcej czasu na przygotowanie do walki; z nimi związani będą w dużej mierze rezerwiści tzw. stałej gotowości.
Gen. Kukuła podkreślił też, że szkolenia będą profilowane pod żołnierzy rezerwistów; każdy rezerwista będzie miał obowiązek odbyć min. 8 dni szkolenia w roku, będzie podlegał też tzw. mobilization day check, czyli sprawdzeniu, czy w razie wezwania rzeczywiście w szybkim tempie stawi się z wymaganym wyposażeniem w jednostce.
W planach jest też stworzenie tzw. szkół podchorążych rezerwy - tak, by osoby niezwiązane zawodowo z wojskiem mogły zdobyć przeszkolenie pozwalające na uzyskanie stopnia oficerskiego - podporucznika rezerwy. Kształcenie takiego oficera rezerwy ma potrwać 3 lata i objąć łącznie minimalnie 139 dni szkolenia - w tym podstawowego i oficerskiego.
Jednym z najważniejszych elementów nowego programu są liczne benefity, które mają zachęcić Polaków do wstąpienia w szeregi rezerwistów wysokiej gotowości. Uczestnicy programu będą mogli liczyć na wynagrodzenie za udział w ćwiczeniach, a także dostęp do szerokiej gamy kursów i szkoleń.
Rezerwiści otrzymają również dużą swobodę w wyborze terminów ćwiczeń oraz jednostki wojskowej, w której będą pełnić służbę. Jak podkreśla szef MON, służba w rezerwie ma być nie tylko zaszczytem, ale i realną szansą na rozwój osobisty.
Minister zapowiedział także, że od 7 marca ruszy tegoroczna edycja szkoleń dla cywilów "wGotowości", której pilotaż odbył się jesienią 2025 roku.



