80-letni Włoch, który jest pierwszym podejrzanym w sprawie polowań na ludzi w oblężonym w latach 90. Sarajewie, został dzisiaj przesłuchany w prokuraturze w Mediolanie. Mężczyzna wyparł się wszystkiego - informuje agencja Ansa. Według śledczych to on - jako kierowca - woził do stolicy Bośni i Hercegowiny chętnych na "sarejewskie safari".

Określenie "sarajewskie safari" dotyczy wydarzeń z lat 90., z czasów serbskiego oblężenia Sarajewa podczas wojny w Bośni i Hercegowinie. Jak ujawniły media, w tamtym czasie były organizowane specjalne "wycieczki" dla osób, którzy jechali tam, by strzelać do mieszkańców stolicy BiH z otaczających miasto wzgórz. Cennik przewidywał opłaty stanowiące obecnie równowartość 80-100 tys. euro.

Prokuratura w Mediolanie wszczęła śledztwo w zeszłym roku, gdy została zawiadomiona o tej sprawie przez włoskiego dziennikarza Ezio Gavazzeniego, który dowiedział się o niej od byłego funkcjonariusza bośniackiego wywiadu.

O sprawie opowiadał też film dokumentalny "Sarajevo Safari", nakręcony w 2022 roku przez słoweńskiego reżysera Mirana Zupanicza. W reakcji na jego premierę burmistrzyni Sarajewa Benjamina Karić złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury BiH, jednak od tego czasu w sprawie nie nastąpił znaczący postęp.

Prokuratura przsłuchała Włocha

Prokuratura w Mediolanie przesłuchała w poniedziałek 80-letniego byłego kierowcę ciężarówki, mieszkającego w okolicach Pordenone na północy Włoch. Śledczy podejrzewają go o to, że uczestniczył w organizacji transportu osób do Sarajewa i w wyniku tego procederu doprowadził do śmierci niewinnych cywilów, w tym kobiet, osób starszych i dzieci.

Wcześniej media podały za świadkami, że 80-latek chwalił się, że w latach 90. jeździł na Bałkany, aby "polować na ludzi". W toku dochodzenia ustalono, że rzeczywiście kilka razy podróżował do byłej Jugosławii w czasie, gdy trwała wojna w Bośni i Hercegowinie.

Podczas przeszukania jego domu karabinierzy znaleźli siedem legalnie zarejestrowanych sztuk broni.

Adwokat mężczyzny powiedział dziennikarzom, że podczas przesłuchania oświadczył on, że nie ma nic wspólnego z zarzucanymi mu czynami.

Według Ansy były kierowca zaprzeczył, jakoby jeździł do Sarajewa.