We Francji setki zwłok – ofiar niedawnych upałów - w kilkunastu chłodzonych ciężarówkach czeka na pochówek; w kostnicach brakuje miejsca. Samochody stoją pod Paryżem i koło Bordeaux. Lokalne władze próbują ustalić tożsamość zmarłych i odnaleźć ich rodziny.

Ciała ofiar upałów pochowane zostaną w specjalnych cmentarnych alejach przeznaczonych dla kloszardów. Na części nagrobków nie będzie nawet imion i nazwisk: tożsamości wielu osób, zwłaszcza tych, które zmarły na ulicy, nie udało się ustalić.

Ale władze mają także problem z ciałami osób, które udało się zidentyfikować. Okazuje się bowiem, że rodziny niektórych zmarłych nie chcą się zająć pogrzebami bliskich. Tłumaczą, że po rodzinnych kłótniach kontakty zostały zerwane i teraz nie mają zamiaru płacić za ich pochówek bliskich.

"Zastraszający bilans", "Bezprecedensowa tragedia", "Katastrofa humanitarna" – to tylko kilka tytułów z francuskich gazet, komentujące tragiczny bilans rekordowych upałów we Francji. Nowe dane mówią o 10 tys. zgonów. Lewicowa opozycja oskarża prezydenta Chiraca, że... czytaj więcej

Nie dziwią więc komentarze francuskiej prasy, które alarmują: Przestaliśmy szanować strych ludzi, nawet zmarłych. Media mówią wprost o moralnej katastrofie.

16:40