Dziś w Genui na północy Włoch zostały wysadzone w powietrze - przy pomocy dynamitu - dwa filary mostu, który zawalił się 14 sierpnia 2018 r. Od czwartku trwała ewakuacja około 3400 osób z domów stojących w pobliżu pozostałości mostu Morandiego.

W katastrofie mostu 14 sierpnia zginęły 43 osoby. Jako przyczynę zawalenia się wiaduktu - odcinka autostrady, co jest przedmiotem śledztwa, wskazywano jego zły stan techniczny, w tym korozję lin nośnych oraz zaniedbania w konserwacji.

Obecnie trwa rozbiórka elementów konstrukcji, którą zastąpi nowa.

Nowy most ma być gotowy do 2020 roku.

W ramach przygotowań do wysadzenia dwóch filarów w pierwszej kolejności ewakuowano osoby starsze i chore oraz kobiety w ciąży; łącznie kilkuset mieszkańców. W piątkowy poranek około 3 tysięcy ludzi opuści domy, które znajdują się w odległości 300-400 metrów od miejsca eksplozji.

Burmistrz Genui Marco Bucci przyznał, że niektórzy zadeklarowali, że nie chcą opuścić swoich mieszkań. Zostaną wyprowadzeni pod eskortą - zapowiedział. Siłom porządkowym ma towarzyszyć przy tych czynnościach zespół psychologów.
Wysadzonych zostanie 20 tysięcy metrów sześciennych materiałów budowlanych.

Jak zauważono, operacja ta odbędzie się w jednym z najgorętszych dni tego lata, przy temperaturach sięgających na północy Włoch 40 stopni. To również wymaga podjęcia specjalnych działań.

Ludność z okolic mostu spędzi dwie noce w hotelach i innych obiektach. Do dyspozycji ewakuowanych oddano też miejsca w parafiach, ośrodkach sportowych i szkołach.

Władze miasta zapewniają, że będą kontrolować poziom pyłów, jakie powstaną po wybuchu.

Na balkonach grupy mieszkańców zainstalowały we współpracy z naukowcami urządzenia do ich pomiaru.

Opracowanie: