Jeszcze w tym tygodniu zapaść ma kluczowa dla Polski decyzja krajów Unii Europejskiej ws. Nord Stream 2. Przewodnicząca obecnie w UE Rumunia zamierza poddać pod głosowanie unijnych ambasadorów zmiany w dyrektywie gazowej, które mogłyby opóźnić lub wręcz zablokować rosyjski gazociąg.

Rumunia dotrzymała więc złożonej w tej sprawie obietnicy i doprowadzi do głosowania, co oznacza koniec impasu, do którego doprowadziły w czasie swoich prezydencji Bułgaria i Austria, popierające budowę gazociągu.

Przeprowadzenie głosowania nie jest jednak jednoznaczne z wygraną, bowiem jego wynik nie jest pewny. Unia Europejska podzielona jest w tej sprawie na dwa obozy.

Po stronie Polski stoi 12 państw. Kluczowe jest jednak stanowisko Francji, Włoch i Hiszpanii. Jeśli którykolwiek z tych krajów poprze Niemcy, wokół których skupiają się zwolennicy Nord Stream 2, to zmiany blokujące gazociąg nie przejdą. Ryzyko porażki jest więc duże.

Głosowanie na posiedzeniu unijnych ambasadorów odbędzie się prawdopodobnie w piątek.