To była najgorsza noc w moim życiu - mówi Irakijczyk, który od 20 lat mieszka w Polsce. Bahim al Saedi w Iraku zostawił matkę, dwie siostry i 5 braci. Rozmawiała z nim reporterka RMF.

Współczuję tym, którzy tam cały czas są. Oni na pewno nie spali, bo wiedzieli, że pierwszy atak będzie bolesny. Nie chciałbym być tam, bo tutaj, zawsze mogę im jakoś pomóc. (...) Poczekam, zobaczymy jak zostanie rozwiązana cała sprawa. Może wtedy tam pojadę i zobaczę jak będę im mógł pomagać - mówi Bahim al Saedi.

Dodaje, że wczoraj udało mu się skontaktować z rodziną. Mówi, że słyszał jak wszyscy płakali i mówili, że się boją.

Nie wiedzieli co będzie, bo z tego, co oni słyszeli, co pokazywali w stacjach telewizyjnych będą o wiele lepsze od tych, które spadały w 1991 roku - mówi al Saedi.

Foto: Piotr Sadziński RMF Kuwejt

11:20