"Ta formuła SLD, która jest dzisiaj, nie przystaje do nowoczesnej Polski" - mówi były szef SLD Grzegorz Napieralski w Kontrwywiadzie RMF FM. "Albo będzie radykalna zmiana i budowanie czegoś innego, albo SLD faktycznie już nie będzie" - dodaje. "Jeśli dalibyśmy radę zaprosić do współpracy ludzi, których po drodze pogubiliśmy, np. Guziała, Rozenka, gdyby założyć z nimi poważny projekt, to jest jeszcze szansa dla lewicy" - podkreśla. "To jest ostatni dzwonek. Dostaje się Millerowi, jak każdemu liderowi. Można tylko współczuć" - ocenia Napieralski.

Posłuchaj Kontrwywiadu RMF FM

Konrad Piasecki: Panie pośle to chyba trzeba zwijać i wyprowadzać sztandary?

Grzegorz Napieralski: Czas na pewno na bardzo poważą zmianę i bardzo poważną reformę i zastanowienie się, gdzie jest nasze miejsce na scenie politycznej.

A jest jeszcze miejsce? Bo co wybory to porażka, co wynik to słabszy.

To prawda. Trzeci akt wyborczy dla nas bardzo bolesny, bardzo trudny. Ale jest też miejsce dla nowoczesnej formacji politycznej, która będzie się różniła od PiS i PO.

Już nie SLD?

Ta formuła, która jest dzisiaj, ten program, te komunikaty, które my dziś wysyłamy do naszych wyborów one nie przystają do nowoczesnej Polski i nowoczesnego świata. To trzeba zmienić.

Ale mówiąc wprost: trzeba szyld SLD oddać do lamusa? Albo do lombardu? Żeby chociaż zarobić parę złotych na tym.

Pan zawsze ma takie ciekawe wstawki, ciekawe spostrzeżenia. To są bardzo proste schematy: odwołanie przewodniczącego, zmiana nazwy to jest bardzo proste.

Ja nie mówię o zmianie nazwy. Ja mówię o rozstaniu się z formacją jaką jest SLD.   

To byłoby zbyt proste, gdyby można było coś zrobić tak prosto: coś zmienić, gdzieś odejść, gdzieś wyjść. Albo będzie radykalna zmiana i budowanie czegoś naprawdę innego. Albo jeżeli tej radykalnej zmiany nie będzie to SLD faktycznie już nie będzie.

Ale ta zmiana polega na tym, że co? Nie ma SLD? Nie ma Twojego Ruchu, jest nowa lewica. 

Cytat

Ta radykalna zmiana to jest radykalna zmiana w naszym myśleniu, w naszym postępowaniu.

Ta radykalna zmiana polega na wszystkim i wierzę głęboko, że my w SLD i nie tylko SLD do tego dorośliśmy, to zobaczyliśmy i chcemy to zrobić. Ta radykalna zmiana to jest radykalna zmiana w naszym myśleniu, w naszym postępowaniu. Ta radykalna zmiana jest też zmianą taką personalną. Ta radykalna zmiana jest też w programie, w komunikacji z ludźmi i pokazaniu, że myślimy o trochę innych rzeczach.

Ale konkretnie. Pan mówi radykalna zmiana. Radykalna zmiana również jeżeli chodzi o liderów? To znaczy Miller odchodzi, Iwiński odchodzi, Czarzasty odchodzi. Wchodzi... właśnie nie wiadomo kto. Ale ktoś nowy?

Wie pan, to są takie proste schematy, że przewodniczący musi odejść.

Ale musi, czy nie musi?

Nie musi.

Niech sobie zostanie.

Powiedzmy sobie otwarcie. Zmiana przewodniczącego nic nie wnosi. Ja uważam, że Leszek Miller i wierzę głęboko w Leszka Millera, może być tym naprawdę tym bardzo pozytywnym impulsem i liderem tej zmiany.

Ale czy metryka mu jeszcze pozwala? Na to, żeby być liderem zmiany. Nie wymawiając nikomu wieku. 

Jeżeli dzisiaj dalibyśmy radę otworzyć się na nowe środowiska, zaprosić jeszcze raz do współpracy tych ludzi, którzy pogubiliśmy gdzieś po drodze - Piotr Guział, Barbara Nowacka, Wojciech Olejniczak, być może Andrzej Rozenek. Jest wiele innych - młodzi prezydenci, którzy poszli z własnych komitetów, chociaż byli kiedyś w SLD i wygrali te wybory w cuglach, to gdyby z nimi tak naprawdę założyć poważny projekt polityczny i przegrupować te siły - mentalnie, programowo, kadrowo - to jest szansa.

Ale jeszcze pod marką SLD? Czy już ta marka nic nie znaczy?

To jest pytanie dla nas, na sobotę 6 grudnia.

A jak pan dzisiaj odpowiada na to pytanie?

Ja odpowiem 6 grudnia, proszę wybaczyć.

Czy SLD jest potrzebne? Czy nie jest tak, że narasta w panu poczucie, że wy w SLD już nikomu nie jesteście potrzebni?

Cytat

Jest potrzebna nowoczesna partia polityczna

Na pewno jest potrzebna nowoczesna partia polityczna, czy środowisko polityczne, które będzie odpowiadało na nowe wyzwania, które będzie mówiło o nowoczesnej edukacji, które pomoże ludziom, którzy dzisiaj czują się w Polsce, że transformacja nie przyniosła im satysfakcji. Oni by chcieli na kogoś zagłosować, ale ani PO, ani PiS nie daje im takiego poczucia.

A ma pan takie poczucie, że oddał pan SLD - bo w którymś momencie przestał pan być szefem SLD - a następcy, że tak zacytuję klasyka - spartolili tę robotę...

Ja jestem dumny z tego, co zrobiłem. Moja rezygnacja i przyjęcie na swoje barki odpowiedzialności za wybory było czymś takim, że dyskusja, która trwała wtedy, trwała o tym, jaka ma być przyszłość polskiej lewicy, a nie kto kogo będzie rozliczał, wybierał czy wycinał.

Dzisiejsza rzeczywistość jest taka, że Olejniczak przegrywał, Napieralski przegrywał, Miller też przegrywa.

Ale to wyciągnijmy z tego wnioski. Tak się dzieje w życiu - raz się wygrywa, raz się przegrywa. Ja w wyborach prezydenckich - mimo że one były najtrudniejsze dla mnie, dla całej formacji - udało nam się zrobić bardzo dobry wynik. Czułem smak zwycięstwa, czułem smak porażki. Tak jest w życiu. Pan też na pewno miał sukcesy i porażki w swoim życiu. Każdy to ma. Nauką z tego wszystkiego, co się wydarzyło tak naprawdę dookoła nas, jest to czy z tych porażek - wyciągniemy wnioski.

A bardzo się Leszkowi Millerowi dostało?

Na pewno jak każdemu liderowi po takich wyborach.

Krzyczeli na niego bardzo?


Tylko można współczuć.

Głowę mu zmywacie?

Sam to przeżywałem i to jest rola niewdzięczna, rola lidera.

Ale Miller umie pochylić głowę i posypać ją popiołem?

Tak naprawdę wszystko zależy od soboty szóstego grudnia. Tam naprawdę będzie ocena partii i ocena Leszka Millera.

Ale rozumiem, że jakiejś autooceny już dokonuje?

Wierzę głęboko, że tak.

A na wewnętrznych spotkaniach dokonuje?

Pierwszą ocenę na zarządzie przedstawił.

I to była ocena, że? Wszystko było dobrze? I może być tylko lepiej?


Była też ocena cierpka, była też ocena mówiąca o tym, że wiele rzeczy się źle wydarzyło. Ja z częścią tych ocen się zgadzam. Z częścią nie. Ale dla mnie najważniejsze co będzie się działo to szósty grudnia, czyli sobota.

A wytłumaczył wam, po bo był ten sojusz z PiS i Kaczyńskim w sprawie wyborów?

Mówił o tym Leszek Miller, wielokrotnie, tak. Mówił o tym, że w parlamencie będzie się spotykał z każdym politykiem, który ma mandat demokratyczny.

A pan nie uważa, ze to był błąd. Że wyborca już kompletnie się pogubił?


Parlament jest po to, żeby rozmawiać i w parlamencie...

... czyli panu się sojusz z PiS podoba?

Nie mówmy o sojuszach.

Był chwilowy sojusz. Może taktyczny, ale sojusz.

Każdy z każdym może się spotykać. Natomiast, jeżeli ja miałbym jakąś uwagę do władz partii to, to, że trzeba być konsekwentnym. Jeżeli mówimy o czymś, co w państwie demokratycznym źle działa, to nawet jeżeli PiS składa wniosek to trzeba go poprzeć.

A ratunkiem dla SLD ma być Wojciech Olejniczak na prezydenta?

To ciekawy pomysł, ciekawy projekt.

Ale dobry, czy zły?

Bardzo.

Pan Olejniczaka kiedyś wygryzł, więc nie wiem, czy taki świetny. 

Cytat

Byliśmy w sporze, tak jak rodzina czasami jest w sporze. Ale potem rodzina się godzi, tak jak my z Wojciechem Olejniczakiem

Byliśmy w sporze, tak jak rodzina czasami jest w sporze. Ale potem rodzina się godzi, tak jak my z Wojciechem Olejniczakiem. Sukces Wojciecha Olejniczaka, czy osoby, która będzie kojarzona z całą stroną sceny politycznej będzie tylko wtedy, jeżeli to będzie szerszy projekt, niż tylko projekt jednej partii politycznej. Jeśli to nawet nie będzie projekt partii politycznych tylko różnych środowisk, więc jeżeli to się uda zrobić, to Wojtek ma szansę, jeżeli tego się nie uda to przegra z kretesem.

A nie jest tak, że za te wszystkie krytyki, to któregoś dnia panu spadnie partyjna cegła na głowę?

To znaczy?

Nie wiem. Wywalą pana, wyrzucą, usuną, powiedzą, żeby pan sam odszedł, zawieszą pana.

Może tak być, z tym się absolutnie liczę.

Ale ma pan takie poczucie, że cyka panu zegar?

Cytat

Jeżeli dzisiaj bardzo szczerze sobie nie porozmawiamy i to będzie bardzo bolesne, to po prostu wszyscy przegramy

Może tak być, ale ja myślę, ze jesteśmy w takim momencie w historii, naprawdę w historii, bo to już tak trzeba nazwać, że jeżeli dzisiaj bardzo szczerze sobie nie porozmawiamy i to będzie bardzo bolesne, to po prostu wszyscy przegramy. Więc nawet wyrzucenie mnie z partii spowoduje, że nic tak naprawdę się nie stanie. Partia nie wejdzie wtedy do parlamentu i tyle.

A skoro mówimy o historii. A może czas byłoby budować lewicę, dla której komunistyczni generałowie już nie są idolami, bo to jest dzisiaj główny wyróżnik SLD na polskiej scenie politycznej.

Ja myślę, że trzeba dzisiaj budować nowoczesną formację polityczną, nowoczesny ruch polityczny na bazie tego, co się dzisiaj dzieje, bądź się działo w przeszłości.

Nie warto by się odciąć od PRL-u wreszcie?

Ale ja bym patrzył raczej w przyszłość, niż w przeszłość.

Ale wy cały czas patrzycie w przeszłość. Patrzę na młodych liderów lewicy - że Leszek Miller broni generała Kiszczaka i Jaruzelskiego, to jeszcze może bym jakoś zrozumiał - ale że Kalita, Joński i Napieralski bronią? Jaki to ma sens?

Ja nie patrzę w przeszłość absolutnie. Proszę mnie o to nie posądzać. Ja patrzę absolutnie w przyszłość.

A nie czas byłoby na przykład potępić stan wojenny?

Ale ja bym się skupił na czymś innym.

To niech się pan skupia na czymś innym, ale trzeba z historią się też jakoś rozliczyć.

Ale po co? Myśli pan, że ta moda osoba, która dzisiaj straciła pracę, albo młody rodzic, który patrzy, że szkoła nie jest dobrze wyposażona i jego dziecko nie ma dobrej edukacji myśli o przeszłości? Nie.

Nie, ja myślę tylko, że nowoczesna lewica, każda nowoczesna lewica, brzydzi się przemocą, brzydzi się wojskiem na ulicach, brzydzi się tysiącami aresztowanych, brzydzi się ograniczeniami praw obywatelskich, a wy tego bronicie, bo taki był PRL i taki był stan wojenny.

Ale te sprawy rozstrzygają niezawisłe sądy, a nie ja. Ja jestem daleki od tego.

No i tak właśnie przegrywacie kolejne wybory.

Nie, nie panie redaktorze. Ja nikogo nie bronię, żadnych zbrodniarzy, proszę mi tego nie wciskać.

Ale jak to nie? Nie broni pan zbrodniarzy stanu wojennego?

Ja dzisiaj mówię o czymś całkowicie innym. Ja chciałbym dzisiaj zajmować się w polskiej polityce czymś, co jest ciekawą ofertą dla tych ludzi, którzy tej oferty potrzebują. Ja chciałbym chronić tych i pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują, a nie zajmować się historią. Bo dlatego przegrywamy właśnie, jak pan powiedział, bądźmy konsekwentni.