"Obrazki, które dochodzą do nas z Ukrainy to jest coś przerażającego. W kraju, który graniczy z Unią Europejską, brat zabija brata" – mówi urodzony we Lwowie Mirosław Mynio Ortyński basista zespołu Enej. "Mamy kontakt z zespołem Kozak System. Chłopacy powiedzieli: Módlcie się za Ukrainę" - dodaje wokalista zespołu Piotr Lolek Sołoducha, którego dziadkowie pochodzą z Ukrainy. Obaj muzycy byli Gośćmi Krzysztofa Ziemca w RMF FM.

Posłuchaj rozmowy Krzysztofa Ziemca z członkami zespołu Enej

Krzysztof Ziemiec: Jak patrzycie na to wszystko co dzieje się na Ukrainie? Jak to oceniacie, czy jesteście w ogóle w stanie spokojnie na to patrzeć?

Mirosław Mynio Ortyński: Obrazki, które dochodzą do nas z Ukrainy to jest coś przerażającego i niewiarygodnego, że w XXI wieku w kraju, który graniczy z Unią Europejską dochodzi do takich brutalnych scen, gdzie brat zabija brata. To jest kraj, który jest praktycznie na pograniczu wojny domowej, jest to coś przerażającego i ciężko ogólnie znaleźć odpowiednie epitety, żeby określić, co tam się dzieje i co mamy teraz w sercach i co przeżywamy.

Cytat

To jest kraj, który jest praktycznie na pograniczu wojny domowej

Piotr Lolek Sołoducha: Możemy sobie nawet podarować, że jest tam nasz rodzina, wystarczy podejść do tego po prostu po ludzku. To ludzie demonstrujący swój sprzeciw wobec tego, co się dzieje na Ukrainie, walczący aby jutro było tam lepsze, aby ich dzieciom żyło się lepiej na Ukrainie. A dochodzi do takich aktów przemocy. Jest to coś niedopuszczalnego. Mynio ma całą rodzinę na Ukrainie, ja również bardzo dużo. Przeżywamy to dosyć mocno. Zastanawiamy się, w jaki sposób możemy pomóc. Nie mamy możliwości pojechania tam, żeby stanąć razem z tymi ludźmi na Majdanie. Robimy co możemy poprzez piosenkę, poprzez dobre słowo, i liczymy na to, że chociaż w odrobinie, w jakimś procencie wspomagamy i wspieramy duchowo naszych przyjaciół, nasze rodziny, które są na Ukrainie.

A powiedzcie szczerze, dzwonił ktoś do was stamtąd, opowiadał ze łzami w oczach, płakał albo nawet myślał o tym, żeby emigrować, żeby przyjechać do was do Polski? Bo tam na Ukrainie już po prostu żyć się nie da normalnie.

Piotr Lolek Sołoducha: Mamy kontakt stały z zespołem Kozak System, z którymi nagraliśmy wspólną piosenkę "Brat za brata". Jest to protest song. To są nasi przyjaciele, którzy mieszkają w Kijowie, którzy praktycznie codziennie chodzili na Majdan. Kiedy ostatni raz widzieliśmy się tutaj, w Olsztynie u nas, grali koncert, to jeszcze takich brutalnych scen nie było w Kijowie. Oni w poniedziałek wyjechali do Kijowa, przyjechali we wtorek rano. Wziąłem telefon i zadzwoniłem do chłopaków z Kozak System zapytać się, czy im nic nie jest, czy żyją, czy jest tak dramatycznie, jak to pokazują media. Jedyne słowo, które powiedzieli chłopacy to: "módlcie się za Ukrainę, bo jest źle". Wystarczyło jedno słowo, jedno zdanie: "módlcie się za Ukrainę" i włos się jeży na głowie. W tym momencie człowiek nie ma pojęcia, co ma robić, jak ma wesprzeć, jaki ruch ma wykonać. A wiem, że muszę coś zrobić, tylko kwestia co, jak i gdzie?

Cytat

Wystarczyło jedno słowo, jedno zdanie: "módlcie się za Ukrainę" i włos się jeży na głowie

Jak myślicie, co my Polacy powinniśmy zrobić w tej chwili, w jaki sposób pomóc Ukraińcom?

Mirosław Mynio Ortyński: Ja myślę, że Polska i tak wystarczająco, na wiele sposobów pomaga Ukrainie. Wiadomo, że pomoc militarna nie wchodzi w rachubę. Tutaj wielką siłę i wielkie nadzieje pokładamy w politykach. Już teraz jest wielki postęp. Niestety było trzeba wiele litrów krwi i wiele ofiar, żeby do tych rozmów doszło, jakiejkolwiek akcji oprócz ubolewania, że my się nie zgadzamy i tak dalej. To zdecydowanie za mało było.

Ale słyszy się, że nawet jeśli by się uspokoiło, to słyszy się, że już wiele osób wyemigrowało i wiele osób chciałoby w najbliższym czasie uciec z Ukrainy. Myślicie, że część z nich chciałaby dotrzeć i zamieszkać na stałe w Polsce?

Mirosław Mynio Ortyński: Ja myślę, że nie po to oni walczą o swoją wolność, nie po to walczą o wolną Ukrainę, żeby potem z tej Ukrainy uciekać. To jest ostatnia rzecz u nich w głowie, żeby wyjechać z Ukrainy. Nie na darmo tyle ludzi zginęło, tyle ich braci przelało krew, więc wątpię. Jeżeli, to na pewno nie na taką skale, żeby Polska miała teraz przyjmować uchodźców z Ukrainy. Jeżeli chodzi o tą sprawę, to Polska nie powinna się martwić. Obywatele Ukrainy kochają swój kraj, i nawet jak będzie źle, to gorzej być nie może. Na pewno będzie lepiej i oni wytrzymają i będą budować swoją demokracje, swoją przyszłość od podstaw -  ja w to wierzę.

Piotr Lolek Sołoducha: Oni emigrować nie będą. Ewentualnie na co mają ochotę, to przede wszystkim przyjechać do Polski bez barier granicznych, bez jakiś wiz, żeby mogli do nas przyjechać jak do sąsiadów europejskich, jak do rodzin, do przyjaciół. Zasiąść z nami, porozmawiać i żyć we wspólnej Europie, a nie po to, żeby osiedlić się w Polsce i tutaj żyć.

Ja nie pytałem dlatego, żebym się obawiał emigracji, tylko biorąc pod uwagę fakt, jak często w historii polskiej granice otwierały się na różnego rodzaju emigrantów. Dlatego też myślałem, że i dzisiaj też Polacy, by z chęcią pomogli Ukraińcom, tak jak to robią przez ostatnie tygodnie, czy nawet miesiące. A jak myślicie, czy rozpad Ukrainy jest możliwy, bo niektórzy ciągle o tym mówią, ciągle o tym myślą, nawet na 3 części. Na wschodnią, zachodnią i oddzielnie jeszcze Krym.

Mirosław Mynio Ortyński: On (podział - red.) był jeszcze kiedyś bardziej widoczny. W tym momencie widzimy nawet, że w rejonie Charkowa, Doniecka, nie ma 100 proc. poparcia dla prezydenta Janukowycza. Tam też jest podział pół na pół. Więc gdyby przypuścimy Ukraina się rozpadła na wschodnią i zachodnią, to co mają powiedzieć Ukraińcy, patrioci, którzy mieszkają w Charkowie. Czy oni by musieli wyemigrować? Ja myślę, że oni nie pozwolą na to, żeby Ukraina rozpadła się na te dwie czy tam trzy części. Myślę, że nie jest to realne, ale jak czas pokazuje, wszystko się może zdarzyć. Ukraina te racje porównywała, tym bardziej przez ludzi, którzy są tam na Majdanie, że to jest to, co się działo w Jugosławii. A więc niestety wojna...

Powiedzcie mi jeszcze, skąd tak duża różnica między Ukrainą a Białorusią? Ukraina ma bardzo duże dążenie europejskie, niepodległościowe, na Białorusi tego zupełnie nie widać. Ja ostatnio byłem na nartach na Słowacji, rozmawiałem z Białorusinami, pytałem, czy oni też nie chcieliby do Unii? Powiedzieli, że w żadnym wypadku. Bo im to co mają, wystarcza, oni chcą ochrony Rosji. Rosja im wszystko daje. Na Ukrainie jest zupełnie inaczej, nikt w ten sposób nie patrzy, albo może większość osób tak nie patrzy. Dlaczego tak duże są różnice między tak bliskimi krajami?

Cytat

Ukraiński naród niemiło wspomina te czasy, w których była Ukraina pod okupacją Rosji

Mirosław Mynio Ortyński: Myślę, że Ukraiński naród ma troszkę inną świadomość, oni zawsze chcieli być bliżej Polski, zawsze chcieli być bliżej Europy. Ukraiński naród niemiło wspomina te czasy, w których była Ukraina pod okupacją Rosji. A więc oni wiedzą jak było, więc chcą czegoś innego. Tylko oni muszą wiedzieć też, że między podpisaniem np. umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, a wejściem Ukrainy do Unii jest bardzo, bardzo długa droga i nie koniecznie jest to droga łatwa.

To czego dziś powinniśmy życzyć tym wszystkim, którzy są na Majdanie, wszystkim Ukraińcom, którym jest drogi los ich ojczyzny?

Mirosław Mynio Ortyński: Żebyśmy żyli z nimi jako równy sąsiad, żebyśmy żyli bez jakichkolwiek granic, barier, w jednej, wolnej, spokojnej Europie.

Bardzo dziękuje wam za te słowa, dziękuje za wizytę w studiu. Dzieliły nas kilometry, ale połączył los, los Ukraińców, którzy chcą mieć własną, niepodległą ojczyznę i demokratyczną władze. Bardzo wam dziękuje, połowa zespołu Enej była dziś gościem RMF FM. Czyli Mirosław Mynio Ortyński - basista zespołu i Piotr Lolek Sołoducha - wokalista. Dobrego dnia wam życzę. Dziękuje.