„W poniedziałek będziemy brali udział w prezydium Rady Dialogu Społecznego. Jeśli faktycznie na tym spotkaniu rozpoczną się negocjacje z rządem, to Solidarność będzie domagać się osobnych negocjacji, ponieważ nasze postulaty są zupełnie inne od ZNP” – mówił w RMF FM o proteście nauczycieli szef NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. „To pokazuje wielką odpowiedzialność Solidarności nauczycielskiej, że nie chcą brać uczniów jako zakładników, chcą ten protest rozwiązać między dorosłymi. I to jest sytuacja dla mnie najważniejsza” – dodał. „Na pewno nie siądziemy razem do stolika z ZNP” – podkreślił gość Krzysztofa Ziemca.

My mamy swój protest, a oprócz tego związek zawodowy "Solidarność" jest od września w sporze z rządem i ten spór przynosi efekty, ponieważ odmrożone zostały wynagrodzenia w sferze budżetowej. My dzisiaj walczymy o nauczycieli, ale też pozostałe grupy zawodowe, jak chociażby pracowników urzędów, sądownictwa, prokuratur, czy szeroko rozumianej kultury. Ci pracownicy też są w sytuacji dramatycznej jeśli o wynagrodzenia - mówił szef NSZZ "Solidarność". My nie możemy pozwolić dzisiaj, aby kosztem pozostałych grup zawodowych jedna grupa otrzymała podwyżki. My rozmawiamy z rządem globalnie. Daliśmy premierowi czas do 28 marca na przedstawienie konkretnych propozycji. Jeśli ich nie będzie, to 4 kwietnia cała "Solidarność" będzie protestowała przed wszystkimi urzędami wojewódzkimi we wszystkich miastach - dodał.

Duda podkreślił, że według niego "skończył się monopol związków jednozawodowych". Pan Broniarz już kiedyś zdradził robotników i pracowników poprzez to, że podpisał w 2008 roku porozumienie z Platformą Obywatelską, PSL-em i SLD, odbierając możliwość przechodzenia dzisiaj wielu pracownikom na tzw. emerytury pomostowe. My jako Solidarność podchodzimy do wszystkich problemów globalnie. Dzisiaj z rządem rozmawiamy o podwyżkach m.in. nauczycieli, ale także dla wszystkich innych grup - powiedział.

Szef związkowców był także pytany o sprawę niedzieli niehandlowych. Według niego informacje o bankructwach sklepów to są "fake newsy, nieprawdy, półprawdy, kłamstwa i manipulacje". Mieliśmy do czynienia z jedną taką manipulacja, na którą złapało się również Biuro Analiz Sejmowych. Pan sklepikarz z Warszawy, któremu obroty spadły o 30 proc. Później powielają to duże gazety, potem do Biura Analiz Sejmowych. To są bzdury - powiedział. Trzy dni w miesiącu powodują, że lodziarnia się nie wyrabia? To jest lobby dużych sieci handlowych - stwierdził.

Ta ustawa jest zrobiona dla pracowników, którzy mogą w niedzielę odpocząć. Straszono likwidacją dużych sieci handlowych, dużymi zwolnieniami. Wręcz odwrotnie, potrzeba jest pracowników w dużych sieciach handlowych - mówił Duda. My uważamy, że wszystko jest na dobrej drodze do tego, aby faktycznie w przyszłym roku można było wprowadzić czwartą niedzielę niehandlową - podkreślił.

POSŁUCHAJ ROZMOWY KRZYSZTOFA ZIEMCA Z PIOTREM DUDĄ

Krzysztof Ziemiec: W poniedziałek ZNP kończy referendum, a oświatowa "Solidarność" zaczyna głodówkę. Robi się coraz ostrzej. Czy to znaczy, że "Solidarność" będzie strajkować w kwietniu razem z ZNP?

Piotr Duda: Panie redaktorze, szanowni państwo, kompletnie mnie nie interesuje, co robi ZNP, co robi pan Broniarz. Mogę powiedzieć, co robiła, co robi i co będzie robiła "Solidarność" jako Komisja Krajowa, a także jako "Solidarność" oświatowa. W poniedziałek będziemy brali udział w prezydium Rady Dialogu Społecznego. Jeżeli faktycznie w tym dniu, na tym spotkaniu rozpoczną się negocjacje z rządem, to "Solidarność" będzie domagać się osobnych negocjacji z rządem, dlatego że nasze postulaty są zupełnie inne. Chcemy autonomicznych rozmów. Dziś jesteśmy w proteście w Krakowie, koleżanki i koledzy protestują już trzynasty dzień. W poniedziałek może się to zaostrzyć do strajku głodowego - oczywiście to jest decyzja indywidualna członków związku, ale to pokazuje wielką odpowiedzialność "Solidarności" nauczycielskiej, że nie chcą brać uczniów jako zakładników. Chcą ten protest rozwiązać między dorosłymi. To jest sytuacja dla mnie najważniejsza. Jeżeli będą w poniedziałek negocjacje po prezydium Rady Dialogu Społecznego to "Solidarność" będzie się domagała autonomicznych negocjacji. Na pewno nie siądziemy razem do stolika z ZNP.

Pan powiedział, że nie interesuje pana to, co robi ZNP, ale w sumie postulaty "Solidarności" są bardzo podobne. Też chodzi o podwyżki, też chodzi o większe płace. Tego wszystkiego domagają się także nauczyciele, którzy popierają strajk ZNP.

Tak, postulaty są zbieżne, ale jeżeli chodzi o kwoty, w tym temacie się różnimy. My przyjęliśmy inne zasady protestu - tak jak mówiłem wcześniej, nie chcemy doprowadzać do tego, aby nie dość, że uczniowie mają już związane z egzaminem przeżycia traumatyczne, będą mieli jeszcze problemy związane ze strajkiem. My prowadzimy swój protest. Oprócz tego Związek Zawodowy "Solidarność" od września jest w sporze z rządem i ten spór przynosi pozytywne efekty. Odmrożone zostały wynagrodzenia w sferze budżetowej. My dzisiaj walczymy o nauczycieli, ale także pozostałe grupy zawodowe, jak chociażby pracownicy urzędów, sądownictwa, prokuratur, pracowników urzędów wojewódzkich czy szeroko rozumianej kultury - muzealników, bibliotekarzy. Ci pracownicy tak samo są w sytuacji dramatycznej, jeżeli chodzi o wynagrodzenia. Tak samo cała administracja zespolona, chociażby pracowników sanepidów... My jako Związek Zawodowy "Solidarność" podchodzimy do tych problemów w sposób globalny. My sobie nie możemy pozwolić dzisiaj, aby kosztem pozostałych grup zawodowych jedna grupa zawodowa otrzymała podwyżki. My rozmawiamy z rządem globalnie. Daliśmy panu premierowi, rządowi czas do 28, czyli do przyszłego czwartku na przedstawienie konkretnych propozycji. Jeżeli ich nie będzie - 4 kwietnia cała "Solidarność" będzie protestowała przed wszystkimi urzędami wojewódzkimi we wszystkich miastach.

Wrócę jeszcze do nauczycieli. Co rozwiąże zdaniem pana ten konflikt? Pan mówi, że dużo Was dzieli co do ZNP. W sumie 90 proc. szkół przyłączy się do tego strajku. 500 tys. nauczycieli w referendum powiedziało, że chce tego strajku, czyli ten strajk pewnie będzie. Spójrzmy szerzej: co zdaniem pana rozwiązałoby ten konflikt z rządem? Podwyżki? A może dymisje w MEN, może dymisja pani minister edukacji by sprawę jakoś załatwiła?

Panie redaktorze, szanowni państwo, Związek Zawodowy "Solidarność" już w ubiegłym roku - chyba w połowie roku - dał wotum nieufności pani minister Annie Zalewskiej, ale nie jest problem jeżeli chodzi o sprawy dotyczące osób konkretnych. Chodzi o to, żeby rozwiązać te problemy, o które nam chodzi. Związkowcom "Solidarności" oświatowej chodzi przede wszystkim o podwyżki, ale także o modernizację całego systemu. Od 3 lat rozmawiamy z panią minister Zalewską bez prawie żadnych efektów. Dlatego ta determinacja członków "Solidarności" oświatowej, którzy protestują już trzynasty dzień w Krakowie... Jeszcze raz powtórzę: skończył się monopol związków jednozawodowych. Pan Broniarz już kiedyś zdradził robotników, pracowników poprzez to, że podpisał w 2008 roku porozumienie z Platformą Obywatelską, PSL-em i SLD odbierając możliwość przechodzenia dzisiaj wielu pracownikom, którzy ciężko pracują, na tzw. emerytury pomostowe. My jako "Solidarność" podchodzimy globalnie do wszystkich problemów i dzisiaj z rządem rozmawiamy o podwyżkach m.in. dla nauczycieli, ale także dla pozostałych grup, które pracują w tzw. sferze finansów publicznych. Tego będziemy się domagać.

Ostatnie pytanie o nauczycieli. Jeśli 8 kwietnia będzie strajk to nauczyciele związani z "Solidarnością" się do tego strajku przyłączą czy nie?

Panie redaktorze, to jest indywidualna decyzja każdego nauczyciela, członka "Solidarności". Ma prawo wziąć udział w referendum, jeżeli będzie strajkował - to jest jego decyzja. Odpowiedzialność będzie brał pan Broniarz i Związek Nauczycielstwa Polskiego, a nie Związek Zawodowy "Solidarność".

Teraz nawiążę do tego, o czym pan mówił, bo słyszałem taki trochę pomruk niezadowolenia. Czy to znaczy że "Solidarność" znalazła się na takim kursie kolizyjnym do rządu, że czekają nas na wiosnę jakieś duże protesty?

Przede wszystkim chcemy rozmawiać, ale od jakiegoś czasu widać, że ta sytuacja stoi w miejscu. Jak pan doskonale wie, mieliśmy spotkanie trzy tygodnie temu, właściwie już miesiąc temu, z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim, z panem premierem Morawieckim. Prawie doszliśmy do wspólnego porozumienia. Powołaliśmy dwa zespoły robocze, odbyły się pierwsze spotkania, wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Na kolejnych spotkaniach wszystko cofnęło się do punktu wyjścia. Dlatego we wtorek na sztabie protestacyjnym w Warszawie podjęliśmy jednoznaczną decyzję. Jeżeli rząd do przyszłego czwartku, czyli do 28, nie przedstawi konkretnych propozycji, także dla nauczycieli, ale dla tych pozostałych grup zawodowych, o których mówiłem wcześniej, plus odmrożenie wskaźnika funduszu socjalnego na ten rok i jeszcze o rok, o rozpoczęcie rozmów na temat emerytur stażowych, bo to jest dla nas bardzo ważne, my jako Związek Zawodowy "Solidarność" rozpoczniemy protest.

Razem z ZNP wywrócicie ten rząd, nie dotrwa do wyborów.

Nie. My uważamy, że te postulaty są do spełnienia. Rozmawiamy o nich od trzech lat i uważamy, że można siąść i merytorycznie rozmawiać. My, w przeciwieństwie do innych związków, które reprezentują tylko i wyłącznie jedną grupę zawodową, chcemy rozmawiać o tych problemach globalnie. Zdajemy sobie sprawę, że te problemy chociażby dotyczące emerytur stażowych nie rozwiążemy z dnia na dzień, ale przykładowo sprawy dotyczące wydzielenie z minimalnego wynagrodzenia wysługi lat, jest realne do spełnienia. Trzeba sobie przyjąć datę.

Rozwiążmy teraz inny problem - niedziele handlowe. Coraz więcej badań pokazuje że Polacy chcą powrotu handlu w niedziele, przedsiębiorcy też tego chcą, bo wiele firm bankrutuje. Czy "Solidarność" będzie skłonna do powrotu, do jakiejś formy liberalizacji tej ustawy?

To są tak zwane fake newsy, nieprawdy, półprawdy, kłamstwa i manipulacje. Mieliśmy jedną taką manipulację, na którą złapało się Biuro Analiz Sejmowych. Pan sklepikarz spod Warszawy, któremu obroty spadły o 30 procent. Później powielają to duże papierowe gazety, później idzie to do Biura Analiz Sejmowych i robi się z tego ekspertyzę. To bzdury.

Podam panu konkretny przykład. Duża lodziarnia wycofuje się z dużych sieci handlowych, mówiąc właśnie, że przez brak handlu w niedzielę oni nie wyrabiają i finansowo ten biznes się nie spina.

No tak. Trzy dni w tej chwili w miesiącu powodują, że lodziarnia się nie wyrabia. To jest lobby dużych sieci handlowych. Jeśli ktoś uważa dzisiaj, że cofnięty zostanie zakaz handlu sprzed tej reformy, to znaczy, że co? Że wszyscy klienci poszliby do małych sklepików w niedzielę? No bzdura! Więcej sklepików zamykano w 2017 roku niż w 2018 i 2019. Przede wszystkim ta ustawa jest zrobiona dla pracowników, którzy mogą sobie w niedzielę odpocząć. Nie udało się likwidacją dużych sieci handlowych, straszono, że będą wielkie zwolnienia. Wręcz odwrotnie. Potrzeba jest pracowników w dużych sieciach handlowych. Tu się szuka tematów zastępczych. Uważamy, że wszystko jest na dobrej drodze do tego, aby faktycznie w przyszłym roku można było wprowadzić czwartą niedzielę niehandlową.

Co zrobić z pomnikiem ks. Jankowskiego, kapelana "Solidarności". Powinien wrócić, czy nie?

Decyzja została podjęta przez radnych miasta Gdańska. Na dzień dzisiejszy komitet społeczny, który jest i funkcjonuje, który faktycznie zajmuje się pomnikiem prałata Jankowskiego będzie na ten temat na pewno rozmawiał. Trudno mi się w tym temacie w tej chwili wypowiadać.

A co zrobić z legendą "Solidarności" Zbigniewem Bujakiem, który jest na liście Wiosny. Dla pana to jest jakiś problem, czy nie?

Dla mnie to nie jest problem. Pan Bujak zasłużony dla Solidarności, ale w momencie w którym przepraszał za "Solidarność" i dawał na licytację legitymację związkową ze znaczkiem, to dla mnie przestał być osobą wiarygodną i tą legendą, na którą na pewno zasłużył, gdyby nie jego późniejsze działania.