Witold Zembaczyński podkreślał w Rozmowie o 7.00 w Radiu RMF24, że to prezydent Karol Nawrocki powinien odebrać ślubowanie wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. "Hamując to, nadużywa swojej władzy, jak innych substancji psychoaktywnych, które widzieliśmy wielokrotnie. Nadużycie jest motorem napędowym jego prezydentury" - powiedział polityk KO.
Sejm 13 marca br. wybrał sześcioro sędziów TK, których kandydatury zostały zaproponowane przez Prezydium Sejmu i w głosowaniu zyskały poparcie rządowej koalicji. Zgodnie z uchwaloną w czasach rządów PiS w 2016 r. ustawą o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, "osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie". Prezydent Karol Nawrocki do tej pory nie odebrał ślubowania od wybranych przez Sejm sędziów. Z kolei wybrani sędziowie skierowali do prezydenta list z prośbą o wyznaczenie terminu złożenia ślubowania.
Wywieramy presję a prezydenta, bo powinien wywiązać się ze swoich obowiązków. Wybraliśmy profesorów, prawników, ludzi bez legitymacji partyjnych. Potrzebny jest apolityczny Trybunał i na to zgodny prezydenta nie ma - powiedział Zembaczyński.
To szkodliwe dla państwa, bo my, Polacy, mamy prawo do sądu. Wiele spraw, które powinny być rozstrzygnięte przez apolityczny Trybunał, nie jest rozstrzygane. Trzeba odblokować Trybunał Konstytucyjny, bo on jest państwu potrzebny. Prezydent nie ma pomysłów alternatywnych, jego plan to paraliż - podkreślił polityk.
Ustalona wstępnie wersja "planu B" przewiduje złożenie ślubowania przed marszałkiem Sejmu, w obecności zaproszonych gości, oczywiście włącznie z prezydentem, który jest ostatecznym adresatem uroczystej deklaracji sędziów.
Prezydent wychodzi z założenia, że swoją złą wolą, brakiem wysłuchania oświadczenia sędziów, sparaliżuje proces, ale my nie będziemy stali bezradnie. Alternatywne rozwiązania leżą na stole. Przepis mówi wprost, bo to nie jest zapisane w konstytucji, tylko w ustawie, którą PiS tworzył - powiedział Zembaczyński.
Na pytanie, czy "plan B" zakłada ślubowanie wobec prezydenta, ale bez jego obecności, Zembaczyński odpowiedział, że to zabawa w interpretację słów. Intencja ustawodawcy jest tu literalnie określona, "wobec" prezydenta, nie "przed". Można się bawić w interpretację tego słowa - wyjaśnił.
Polityk przyznał, że alternatywny plan nie jest jeszcze do końca doprecyzowany, bo obóz rządzący liczy, że prezydent jednak przyjmie ślubowanie nowo wybranych sędziów TK. W dalszym ciągu wywieramy presję na prezydenta - zaznaczył.
W Rozmowie o 7.00 w Radiu RMF24 polityk odniósł się też do niedawnej wizyty Nawrockiego na Węgrzech. Viktor Orban robi w Europie co chce, głównie to co chce Putin. To akwizytor Putina - powiedział polityk.
Przyznał też, że oczekiwania wobec wizyty były duże. Były nadzieje, że podróż prezydenta zaowocuje zgodą na sankcje wobec Rosji czy zmianą polityki energetycznej. Wizyta Nawrockiego upewniła Orbana, że może robić co chce. Może rozbijać jedność europejską. To go ośmieliło - zaznaczył Zembaczyński. To jest coś, co jest w kontrze do kierunku europejskiej polityki, co wzmacnia rosyjską machinę wojenną - podkreślił Zembaczyński.
Pan prezydent został postawiony przez swoje zaplecze polityczne pod ścianą. Musiał udzielić wsparcia politycznego Orbanowi, co ma się nijak do jego wypowiedzi, w których potępia Putina - dodał. Poseł jednocześnie podkreślił, że "to jest sprzeczny sygnał dla opinii publicznej i ten sprzeczny sygnał powoduje irytację, powoduje jego agresywne zachowanie wobec dziennikarzy, taki bandytyzm polityczny ze skierowanym palcem przeciwko dziennikarzom i również kolejne ataki na nas."
Zawetowana przez prezydenta nowelizacja odnosiła się do szeregu zagadnień procedury karnej. Zawarto w niej m.in. nowe, odmienne podejście do możliwości stosowania tymczasowych aresztów z powodu tzw. surowości kary. Górna granica kary pozbawienia wolności - rozumiana jako surowa - miała zostać podniesiona z 8 do 10 lat. Jednocześnie okres stosowania aresztu na podstawie tego przepisu do czasu wydania wyroku przez sąd I instancji nie mógłby przekroczyć 12 miesięcy.
Ta ustawa to była szeroka nowelizacja kodeksu karnego. Ona rozwiązywała jedną bolączkę państwa polskiego - nadużywanie aresztów tymczasowych. Mówimy tutaj o obywatelach, którzy popadli w konflikt z prawem albo są tymczasowo aresztowani bez racjonalnych zarzutów. Mają prawo do tego, żeby tak jak inni obywatele Unii Europejskiej ten areszt nie był nadużywany - powiedział Witold Zembaczyński.
Witold Zembaczyński zwrócił uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie jednostkowych przypadków, ale ma charakter systemowy i wieloletni. Zrobił to bezmyślnie, bo dziś jest na aucie własnego środowiska, własnej rodziny kibicowskie, z której pochodzi - podkreślił polityk.


