"To jest obniżenie temperatury sporu, zaproszenie wszystkich stron politycznych do współpracy i pracy w ciszy, uważności, wyłącznie po to, aby ustawa jak najszybciej znalazła się na stole pana prezydenta" – tak skomentowała skierowanie do komisji nadzwyczajnej ustawy o statusie osoby najbliższej Urszula Pasławska, wiceprezes i posłanka Polskiego Stronnictwa Ludowego w rozmowie o 7 w Radiu RMF24.
Jak zaznaczyła posłanka, teraz od marszałka Sejmu zależy, kiedy ta komisja zostanie powołana. Nie ma przeszkód, by stało się to na najbliższym Sejmie - powiedziała.
Gospodarz rozmowy Piotr Salak zwrócił uwagę, że prezydent upiera się, by w ustawie znalazł się zapis o wyjątkowości małżeństwa. Wyjątkowość małżeńska jest zagwarantowana w konstytucji, ale jeżeli wola prawej strony jest taka, żeby to uwypuklić, to myślę, że nie ma tutaj przeszkód - przyznała Pasłowska.
Pan prezydent w kampanii wyborczej złożył stosowną obietnicę w kontekście uregulowania tej kwestii. Polityka polityką, a spawy ludzkie winne być przez państwo rozwiązywane - dodała.
Posłanka powiedziała także, że Polska jest w tyle, jeśli chodzi o gwarancje praw dla tego typu związków.
Rozmówczyni Piotra Salaka odniosła się także do swojej obecności w Radzie Parlamentarzystów przy prezydencie. Na sugestię, że jej udział może być jedynie "alibi", odpowiedziała: My jako Polskie Stronnictwo Ludowe szukamy sposobów na złagodzenie sporu.
Pasłowska została zapytana, czy odejdzie z rady, jeśli prezydent zawetuje projekt ustawy o statusie osoby najbliższej. Uważam, że zawsze warto rozmawiać i lepiej rozmawiać, niż się obrażać. W polityce nie można się obrażać - stwierdziła.
W sprawie ustawy dotyczącej programu SAFE posłanka PSL wyraziła przekonanie, że prezydent ją podpisze. Niepodpisanie ustawy byłoby strzałem w kolano dla prezydenta, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych - oceniła.
W Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 poruszono także temat ustawy aborcyjnej. Pasławska przypomniała, że projekt PSL przywracający stan sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego od dwóch lat pozostaje w komisji.
Stanowisko klubu jest takie, że trzeba zrobić pierwszy krok i ustawa przywracająca regulacje sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego dziś jest możliwa do przeprowadzenia - powiedziała.
Dodała przy tym, że jej osobiste poglądy są "dużo dalej idące niż ustawa PSL-u", ale klub koncentruje się na rozwiązaniu możliwym do przyjęcia.
Piotr Salak zapytał także o przywrócenie możliwości udziału dzieci w polowaniach. Pasławska, honorowa członkini Polskiego Związku Łowieckiego i założycielka Klubu Dian, broniła takiej możliwości.
Lepiej wyjść z dzieckiem - w mojej ocenie - do lasu, niż dać mu telefon, tablet i grę komputerową. I tak myśli cała cywilizowana Europa. Jedynie w Polsce wprowadzono taki zakaz - argumentowała.
Jej zdaniem zakaz z 2018 r. naruszył konstytucyjne prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
W kontekście wprowadzenia obowiązkowych okresowych badań dla myśliwych Pasławska przekonywała, że nie chodzi o sprzeciw wobec kontroli, lecz o równe traktowanie wszystkich posiadaczy broni.
Jeżeli badamy, to badamy wszystkich posiadaczy broni. Wyłączenie tylko jednej grupy posiadaczy broni jest stygmatyzujące - podkreśliła. Jej zdaniem wypadki z udziałem broni w ostatnich latach nie wynikały ze stanu zdrowia, lecz z błędów i braku przeszkolenia.
Na koniec rozmowy pojawił się temat możliwego rozłamu w Polsce 2050. Pasławska zapewniła, że PSL nie zamierza "podbierać" posłów koalicjantowi. Nie mamy zwyczaju w koalicji podbierania sobie posłów - zaznaczyła, dodając, że partie budowane wyłącznie na popularności lidera mają trudniej niż te oparte na trwałych strukturach i wartościach.


