"Przemysław Czarnek zapowiedział, że będzie zdejmował fotowoltaikę ze swojego domu. Chciałbym zapytać, z czyjego domu, bo - jak sprawdziłem - na dzisiaj jest człowiekiem bezdomnym" - mówił europoseł Bartosz Arłukowicz w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24. To nawiązanie do oświadczenia majątkowego kandydata PiS na premiera, z którego wynika, że nie posiada on majątku. Swoje udziały w nieruchomościach (dom i działka) przepisał bowiem na żonę.
Bartosz Arłukowicz w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 odniósł się do rywalizacji politycznej z Przemysławem Czarnkiem i zaznaczył, że debata powinna opierać się na konkretnych pytaniach dotyczących decyzji podejmowanych w czasie sprawowania funkcji publicznych.
Na początek chciałbym, żeby pan minister Czarnek wyjaśnił swoją rolę w przyznawaniu dotacji (...) na wille. Chciałbym, żeby wskazał, ile willi przekazał, jakim stowarzyszeniom i fundacjom i jak to zostało rozliczone - powiedział europoseł.
Chciałbym, żeby odpowiedział, czy prawdą jest, że przekazywał specjalne dotacje dla KUL-u (...). Czy prawdą jest, że dotował uczelnię, której szefował mecenas Lewandowski. Te wszystkie pytania muszą paść - dodał.
Wspomniał też o wcześniejszych wypowiedziach Czarnka dotyczących energetyki.
Przemysław Czarnek zapowiedział, że będzie zdejmował fotowoltaikę ze swojego domu. Chciałbym zapytać, z czyjego domu, bo - jak sprawdziłem - na dzisiaj jest człowiekiem bezdomnym - dodał, nawiązując do oświadczenia majątkowego kandydata PiS na premiera.
Arłukowicz komentował również sytuację w obozie Prawa i Sprawiedliwości. Według niego w partii trwa silna rywalizacja wewnętrzna.
On (Jarosław Kaczyński) szukał wyjścia z sytuacji, w której chłopaki pod tym dywanem jak buldogi ze sobą walczą i zagryzają się nawzajem - powiedział, odnosząc się do procesu wyboru kandydata na premiera w PiS.
Jednocześnie zdecydowanie bronił przywództwa Donalda Tuska w Koalicji Obywatelskiej.
Jeżeli mamy lidera, który się nie boi stanąć do walki wewnątrzpartyjnej, nie boi się stanąć do walki zewnętrznej, i nie boi się zostać premierem, to musi nazywać się Tusk. Bo Kaczyński tego wszystkiego się po prostu boi - stwierdził.
Polityk podkreślał też, że dyskusje w partii się toczą, choć nie zawsze są widoczne publicznie.
To, że głosy nie dochodzą, to bardzo dobrze, bo dyskusja ma się toczyć wewnątrz partii - mówił.
W rozmowie pojawił się również temat rosnących cen paliw. Były minister przyznał, że w ostatnich dniach zauważył znaczące podwyżki w wielu krajach Europy. Byłem w Berlinie, w Brukseli, w Luksemburgu, jestem w Strasburgu (...). Ceny drastycznie poszły do góry - relacjonował.
Według europosła przyczyną wzrostów jest przede wszystkim sytuacja międzynarodowa.
Odpowiedzialnym za wzrost cen paliw jest to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, zaś rząd musi sobie z tym problemem poradzić - dodał.
Polityk odniósł się również do debaty o sankcjach wobec Rosji. Nikt tak bardzo nie cieszy się z kłopotów europejskich jak Putin. Nikt tak bardzo nie zaciera rąk, kiedy Polacy i Europejczycy muszą zapłacić za paliwo trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt procent drożej - powiedział.


