"Jeszcze gdyby ktoś mi rok temu powiedział, że ja w jakikolwiek sposób wejdę do polityki, to byłabym mocno zdziwiona, zaskoczona, i w tej chwili wydaje mi się to czymś dość abstrakcyjnym. Weszłam do Rady Miasta i na tym chcę się skupiać, a nie śnić jakimś snem o potędze" - mówi w Porannej rozmowie w RMF FM Monika Jaruzelska, nowa radna Rady Miasta Warszawy. Odniosła się też do słów Leszka Millera, który uważa, że powinna ona wystartować w wyborach prezydenckich w 2020 roku. "Nie można niczego wykluczyć. Monika Jaruzelska nie zamierza, ale niczego nie wyklucza - mówi gość Roberta Mazurka.


Odnosi się też do spekulacji, według których może w przyszłości stanąć na czele Sojuszu Lewicy Demokratycznej: "Nie wydaje mi się, żeby moje ambicje szły w tym kierunku, żeby kierować partią. Partia ma swojego przewodniczącego" - mówi radna. "Przede wszystkim ja nie jestem członkiem SLD. To nie jest tak, że ja chcę się teraz odcinać się od SLD, ponieważ zawsze był bardzo jasny przekaz z mojej strony, dlaczego ja do polityki weszłam. Weszłam w związku z ustawą degradacyjną, która godziła w wojsko i jedyną partią, która akurat to popierała i dzięki niej utworzyliśmy komitet monitorowania ustawy degradacyjnej, to było SLD. W związku z tym to było oczywiste, że jest nam po drodze" - tłumaczy Jaruzelska.

Odpowiadając na pytanie, czy będzie chciała kandydować do Sejmu w przyszłorocznych wyborach, mówi: "Tego też nie wykluczam". 

Monika Jaruzelska: Nie podoba mi się sformułowanie "aborcja na życzenie"

Robert Mazurek w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM pytał naszego gościa o lewicowy światopogląd. Monika Jaruzelska mówiła: "Nie podobają mi się okładki pism w których mówi się, że aborcja jest OK i nie podoba mi się sformułowanie "aborcja na życzenie". Zaraz dodała: "jestem za liberalizacją ustawy aborcyjnej".

"Dzisiaj w niektórych szkołach jest tak zwany tęczowy piątek,  którym będą pogadanki o gejach i lesbijkach" - przypomniał  Rober Mazurek.  "Uważam że powinno mówić się na zajęciach o różnych orientacjach seksualnych i powinno się robić to w taki sposób, żeby nie budziło to agresji i było tolerancyjne" - mówiła Jaruzelska, ale dodała: "robienie fiesty z takich spraw które dotyczą intymnego życia, budzi odwrotny skutek i napędza agresję. (...) "Teraz pewnie może być mi przylepiona twarz homofoba".  

Gość: Monika Jaruzelska

Robert Mazurek RMF FM: Startowała pani z listy SLD, ale myślę, że gdyby była pani solo, to jeszcze więcej dostałaby pani głosów.

Monika Jaruzeska: No nie jestem pewna. Właściwie jestem przekonana, że tak by nie było. Tutaj SLD mi bardzo pomogło przy wyborach.

O tak, trzymało panią żeby pani za daleko nie odfrunęła. Dlaczego pani nie kandydowała na prezydenta Warszawy?

Przede wszystkim dlatego, że sama uważałam, że nie mam do tego kompetencji. Też nikt mi tego nie proponował, ale przede wszystkim dlatego, że gdyby taka propozycja padła, to uważałabym, że kompetencji takich nie posiadam.

Patryk Jaki pluje sobie w brodę, bo gdyby pani kandydowała, to myślę, że on byłby w drugiej turze, a tak to wszystkie głosy pana Rozenka, wszystkie głosy wyborcy SLD poszły od razu na Rafała Trzaskowskiego.

No może tak było, to jest pana redaktora hipoteza.

Tak, to jest hipoteza, ale Leszek Miller - w końcu wytrawny znawca polityki - mówi, że to jest wielki sukces to raz, a dwa za tym sukcesem powinien iść następny: powinna pani kandydować w 2020 roku na prezydenta Polski.

Panie redaktorze, jeszcze gdyby rok temu ktoś powiedział mi, że w jakikolwiek sposób wejdę do polityki, to byłabym mocno zdziwiona, albo zaskoczona. W tej chwili to też wydaje mi się być czymś abstrakcyjnym. Weszłam do rady miasta z czego jestem bardzo zadowolona, bardzo dziękuję wszystkim moim wyborcom i tym wszystkim, którzy mi w tym pomogli i na tym chce się skupiać, a nie śnić sen o potędze, prezydenturze itd.

Ale rozpoczęła pani takim wstępem, że "gdyby mi jeszcze rok temu" co oznacza, że dzisiaj to rzeczywiście prawie dwa lata, półtora roku, ale jak ten czas minie...

Oczywiście, wie pan, nie można niczego wykluczyć...

Czyli Monika Jaruzelska nie wyklucza?

Nie wyklucza i to rzeczywiście będzie jako news, chociaż Jaruzelska na razie nie zamierza, ale oczywiście niczego w życiu wykluczyć nie można.

Niczego wykluczyć nie można, a wyklucza pani to, że zostałaby pani szefową SLD?

Nie, nie wydaje mi się żeby moje ambicje szły w tym kierunku, żeby kierować partią.

Ale dlaczego?

Partia ma swojego przewodniczącego i...

Partia ma swojego przewodniczącego i wynik 6,6 proc. głosów w sejmikach, no to jest klęska.

No nie jest to dobry wynik. SLD spodziewało się lepszego.

Na Mazowszu nie macie ani jednego radnego w sejmiku, nie macie oprócz pani nikogo w radzie Warszawy, a startowali tutaj ludzie rozpoznawalni.

Startowali, ja bardzo tego żałuję, bo rzeczywiście kilka osób, które ze mną startowało to są działacze samorządowi od wielu lat i osoby bardzo kompetentne także bardzo tego żałuję.

No dobrze, ale to w takim razie może trzeba powiedzieć: "Dobra, to wezmę ten ster w swoje ręce. Nie chcę, ale muszę, ja - Monika Jaruzelska".

Panie redaktorze, przede wszystkim ja nie jestem nawet członkiem SLD.

Tak myślałem, bo pani nie chciała płacić składek.

To nie jest to, że chce się odcinać od SLD, ponieważ bardzo jasny był przekaz z mojej strony dlaczego ja w ogóle do polityki weszłam. Do polityki weszłam w związku z ustawą degradacyjną, która godziła w wojsko.

Ale wie pani dobrze, że tego pani nie załatwi w Warszawie?

Ja wie, ale jedyną partią, która akurat popierała - i dzięki nim utworzyliśmy ten komitet monitorowania ustawy degradacyjnej - to było SLD. W związku z tym to było oczywiste, że jest nam po drodze. 

Dobrze, ale akurat dobrze pani wie, że tego rada Warszawy nie załatwi i naturalną drogą dla pani będzie kandydowanie za rok do Sejmu.

I też tego nie wykluczam oczywiście.

Czyli nie wyklucza pani, że do Sejmu, a jak dobrze pójdzie to i na prezydenta. Wybory europejskie jeszcze wcześniej?

Raczej nie, ale, panie redaktorze...Chciałabym najpierw coś zrobić dla Warszawy, bo po to startowałam.

A proszę mi powiedzieć, czy dzwonił już do pani Włodzimierz Czarzasty z gratulacjami?

Tak, już dzwonił.

Już dzwonił, zdążył po tygodniu?

Tak, tak, nie no, po tygodniu...

A kiedy zadzwonił?

Ale wie pan co, zostawmy ten temat.

Czyli rozumiem, że się nie spieszył.

Zostawmy ten temat, naprawdę.

To dobrze. Bo pani nie wypada powiedzieć głośno tego, o czym wiedzą wszyscy zainteresowani i zorientowani trochę w polityce, że pani nie jest specjalnie przez Włodzimierza Czarzastego i władze SLD hołubiona. Pani hołubi Leszek Miller, ale Czarzasty niekoniecznie.

Ale skąd pan redaktor takie wnioski wyciąga?

Znam po prostu jednego, drugiego i znam panią. I stąd te wnioski.

Wie pan co, startowałam z SLD, z SLD miałam propozycję, przewodniczącym SLD jest Włodzimierz Czarzasty i myślę, że już po prostu pan redaktor by chciał, żebym ja tu zatańczyła jakiż taniec na grobie SLD i tak dalej, ale przede wszystkim...

Nie, wręcz przeciwnie, ja właśnie chcę pokazać nową liderkę SLD, kobietę, która poprowadzi ja do wielkich triumfów. Jaki grób?

Nie, no właśnie chciałam powiedzieć, że wynik rzeczywiście nienajlepszy i spodziewaliśmy się lepszego wyniku.

To jakie błędy SLD popełniło w kampanii wyborczej?

Myślę, że tutaj to jest kilka kwestii. Kwestie takie, że może nie do końca była ta kampania prowadzona w sposób bardzo jakiś konsekwentny, czyli czasami była taka łagodna część SLD pokazana, czyli nie jesteśmy ani jednymi, ani drugimi, jesteśmy trzecią opcją, która nie walczy tylko idzie i jeszcze zdobywa zupełnie niezależnie od tego punkty, a potem się pojawiała taka duża agresja w stosunku do rządzących, czy też do totalnej opozycji, czyli pokazywanie znowu jakiegoś takiego pazura i tutaj brak...

Pazur by wam się przydał, ale ja mam wrażenie, że wyście atakowali tylko jedną stronę.

Myślę, że zdecydowanie bardziej jedną, ale myślę, że taki przekaz jednolity i konsekwentny, to jest coś co buduję większą wiarygodność. Ale przede wszystkim to jest to, że jednak SLD nie znalazło się w większej koalicji, a tutaj to były wybory samorządowe, ale tak naprawdę absolutnie polityczne tym razem.

A pani chciałaby, żeby SLD było członkiem Koalicji Obywatelskiej?

A pan by chciał żebym dokończyła odpowiedź?

Marzę o tym.

To niech pan pozwoli. W związku z tym wejście do Koalicji pozwoliłoby na lepszy wynik, ale to są w tej chwili spekulacje.

A pani chciałaby, żeby SLD było częścią Koalicji Obywatelskiej ?

Chciałabym, żeby SLD miała mocną pozycję, chciałabym żeby SLD wróciło...

Niewiarygodne. To pierwszy polityczny wywiad Moniki Jaruzelskiej i już mówi polityczną nowomową.  

Może to jest język polityczny, ale pan też zadaje takie pytania.

Zadałem proste pytanie: czy chciałaby pani, żeby SLD stało się częścią Koalicji Obywatelskiej budowanej prze Platformę i Nowoczesną.

Nie, wolałabym, żeby SLD miało na tyle mocną własną pozycję, żeby nie musiało tworzyć koalicji i weszło do Sejmu z mocnym dwucyfrowym wynikiem.

I to jest prosta odpowiedź. A czy jakiekolwiek koalicje w sejmikach, albo na innym szczeblu samorządu z PiS-em są możliwe?

Wczoraj przewodniczący Czarzasty powiedział, że są niemożliwe i rozumiem, że chodzi tu bardziej o jakieś formalne rozwiązania. Ja sobie wyobrażam, że po to się bierze udział w wyborach samorządowych, że są pewne bardzo konkretne sprawy do załatwienia. Dla mnie nie będzie miało znaczenia, czy walcząc o kwestie poprawy...

... o mój park, np. o park Morskie Oko.

Park Morskie Oko np. żeby mniej drzew wycinali, czy też żeby było czyściej. I jeśli ktoś z innej partii będzie chciał tego samego, to jest dla mnie oczywiste, że nie będę się sprzeciwiać, tylko dlatego żeby zrobić na złość komuś, kto jest z innej partii.

(ag, nm)