Zespół parlamentarny posła Mularczyka finalizuje swoje prace, potem będziemy podejmować decyzje – tak wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk odpowiada na pytanie o reparacje wojenne. „Rozmawiamy z niemieckimi partnerami, że mamy moralne prawo do takiej rozmowy. Polska otrzymała ok. 1 proc. wszystkich odszkodowań wypłaconych różnym krajom po II wojnie światowej. To jest bardzo mało, biorąc pod uwagę, że była największą ofiarą, poniosła najwięcej strat. Nasze prawo do takiej dyskusji jest uzasadnione” – przekonywał gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM. Dodał, że „niemieccy partnerzy to rozumieją”.

Nikt mnie o te rzeczy nie pytał - mówił wiceszef MSZ na temat wizerunku Matki Boskiej w tęczowej aureoli, o którym piszą media na świecie. "Takiej manipulacji nie powinno się bezkarnie dokonywać" - oświadczył. "To nic zdrożnego" - powiedział o zatrzymaniu Elżbiety Podleśnej o godzinie 6:00 rano w jej mieszkaniu - "Policja odwiedziła tę panią, zaprosiła na przesłuchanie, po przesłuchaniu zwolniła do domu".  

W internetowej części Popołudniowej Rozmowy w RMF FM Szymon Szynkowski vel Sęk był pytany między innymi o to, dlaczego premier Mateusz Morawiecki podczas niedawnej wizyty w Stanach Zjednoczonych, kolejny raz nie gościł w Białym Domu. "Nasze relacje są szczególne i bardzo intensywne, to jest naturalne, że nie ma potrzeby kolejnymi spotkaniami udowadniać, że te relacje są bardzo dobre, bo one po prostu są bardzo dobre. Nie ma co tego na siłę udowadniać" - odpowiedział. 

Gość mówił także o kosztach organizacji konferencji bliskowschodniej w Warszawie. "Jakieś uczestnictwo Stanów Zjednoczonych pewnie było, ale większość kosztów poniosła Polska (...) Jeżeli Amerykanie będą tu lokowali swoje wojska, to też ponoszą pewne koszty i ta współpraca na tym polega, że oni zaangażują duże środki finansowe. (...) My na pewno część pieniędzy też wyłożymy" - dodał. 

Wiceszef MSZ był pytany również o kandydata na ambasadora Polski przy NATO. "Jest taki kandydat zgłoszony, z tego co pamiętam, to w tej chwili przeszedł już etap komisji spraw zagranicznych" - mówił o Tomaszu Szatkowskim. Marcin Zaborski zwrócił uwagę, że kandydat nie przeszedł weryfikacji komisji spraw zagranicznych, bo w lutym nie uzyskał pozytywnej opinii posłów, a kandydaturę Szatkowskiego prezentował w Sejmie właśnie Szymon Szynkowski vel Sęk. 

Polityk PiS odniósł się także do pomysłu wpisania członkostwa Polski w Unii Europejskiej do konstytucji: "To jest inicjatywa pana prezydenta, patrzymy na nią z zainteresowaniem". Polityk PiS mówił także o możliwości spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem. "Nie mam informacji, żeby premier zabiegał o takie spotkanie i po tym, co Donald Tusk powiedział 3 maja, w szczególności jego przedmówca, byłbym zdziwiony, gdyby dzisiaj istniała przestrzeń do takiej rozmowy. (...) Myślę, że Donald Tusk bierze odpowiedzialność za to, co osoba zapraszająca go mówiła przed nim na Uniwersytecie Warszawskim. Nie odciął się w żaden sposób od tego" - tłumaczył Szymon Szynkowski vel Sęk. 

Posłuchaj rozmowy Marcina Zaborskiego z Szymonem Szynkowskim vel Sęk


Marcin Zaborski, RMF FM: Pisał pan maturę z matematyki?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Nie, z matematyki akurat nie pisałem.

A, to się panu udało. A na innych egzaminach, gdzie miał pan pochowane ściągi? 

Nie ściągałem.

Naprawdę?

Naprawdę, nie ściągałem. 

Nie wierzę. 

Jeżeli się zdarzało, to raczej tak troszkę kątem oka gdzieś tam do kolegi czy koleżanki... Nigdy nie przygotowywałem... 

Dobrze pan siedział na maturze, żeby dobrze patrzeć?

Ale na maturze nie dało się ściągać, każdy miał osobno stolik, że nie było szans. A ja zdawałem maturę z historii, z języka polskiego, z moich ulubionych przedmiotów, więc nie było potrzeby.

No dobrze, rozmawiamy szczerze, mam nadzieję. Panie ministrze, czy w tej kadencji parlamentu, przed wyborami do Sejmu i Senatu rząd Mateusza Morawieckiego wystąpi o reparacje wojenne do rządu w Berlinie?

Dzisiaj pracuje zespół parlamentarny posła Mularczyka, on finalizuje swoje prace i w momencie, w którym zamkną się ustalenia tego zespołu pewną konkluzją prawną i faktyczną, będziemy podejmować decyzje...

Czyli do tej pory rząd Mateusza Morawieckiego żadnej rozmowy z niemieckim rządem w tej sprawie nie rozpoczął? 

Nie, my oczywiście rozmawiamy z niemieckimi politykami...

O reparacjach wojennych?

Między innymi tak. O tym, że mamy prawo do takiej rozmowy.

Z niemiecką kanclerz?

No, to trzeba pytać pana premiera, ponieważ to on rozmawia z panią kanclerz. Ja nie rozmawiam z panią kanclerz, tylko ze swoimi odpowiednikami.


Ale MSZ monitoruje, pilotuje, przygotowuje dokumenty w tej sprawie.

Zgadza się, my rozmawiamy z niemieckimi partnerami o tym, że mamy moralne prawo do takiej rozmowy. Polska otrzymała około 1 proc. wszystkich odszkodowań wypłaconych różnym krajom po II wojnie światowej. To jest bardzo mało, biorąc pod uwagę, że była największą ofiarą, poniosła najwięcej strat podczas II wojny światowej, więc nasze prawo do takiej dyskusji jest uzasadnione i taką rozmowę prowadzimy. Zresztą niemieccy partnerzy też to rozumieją.

Jest pan członkiem tego parlamentarnego zespołu ds. reparacji. Kiedy ten zespół przygotowuje swój ostateczny, końcowy raport?

No, to jest bardziej pytanie do przewodniczącego zespołu. Ja w tej chwili bardziej koncentruję się na pracy w ministerstwie niż na pracy w tymże zespole, więc...

MSZ nie ma zielonego pojęcia o tym, kiedy ten raport powstanie?

Nie no, oczywiście, no... Jesteśmy w kontakcie z panem posłem Mularczykiem, natomiast...

Dlatego pytam.

... to on jest osobą właściwą do udzielenia odpowiedzi na pytanie, kiedy i jeżeli zna ten termin... No bo czasami jest tak, że jeszcze ten termin być może nie jest bardzo precyzyjnie znany. Ale myślę, że to nie jest termin odległy.

No bo już słyszeliśmy, że ten raport będzie gotowy na początku 2019 roku, trochę czasu już minęło, teraz słyszymy, że to będzie chyba 1 września, dlatego dopytuję. Czy może pan zapewnić, że to wszystko nie skończy się tylko na działaniach zespołu parlamentarnego i że polski rząd, po przygotowaniu raportu w Sejmie, rzeczywiście wystąpi do rządu w Berlinie o wypłatę odszkodowań Polsce?

To będzie decyzja, która będzie też zależała od konkluzji tego raportu. Bo nasze moralne prawo to jest oczywistość. Natomiast to, czy są dziś możliwe mechanizmy i narzędzia prawne, żeby w sposób skuteczny dochodzić tych roszczeń, to mam nadzieję, będą zawierały też konkluzje tego raportu. I na bazie tych konkluzji...

Czyli tego jeszcze nie wiemy, czy mamy takie prawo rzeczywiście, czy mamy prawne argument w ręku?

W sensie moralnym - na pewno tak. W sensie prawnym to jest właśnie przedmiotem ustaleń tego zespołu.

Czy w MSZ albo w naszych placówkach dyplomatycznych, przedstawiciele dyplomacji innych krajów dopytywali o wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową flagą?

(śmiech) Nic o tym nie słyszałem. Nikt mnie, ani z tego co słyszałem, moich kolegów, o te rzeczy nie pytał.

No pytam, bo piszą o tych wydarzeniach, o tym wizerunku i o tym, co się dalej stało, media na świecie. The Guardian, La Vanguardia czy Washington Post. Gazety, które poświęcają temu sporo miejsca. Zastanawiam się, jak ta sprawa wpływa na wizerunek Polski na świecie.

Wie pan, no ale jeżeli pyta mnie pan, czy można dokonywać takiej manipulacji wizerunku Matki Boskiej, który z punktu widzenia osób wyznających religię katolicką jest świętością, ale z punktu widzenia osób znających historię Polski też jest bardzo ważnym symbolem, czy można takiej manipulacji bezkarnie dokonywać, to ja uważam, że takiej manipulacji nie powinno się dokonywać. Jeżeli osoba jej dokonująca wiesza takie wizerunki na śmietnikach, na toaletach toi-toi i w różnych takich miejscach, w których rzeczywiście może to zostać odebrane jako profanacja, to ja rozumiem, że ta osoba jest przesłuchiwana i jest pytanie, jakie były intencje takiego działania.

Moje pytanie nie dotyczy tego, co teraz pan powiedział. Moje pytanie dotyczy tego, jak wyglądało zatrzymanie i rzeczywiście przesłuchanie, o którym pan mówi. W tej sprawie policja zatrzymała Elżbietę Podleśną, której przedstawiono zarzut profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Pytanie, czy reakcja była adekwatna do tego czynu? Reakcja policji.

No, ale zatrzymanie osoby, który była najpierw za granicą, nikt jej za granicą nie ścigał. Wraca do kraju, jest zatrzymana rano w związku z tym, że jest informacja, że wróciła do kraju, po to tylko żeby ją przesłuchać i jest natychmiast zwolniona. Spędza... nie wiem ile - może dwie godziny, może trzy godziny. Nie wiem, ale tylko ten czas potrzebny na przesłuchanie i jest zwolniona. Złożyła wyjaśnienia w związku ze złożeniem też zawiadomienia przez proboszcza tamtejszej parafii, który poczuł się urażony tego rodzaju manipulacją wizerunkiem. To chyba nie jest nic zdrożnego. Ja chciałem z kolei pana zapytać o jedną rzecz. Kukła w Pruchniku to nie był symbol religijny, tak? No ale jednak chyba pan uważa, że było uzasadnione to, że tam osoba również, która dokonała takiego bardzo głupiego aktu, tych wszystkich wydarzeń w Pruchniku, że została również przesłuchana w tym samym trybie.

Co ja uważam, nie ma tu żadnego znaczenia. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zajmuje się takimi sprawami, pisze w swoim oświadczeniu tak: trudno zrozumieć, dlaczego zamiast wejścia o 6 rano do mieszkania, nie zdecydowano się na wezwanie osoby podejrzanej na przesłuchanie, a ponieważ Elżbieta Podleśna jest powszechnie znaną niezależną działaczką, takie działanie organów ścigania może być odebrane jako celowo zastosowana represja.

A dlaczego nie było głosu tej organizacji, nie było pana pytań wtedy, kiedy przesłuchiwano autora wydarzeń w Pruchniku? Dlaczego wówczas państwo nie uważaliście, że to jest naruszanie wolności słowa, kiedy kukłę Judasza palono i wrzucano do wody? To wówczas przesłuchiwanie takiej osoby było sensowne? Moim zdaniem tak, bo to było głupie wydarzenie, które przez wiele osób mogło być źle odebrane, ale stosujmy równą miarę. 

No właśnie, stosujmy równą miarę. Pamięta pan, jak niedawno prezes Kaczyński na jednej z konwencji Prawa i Sprawiedliwości przypominał sprawę autora strony antykomor.pl i krytykował wejście służb do mieszkania tego człowieka o 6:00, i mówił, że to jest ewidentne zaprzeczenie wolności w Polsce rządzonej przez poprzednią koalicję?


No dobrze, ale czy jeżeli tę panią zaproszono by o godzinie 9:00 rano na komendę, to byłoby to postępowanie adekwatne? A rozumiem, że 7:00 to jest postępowanie nieadekwatne. 

Tego dotyczy pytanie, czy wejście do mieszkania o 6:00 rano, to jest ten model, o który chodzi w takim przypadku?

"Wejście" robi takie wrażenie, jakby ktoś tam z drzwiami wszedł, brygada antyterrorystyczna. Jak sądzę, po prostu policja odwiedziła tę panią, zaprosiła na przesłuchanie, po przesłuchaniu zwolniła do domu. Bądźmy uczciwi, operujmy na faktach. 

Panie ministrze, operujmy na faktach. Czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych przygotowuje wizytę pana prezydenta Dudy w Białym Domu? 

Ja nie mam w tej chwili takich informacji. 

Nie ma w tej chwili przygotowań czerwcowej wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu? 

Nie mam w tej chwili takich informacji, ale ja za ten obszar terytorialny nie odpowiadam. Proszę wybaczyć, ale inny z wiceministrów, mój kolega Maciej Lang, jeżeli uczestniczy w takich przygotowaniach, to on jest w ministerstwie za to odpowiedzialny.

A ma pan informacje, czy była jakaś reakcja prezydenta Donalda Trumpa na zaproszenie do Polski na 1 września?


Mam w tej sprawie pewne informacje, ale to nie jest czas, żeby się nimi dzielić. 

Ale czy taka wizyta jest możliwa? Wizyta prezydenta Trumpa w Polsce 1 września. 

Jak powiedziałem, mam w tej sprawie informacje, ale przyjdzie czas, żeby się nimi podzielić.  

To może podzieli się pan ze mną informacją, czy nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych zabiegało o  spotkanie pana premiera z Donaldem Trumpem, przy okazji niedawnej wizyty Mateusza Morawieckiego za Oceanem. 

Pan dużo chciałby wiedzieć... 

Ja, jak ja, ale nasi słuchacze przede wszystkim.

Niektórymi kwestiami mogę się podzielić, ale nie wszystkimi, akurat tymi nie mogę. 

Dlaczego nie może mi pan powiedzieć, czy pan premier chciał się spotkać z prezydentem Trumpem, i czy MSZ pracował nad taką wizytą?


Bo jest pewien obszar kuchni dyplomatycznej, który jest zarezerwowany, żeby zajmować się tym w pewnej dyskrecji. I to jest właśnie ten obszar.