Renato Sanches ma dość. Pomocnik wprost powiedział mediom, że chce odejść z Bayernu Monachium. Jego wypowiedź nie spodobała się klubowi. Portugalczyk został za nie ukarany karą 10 tys. euro.

Piłkarz przed kamerami przyznał, że nie spodziewał się, że w meczu z Herthą Berlin usiądzie na ławce rezerwowych. To nie jest sytuacja, w której czuję się komfortowo, bo drugi rok z rzędu dzieje się to samo. Nie pozwolili mi odejść, a teraz dzieje się to samo, co rok temu. Pięć minut to dla mnie za mało - mówił dziennikarzom Sanches i dodał, że chce odejść z klubu mistrza Niemiec.

Te słowa nie spodobały się szefostwu klubu. Portugalczyk został ukarany karą w wysokości 10 tys. euro. Szef drużyny z Bawarii skrytykował jego wypowiedź. Nie można się tak irytować po pierwszym meczu. On dostanie swoje szanse, jestem o tym przekonany - podkreślił Karl-Heinz Rummenigge.

"W poprzednim sezonie Sanches zagrał dla Bayernu w 24. meczach, w których strzelił dwa gole i zanotował trzy asysty. W większości przypadków wchodził jednak na boisko z ławki rezerwowych. Spekulowano, że Portugalczyk może odejść w letnim oknie transferowym. Pojawiło się nawet - w większym lub mniejszym stopniu - zainteresowanie PSG" - wskazuje Onet.

Pomocnik może mieć problem z regularną grą, ponieważ Bayern zakontraktował nowego zawodnika na jego pozycję - Michaela Cuisance'a.

Opracowanie: