"Mamy zespół. Zwycięstwo z Niemcami dało nam wielkiego kopa do przodu" - podkreślił Radosław Gilewicz po wygranym przez Polaków aż 4:0 meczu eliminacji do Euro 2016 z Gruzją. Były reprezentant Polski zaznaczył, że w grze biało-czerwonych było widać pewność i konsekwencję.

El. Euro 2016: Polska rozgromiła Gruzję. Cztery gole w drugiej połowie!

Polska wygrała z Gruzją 4:0 w eliminacjach do Euro 2016. Wszystkie gole padły w Tbilisi w drugiej połowie. Strzelili je Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak, Sebastian Mila i Arkadiusz Milik. Biało-czerwoni dzięki temu zwycięstwu zakończą rok na pierwszym miejscu w grupie D. czytaj więcej

Zobacz również:

Gilewicz podkreślił, że już w pierwszej, bezbramkowej połowie, drużyna trenera Adama Nawałki pokazała się z dobrej strony. Spodziewałem się, prawdę mówiąc, większego szturmu Gruzinów, tymczasem to my mieliśmy inicjatywę, mimo iż atak pozycyjny nigdy nie był naszą najsilniejszą stroną. Mieliśmy też szczęście, bo przed przerwą rywale mieli stuprocentową sytuację. Ale po zmianie stron dominacja polskiego zespołu nie podlegała już dyskusji - ocenił były gracz m.in. klubów niemieckich i austriackich, który chwalił bardzo dobrą i szybką reakcję Polaków po stracie piłki.

Jego zdaniem w ostatnim czasie zmieniło się postrzeganie reprezentacji. Kiedyś mówiono, że mamy trójkę z Dortmundu: Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek oraz bramkarzy. Teraz jest inaczej. Mamy zespół. Już nie tylko Robert musi strzelać. Mimo że dziś nie zdobył gola, powinien być doceniony za wielką pracę, jaką wykonał na boisku. A kiedy nie udaje się zdobyć bramki z akcji, od czego są stałe fragmenty gry. Widać dziś było wiarę zawodników w to, co robią. Potrafią oddać zaufanie, jakim obdarzył ich trener. Przykładem Sebastian Mila - dodał były zawodnik Ruchu Chorzów.

W jego opinii trudno jednoznacznie stwierdzić, jaki wpływ na dyspozycję gospodarzy miała czwartkowa zapowiedź ich trenera Temura Kecbai o rezygnacji z prowadzenia kadry po meczu. Nie znamy dokładnie sytuacji, więc niestosowne byłoby ocenianie. Ale na pewno gruzińscy piłkarze są dumni z gry w swojej reprezentacji i mieli okazję pokazania się przyszłemu selekcjonerowi - podkreślił.

Jak przyznał, przed startem kwalifikacji nie spodziewał się, że Polacy z takim dorobkiem - 10 punktów - zakończą tegoroczną część rywalizacji o Euro 2016. Chyba nawet Adam Nawałka tego nie oczekiwał. Selekcjoner ma teraz do dyspozycji nie tylko 11 zawodników, ale drużynę, w której jest zdrowa konkurencja o miejsce w składzie - podsumował Gilewicz.

(MRod)