"To był bardzo wartościowy mecz i bardzo wartościowy sprawdzian" - ,mówił po przegranym 1:2 towarzyskim spotkaniu z Holandią selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka. "Nasi zawodnicy grali do końca, starali się i bardzo dzielnie walczyli. Tak jednak jest w piłce, że nie zawsze się wygrywa. Trzeba przełknąć tę porażkę, wyciągnąć wnioski. Jedziemy dalej" - podkreślił.

Adam Nawałka /PAP/Adam Warżawa /PAP

Mieliśmy okazję przekonać się, w jakim jesteśmy miejscu - zauważył Adam Nawałka. Bardzo intensywne zgrupowanie w Arłamowie było z pewnością trudne dla piłkarzy. Miało to wpływ na jakość gry z naszej strony, jestem o tym przekonany - tłumaczył. Wiadomo, że nasze przygotowania ukierunkowane są na mistrzostwa Europy. Interesuje mnie optymalna dyspozycja zawodników 12 czerwca. I myślę, że właśnie taka będzie - stwierdził.

Mecz toczył się praktycznie pod nasze dyktando. Uwagę zwracała jednak wysoka kultura gry Holendrów; widać, że grają swobodnie i konstruowali bardzo groźne akcje. My statystycznie byliśmy przy piłce częściej, co - w konfrontacji z drużyną na takim poziomie jak Holandia - zdarza się rzadko, Holendrzy zwykle są stroną dominującą. Natomiast niezwykle ważna jest też jakość - jej brakowało nam w rozegraniu ataku pozycyjnego - relacjonował selekcjoner biało-czerwonych. Bramkarza numer jeden podam po meczu z Litwą, takie są ustalenia z zawodnikami. Przekazałem im to w pierwszym dniu zgrupowania w Arłamowie i tego się trzymamy - zdradził Nawałka.

Widać było, że treningi w Arłamowie weszły w nam w nogi i nasza gra na tej grząskiej murawie nie wyglądała tak, jakbyśmy sobie życzyli - mówił po meczu jeden z kadrowiczów, Piotr Zieliński. Szkoda, że po pięknej bramce Artura Jędrzejczyka nie utrzymaliśmy remisu i po wielu miesiącach ponieśliśmy porażkę u siebie - dodał. Teraz mamy dwa dni wolnego, podczas których musimy maksymalnie wypocząć. Najważniejsze, abyśmy byli gotowi na Euro. Po tym spotkaniu jest materiał do analizy, z którego trenerzy na pewno wyciągną właściwe wnioski. Wydaje mi się, że szczególnie musimy poprawić kreowanie gry - podkreślił.

Jest sporo do poprawy - przyznał inny podopieczny Nawałki, Bartosz Kapustka. Mam do siebie żal o parę prostych strat, szczególnie od razu po wejściu, bo później było lepiej. Ten mecz to dla mnie i dla drużyny cenna nauczka, bo wiemy, że jest sporo do poprawy. Taki zimny prysznic z pewnością dobrze nam zrobi - ocenił. Przegraliśmy mecz, ale stworzyliśmy kilka sytuacji bramkowych, graliśmy otwarty futbol. Ja nie będę nikogo oceniał, bo od tego jest trener, a ja jestem w tej reprezentacji zbyt krótko i uważam, że każdy musi sam wykonać rachunek sumienia, co zrobił dobrze, co źle i uderzyć się w piersi. Murawa była grząska, ale taka sama dla obu drużyn i wszyscy zawodnicy mieli problemy z utrzymaniem na niej równowagi - relacjonował.

(mn)