Nowe odkrycia w dawnej zakopiańskiej siedzibie gestapo i związany z nimi zakres prac, może opóźnić ukończenie powstającego tu muzeum II wojny światowej. Dodatkowymi problemami są skutki związane z wojną na Ukrainie, czyli brak rąk do pracy, dostęp do materiałów i idące w górę ceny – powiedział z-ca dyrektora Muzeum Tatrzańskiego Michał Murzyn odpowiedzialny za stworzenie nowej placówki.

Jak zaznaczył, powstanie muzeum II wojny światowej w historycznej willi "Palace" - dawnym posterunku gestapo w Zakopanem, jest finansowane ze środków Unii Europejskiej, dlatego inwestycja ma być ukończona w przyszłym roku.

Termin wskazany we wniosku o dofinansowanie to 30 czerwca 2023 roku i pracujemy tak, aby w tym terminie zakończyć działania budowlane. Natomiast w trakcie robót polegających na usuwaniu ze ścian płyt kartonowo-gipsowych, czy wtórnych ścianek działowych oraz współczesnych wylewek, zostały odkryte historyczne warstwy. Pierwotne plany trzeba było zmienić, aby ocalić cenne artefakty. To z kolei może wydłużyć czas realizacji - powiedział Murzyn i zaznaczył, że wszystkie prace są wykonywane z niezwykłą starannością, aby zachować substancję historyczną.

Plany Muzeum Tatrzańskiego również nieco zmieniły wydarzenia na Ukrainie.

W związku z sytuacją na rynku budowlanym, wojną na Ukrainie, brakiem rąk do pracy i drożejącymi materiałami i problemami z dostępem do nich, istnieje pewne zagrożenie, że termin zakończenia robót może się przesunąć. W związku z tym mamy przygotowane plany awaryjne, ale na razie jesteśmy dobrej myśli - wyjaśnił Murzyn.

Budynek jest zabytkiem, ale w momencie, kiedy Muzeum Tatrzańskie dostało zadanie utworzenia nowej placówki, wszystkie ściany wewnętrzne oraz sufity były przykryte płytami kartonowo gipsowymi, a fasada była ocieplona styropianem. Obecnie te warstwy są zdejmowane, łącznie z ociepleniem fasady, aby przywrócić budynkowi historyczny wygląd. Elewacja zostanie przywrócona do wyglądu z lat 30. XX wieku wraz z pozostawieniem historycznych dobudów nad tarasami. Trudniej jest z wnętrzami, których pierwotny podział ścian został znacznie zniekształcony, ponieważ na przestrzeni lat budynek zmieniał wielokrotnie swoje funkcje, a kolejni właściciele budynku niejednokrotnie niszczyli zabytek. Po wojnie zatarto wiele śladów tego, co działo się w Katowni Podhala, ponieważ budynek przejęły służby radzieckie, później służył jako Podhalański Dom Społeczny, sanatorium, żłobek, szkoła i pensjonat.

Nad pracami budowlanymi nadzór sprawuje grupa konserwatorów zabytków, którzy dbają o to, aby każdy historyczny szczegół został właściwie zabezpieczony.

Podczas prac rozbiórkowych w ostatnim czasie odkryto dwie historyczne, znacząco zniszczone kwatery okienne, które w czasie przeróbek ścian w całości zamurowano. Dzięki temu odkryciu w budynku zostanie założona stolarka okienna wykonana właśnie na wzór tych odnalezionych okien. Badacze zidentyfikowali także tak zwany "salonik Weißmanna" - komendanta gestapo, w którym według wspomnień byłych więźniów, odbywały spotkania oprawców, podczas których pijani Niemcy strzelali do obrazów na ścianach.

Historyczny budynek jest pieczołowicie odtwarzany dzięki m.in. zachowanym rysunkom technicznym i szkicom z czasów budowy w roku 1930. Ważne informacje o budynku z czasów wojny przekazali sami więźniowie, którzy byli tam torturowani przez niemieckich oprawców. Jak wyjaśnił wicedyrektor Murzyn, po wojnie do procesu niemieckich komendantów zakopiańskiego gestapo, Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce gromadziła dowody, w tym wywiady z byłymi więźniami. Te materiały zachowane w Instytucie Pamięci Narodowej stanowią ważną wskazówkę dla twórców przyszłego muzeum.

Budynek willi Palace będzie oczywiście pełnił funkcję muzealną, ale trzeba podkreślić, że już sam obiekt będzie stanowił pomnik pamięci. Wewnątrz choć nie zachowały się artefakty z czasów okupacji, to ważnymi i symbolicznymi przestrzeniami będą na pewno cele więzienne oraz zidentyfikowane pokoje przesłuchań. W celach zlokalizowanych w piwnicach zachowały się wyryte na tynkach przez więźniów napisy - imiona, nazwiska, daty. Nie chcemy tworzyć w tych celach sztucznej scenografii z szacunku dla tego miejsca - wyjaśnił Murzyn.

Aby sprostać współczesnym wymogom budowlanym i przepisom dostępności, w willi Palace musi powstać nowa klatka schodowa oraz szyb windy. Jednocześnie zostaną zachowane oryginalne, historyczne schody.

Na fasadę budynku powróci także odtworzony historyczny napis Palace, który został zdjęty w czasie okupacji. Napis charakterystyczną czcionką zaprojektowany w latach 30. został odtworzony na podstawie starej fotografii budynku.

Muzeum Tatrzańskie wciąż poszukuje pamiątek przeszłości, artefaktów związanych z II wojną światową na Podhalu. Może być to przedmiot wykorzystywany w czasie wojny, mogą być to karty pocztowe, stare fotografie, sprzęty domowe czy tablice z niemieckimi nazwami ulic - ślady przemocy symbolicznej. Szukamy także wspomnień osób pamiętających te wydarzenia - zaapelował Murzyn.

Wkrótce rozpoczną się prace nad projektowaniem aranżacji samych wystaw. Scenariusz ekspozycji jest w trakcie opracowania. Moim marzeniem jest, aby Palace było zarówno pomnikiem pamięci i czci dla tych osób, które były tu męczone. Z drugiej strony chcemy, aby było to miejsce gdzie zwiedzający będzie mógł zapoznać się z trudnym czasem II wojny światowej i codziennym życiem górali podczas okupacji. Przesłaniem muzeum powstającego w historycznej willi Palace są słowa "Nigdy więcej wojny". Mieliśmy przestrzegać przed wojną, niestety, w trakcie prac wybuchła wojna za naszą wschodnią granicą i znowu widzimy straszne jej skutki. Widzimy, jaką traumę noszą uciekinierzy wojenni, którzy również trafili pod Tatry. Wymiar Palace, jako miejsca dokumentującego skutki II wojny światowej, już dzisiaj staje się jeszcze bardziej wymowny, a przesłanie staje się jeszcze bardziej aktualne - zakończył wicedyrektor Muzeum Tatrzańskiego.

W grudniu 2017 roku miasto Zakopane za 11,5 mln zł zakupiło historyczną willę Palace przy ul. Chałubińskiego: 2 mln 875 tys. stanowiły środki gminy, a 8 mln 625 tys. zł dofinansowanie ze środków budżetu państwa. Nieruchomość została przekazana Muzeum Tatrzańskiemu - w jednej czwartej była to darowizna Miasta Zakopane, a resztę stanowił zakup na rzecz Muzeum ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Szacuje się, że przez cele zakopiańskiej placówki gestapo mogło przejść około 2 tys. osób. Wielu z nich zostało tu zamordowanych, wielu też prosto z Palace trafiło do obozów koncentracyjnych: Auschwitz, Buchenwald, Ravensbrück czy Sachsenchausen. Niemcy stosowali wobec więźniów Katowni Podhala wymyślne tortury.

Wśród więźniów "Palace" byli m.in. Franciszek Gajowniczek, za którego życie w Auschwitz oddał św. Maksymilian Kolbe oraz Kurierzy Tatrzańscy - Stanisław Marusarz, Helena Marusarzówna, Bronisław Czech, dr Wincenty Galica, Marian Polaczyk i Władysław Szepelak.

Proces komendantów zakopiańskiego gestapo, czyli Roberta Weißmanna i Richarda Arno Sehmischa odbył się dopiero w 1965 r. w Niemczech, ale za swoje zbrodnie otrzymali skandaliczne niskie wyroki - 7 i 4,5 roku więzienia. Obaj dożyli późnej starości otrzymując wojskowe emerytury.