W obliczu coraz częstszych doniesień o zagrożeniach militarnych i katastrofach naturalnych, Uniwersytet Medyczny oraz Akademia Wojsk Lądowych we Wrocławiu postanowiły wyjść naprzeciw oczekiwaniom społecznym i uruchomić zupełnie nowy kierunek studiów podyplomowych: "Działania ratunkowe w sytuacjach kryzysowych i konfliktach zbrojnych". Rekrutacja ruszyła 24 lutego.
- Nowe studia podyplomowe skupiają się na praktycznych umiejętnościach z medycyny pola walki, reagowania kryzysowego i obsługi dronów.
- Zajęcia będą odbywać się zarówno w salach wykładowych, jak i w warunkach poligonowych, z realistycznymi symulacjami działań na "pierwszej linii frontu".
- Uczestnicy nauczą się m.in. tamowania krwotoków, postępowania przy postrzałach, wykrywania skażeń chemicznych, obsługi broni i nawigacji w terenie.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
To propozycja skierowana do osób, które chcą zdobyć praktyczną wiedzę i umiejętności z zakresu medycyny pola walki, reagowania kryzysowego czy obsługi dronów - ale nie muszą być lekarzami, ratownikami czy żołnierzami.
One z reguły są adresowane do personelu medycznego. My chcieliśmy trochę ten zakres poszerzyć, dlatego że sytuacja konfliktów zbrojnych czy sytuacji kryzysowych to wspólne działanie ludzi o różnych kompetencjach o różnym wykształceniu, różnych zasobach wiedzy czy umiejętnościach. Dlatego nasze studia są dla wszystkich - podkreśla prof. Tomasz Jurek z Pracowni Medycyny Pola Walki i Balistyki Sądowej Uniwersytetu Medycznego.
Nowatorski program zakłada, że w ramach zajęć powstaną mieszane zespoły - złożone z osób z doświadczeniem medycznym, mundurowych oraz cywilów. Kluczowe będą nie tylko umiejętności techniczne, ale także współpraca, komunikacja i przywództwo w sytuacjach kryzysowych.
Przywództwo, zrozumienie, współpraca, właściwa komunikacja to jest to, czego przede wszystkim chcemy nauczyć. Ta droga jest długa, dlatego że zakładamy przedmioty i szkolenia związane wprost z wyszkoleniem wojskowym np. szkolenie dronowe, taktyczne, strzeleckie, jak i przedmioty czysto medyczne dopasowane do poziomu kompetencji grup - tłumaczy prof. Jurek.
Zajęcia będą odbywać się nie tylko w salach wykładowych, ale przede wszystkim w warunkach poligonowych i podczas realistycznych symulacji działań na "pierwszej linii frontu". Uczestnicy nauczą się m.in. tamowania krwotoków, postępowania przy postrzałach, wykrywania skażeń chemicznych, biologicznych i nuklearnych, a także obsługi broni i nawigacji w terenie.
Liczymy na to, że ten program pokaże, że oprócz tych zawodów medycznych, oprócz medyków w sytuacjach zagrożeń potrzebni są również ci, którzy może nie są specjalistami, ale bardzo dużo potrafią zrobić, by zadbać o bezpieczeństwo. Jeżeli bowiem mamy dbać o bezpieczeństwo państwa, to musimy zadbać o to na różnych poziomach: taktycznym, operacyjnym, związanym z medycyną. Tego wszystkiego będziemy nauczać, a mam nadzieję, że studia pokażą, że idziemy w dobrą stronę - mówi dr Beata Zysiak-Christ, kierownik Zakładu Pola Walki Akademii Wojsk Lądowych.
Na pierwszy semestr przyjętych zostanie od 30 do 60 osób. Warunkiem jest ukończenie studiów magisterskich na dowolnej uczelni wyższej. Po dwóch semestrach intensywnej nauki i praktyki, absolwenci otrzymają certyfikat ukończenia studiów podyplomowych oraz licencję pilota drona - umiejętność coraz bardziej pożądaną zarówno w działaniach wojskowych, jak i cywilnych.
Choć w ostatnich latach temat wojny i zagrożeń militarnych pojawia się w debacie publicznej coraz częściej, organizatorzy studiów podkreślają, że program ma znacznie szersze zastosowanie.
W tym szkoleniu nie chodzi tylko o lepsze przygotowanie na wypadek ewentualnej wojny, o czym tak dużo się teraz mówi. Katastrofy to również inne zdarzenia np. takie jak niedawna powódź, która pozwoliła wyciągnąć wnioski dotyczące lepszego zarządzania kryzysowego - podsumowuje prof. Jurek.


