Kolejny mężczyzna został zatrzymany po piątkowym incydencie po meczu Radomiaka Radom i Korony Kielce. To 48-latek, który może mieć związek z rzuceniem przedmiotu na murawę. Po końcowym gwizdku, przy zejściu do szatni doszło do przepychanek pomiędzy zawodnikami obydwu drużyn. Musiała interweniować policja.

Do zatrzymania mężczyzny doszło w niedzielny poranek. Jak poinformowała mazowiecka policja, jest to 48-letni mieszkaniec powiatu radomskiego, podejrzewany o rzucenie przedmiotu na murawę podczas piątkowego meczu ekstraklasy.

"Mężczyzna został osadzony w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Będą z nim wykonywane dalsze czynności" - przekazała Policja Mazowsze na portalu X.

Trener z czerwoną kartką

Trener Radomiaka Radom Goncalo Feio zobaczył czerwoną kartkę chwilę po tym, jak goście z Kielc strzelili bramkę na 2:0.

Jak poinformował reporter Canal+ Sport Błażej Łukaszewski, powodem decyzji arbitra były "wyartykułowane przez Goncalo Feio oskarżenia o charakterze korupcyjnym pod adresem sędziego".

W związku z tym, resztę spotkania Feio musiał oglądać z trybun.

Mecz zakończył się triumfem drużyny z Kilec i wynikiem 2:0. Tym samym Korona odniosła ósme zwycięstwo w tym sezonie i z dorobkiem 30 punktów awansowała na szóste miejsce w tabeli. Radomiak zaś ma trzy punkty mniej i jest dziewiąty.

Po meczu polała się krew

Po końcowym gwizdku, przy zejściu do szatni doszło do przepychanek pomiędzy zawodnikami obydwu drużyn. Czerwoną kartką ukarany został zawodnik gospodarzy Elves Balde. 

Dziennikarz portalu weszlo.com Szymon Janczyk donosił, że pijany kibic wpadł na murawę i zaatakował piłkarza. "Ktoś z trybun trafił butelką w głowę Michała Siejaka z Korony, który został przewieziony do szpitala" - dodał dziennikarz. 

Policja mazowiecka podała, że tuż po zakończeniu meczu pracownicy ochrony ujęli 56‑letniego mężczyznę, który wtargnął na murawę stadionu. Został on wyprowadzony poza boisko i przekazany policjantom.