W podwarszawskiej Warszawiance stołeczna policja zlikwidowała szwalnię, w której na odzież nanoszono nielegalne znaki towarowe. W ręce służb wpadł 38-letni Ukrainiec, który usłyszał zarzuty. Grozi mu do 5 lat więzienia. Nielegalny biznes ukrócono pod koniec grudnia 2025 roku.

  • Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Sprawą podwarszawskiej szwalni i prowadzenia w niej nielegalnej działalności, zajęli się policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą stołecznej policji. Ustalili oni miejsce, gdzie w sposób niezgodny z prawem oznaczano odzieży zastrzeżonymi znakami towarowym popularnych marek.

Kontrola srebrnego BMW

Policjanci po dotarciu na miejsce zauważyli odjeżdżające srebrne BMW. Kilkaset metrów dalej mundurowi zatrzymali auto do kontroli. Okazało się, że w środku znajdowało się sporych rozmiarów pudło owinięte streczem. 

Jak informuje Edyta Adamus z Komendy Stołecznej Policji, kierujący nim 39-letni mężczyzna przyznał, że w środku są bluzy i koszulki, które kupił kilka dni wcześniej w Wólce Kosowskiej. Wersja mężczyzny niestety nie pokrywała się jednak z tą, którą przedstawiła jego żona siedząca na fotelu pasażera. 

Szybko też okazało się, że odzież znacząco różni się od oryginalnych ubrań. 

Nielegalna szwalnia pod Warszawą. Za wszystkim stał Ukrainiec

"Po wejściu do ustalonej wcześniej przez policję nieruchomości, stało się dla funkcjonariuszy jasne, że mają do czynienia z profesjonalną szwalnią. Znaleziono tam trzy maszyny hafciarskie: dwie z nich to w pełni automatyczne sprzęty, wyposażone w kolorowe wyświetlacze" - poinformowała policjantka.

Podkreśliła, że osoba, która zajmowała się obsługą maszyn podkłada "czystą" odzież, wybierała dowolny wcześniej zapisany tam znak towarowy a następnie wciskała przycisk wyszywania. "Całość odbywa się ekspresowo. Po wszystkim bluza, spodnie czy koszulka gotowe są do sprzedaży" - dodała policjantka.    

W trakcie przeszukania szwalni oprócz maszyn do szycia, policjanci znaleźli w sumie 425 podrobionych i przygotowanych do obrotu towarów, a także niemal 9200 sztuk przywieszek i metek z oznaczniem wszywek. 

Firmy mogły stracić nawet kilka milionów złotych

Wyprodukowana w podwarszawskiej szwalni odzież w sumie wyceniono na prawie 180 tysięcy złotych. Policja podkreśla, że "gdyby użyto wszystkich zabezpieczonych metek i wszywek, to pokrzywdzone w tym procederze firmy poniosłyby straty w kwocie prawie 3 milionów złotych". 

Za nielegalnym biznesem odzieżowym stał - jak podkreśla policja - "dobrze znany" stołecznym policjantom 38-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna był już wcześniej notowany. Usłyszał zarzuty oznaczania towarów podrobionymi znakami towarowymi. Grozi mu do 5 lat więzienia.