Maja Chwalińska, bohaterka Rolanda Garrosa, nasza narodowa duma, która w poniedziałkowym notowaniu rankingu tenisistek awansowała ze 114. na 21. miejsce, wylądowała na warszawskim Lotnisku Chopina. 24-latkę, której każde zagranie to precyzyjnie zaplanowany ruch, który ma zmuszać rywalki do ciągłego biegania, na lotnisku przywitali kibice z morzem kwiatów, a nawet podkładem muzycznym.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Maja Chwalińska, wicemistrzyni French Open wróciła do Polski. Ok. godz. 9:30 tenisistka wylądowała w Warszawie. Specjalnie dla niej linie LOT zmieniły wcześniej oznaczenie z "LO334" na "LOTMAJA". Gromkimi brawami przywitało ją kilkuset kibiców. W poniedziałkowym notowaniu rankingu tenisistek Maja Chwalińska awansowała ze 114. na 21. miejsce. Wyżej od niej klasyfikowane były tylko trzy Biało-Czerwone - jedyna polska liderka listy WTA Iga Świątek, wiceliderka Agnieszka Radwańska i Magda Linette, która dotarła do 19. pozycji.
Kilku szczęśliwców mogło liczyć na podpis na koszulce lub piłce tenisowej. Jeden z fanów przygotował nawet specjalną oprawę muzyczną - miał przy sobie głośnik, z którego wybrzmiewała słynna piosenka w wykonaniu Zbigniewa Wodeckiego "Pszczółka Maja". Dziewczyna jest fenomenalna, zrobiła coś takiego, że wszystkim chce się żyć - powiedział reporterowi RMF FM Michałowi Dobrołowiczowi jeden z kibiców na warszawskim lotnisku Chopina.
Urodzona w Miechowie reprezentantka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała mierzyła się w finale French Open z 19-letnia Rosjanką Mirrą Andriejewą. Polka była rewelacją turnieju - do Paryża przyjechała jako 114. zawodniczka rankingu, do tego z niewielkim doświadczeniem na największych scenach. Przebiła się przez kwalifikacje, a potem odprawiła sześć wyżej notowanych rywalek.



