Ponad 14 tysięcy przedmiotów trafiło w ubiegłym roku do warszawskiego Biura Rzeczy Znalezionych. Większość z nich to dokumenty, takie jak dowód osobisty, prawo jazdy. Sporo było też telefonów komórkowych i zegarków. "Z ciekawych przedmiotów w ubiegłym roku trafiły do nas: płyta indukcyjna, obrączka elektroniczna, ale też namiot czy spadochron. Ten ostatni został znaleziony na parkingu, na szczęście nikomu nic się nie stało. Przedmiot wrócił do właściciela, który okazał się instruktorem skoków spadochronowych" - mówi Arkadiusz Rączkowski ze stołecznego Biura Rzeczy Znalezionych.

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych wiadomości z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Arkadiusz Rączkowski z warszawskiego Biura Rzeczy Znalezionych powiedział reporterowi RMF MAXX Przemysławowi Mzykowi, że zwykle trafiają do nich rzeczy znalezione w komunikacji miejskiej. Zarządcy tacy jak Metro Warszawskie, lotnisko, MZA przekazują do nas regularnie przedmioty. Oprócz tego są to też parki miejskie, ale też zwykłe okoliczności - jak znalezienie jakiejś rzeczy na ulicy - powiedział. 

Płyta indukcyjna, namiot czy spadochron. Oto, co trafia do Biura Rzeczy Znalezionych

Dodał, że w ubiegłym roku trafiły takie znaleziska jak: płyta indukcyjna, obrączka elektroniczna, ale też namiot czy spadochron. Ten ostatni został znaleziony na parkingu. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Przedmiot wrócił do właściciela, który okazał się instruktorem skoków spadochronowych - wskazał Rączkowski. 

Okazuje się, że właściciel danego przedmiotu, ma czas do dwóch lat, by zgłosić się po zgubę. Jeśli tego nie zrobi, wówczas taki przedmiot przysługuje znalazcy. 

Dla nas piątek trzynastego jest niemal codziennie, ponieważ zguby trafiają każdego dnia do naszego biura. Natomiast nie jest to jakoś skorelowane z cyferkami, z żadnymi jakimiś konkretnymi datami - usłyszał reporter RMF MAXX w stołecznym Biurze Rzeczy Znalezionych. 

Opracowanie: