21 stycznia 1959 roku, tuż przed świtem, Gdynia stała się areną jednego z najbardziej zagadkowych incydentów w historii Polski. Tajemniczy obiekt, który runął do wód portowych, do dziś budzi emocje i liczne spekulacje. Czy był to meteoryt, eksperymentalny satelita, czy może... pojazd z innej planety? Oto historia, która zrodziła polską legendę o UFO.

  • 21 stycznia 1959 w porcie w Gdyni runął tajemniczy, płonący obiekt, który świadkowie opisali jako "latający talerz" o metalicznym dźwięku.
  • Z wody wydobyto tylko skorodowany fragment metalu z żelaza, glinu, magnezu i krzemu, co wzbudziło spekulacje i miejskie legendy, w tym o tajemniczej postaci w kombinezonie.
  • Prasa i naukowcy długo zajmowali się sprawą, ale oficjalnie meteoryt czy UFO nie zostały potwierdzone - sprawa do dziś pozostaje jedną z największych zagadek PRL.
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na stronę główną RMF24.pl

To był mroźny poranek 21 stycznia 1959 roku. Gdy większość mieszkańców Gdyni jeszcze spała, port tętnił życiem. Marynarze, dokerzy i okoliczni mieszkańcy stali się świadkami niezwykłego zjawiska. Na niebie pojawił się duży, płonący, czerwony obiekt, który z impetem przemknął nad wodami Zatoki Gdańskiej i rozbił się w pobliżu Basenu nr IV w porcie w Gdyni. Huk upadku, kłęby pary wodnej i wysoka temperatura powierzchni obiektu sprawiły, że wydarzenie od razu wzbudziło sensację.

Według relacji świadków - w tym inżyniera Alojzego Daty - upadkowi tajemniczego obiektu towarzyszył metaliczny dźwięk, przypominający zgrzyt blachy. Obiekt miał około 4 metrów długości i 1,5 metra średnicy. Wydarzenie to natychmiast stało się tematem rozmów, a plotki i domysły rozprzestrzeniały się błyskawicznie.

UFO w Gdyni? Sensacja na łamach prasy i pierwsze śledztwo

Nie trzeba było długo czekać, by sprawą zainteresowały się media. "Wieczór Wybrzeża" opublikował relacje Włodzimierza i Jadwigi Poncze, którzy jako pierwsi zobaczyli na niebie "latający talerz" o pomarańczowej barwie i różowych brzegach, błyszczący intensywnym światłem. Chwilę później obiekt runął do portowego basenu.

Jan Blok, doker pracujący przy załadunku statku "Jarosław Dąbrowski", opisywał zjawisko jako oślepiający błysk w kształcie stożka, z charakterystycznym metalicznym dźwiękiem. 

Wkrótce do akcji wkroczyli nurkowie Ratownictwa Okrętowego i Marynarki Wojennej, jednak z wody wydobyto jedynie niewielki, skorodowany fragment metalu. Analiza wykazała obecność żelaza, glinu, magnezu i krzemu - składników, które tylko podsyciły spekulacje.

Narodziny legendy UFO w Gdyni - od meteorytu po kosmitę

Historia szybko przerodziła się w miejską legendę. Prasa regularnie powracała do tematu, a wyobraźnię mieszkańców rozgrzewały coraz to nowe opowieści. Według jednej z nich, tuż po upadku obiektu w okolicy pojawiła się Służba Bezpieczeństwa, a nawet tajemnicze postaci mówiące po rosyjsku. 

Najbardziej fantastyczna wersja głosiła, że na plaży znaleziono poparzoną postać w metalicznym kombinezonie, z sześcioma palcami u rąk i nóg. Istota miała zostać przewieziona do szpitala wojskowego, gdzie po rozcięciu tajemniczej bransolety zmarła. Ciało rzekomo wywieziono do Moskwy, a fragmenty obiektu trafiły do sowieckiego garnizonu w Bornem Sulinowie.

UFO w Gdyni - naukowcy kontra sensacja

Wśród naukowców przeważał sceptycyzm. Jerzy Pokrzywnicki z Polskiej Akademii Nauk opisał sprawę na łamach "Postępów Astronomii", sugerując, że w porcie znajduje się meteoryt, który wbił się głęboko w dno basenu. PAN wyznaczyła nawet nagrodę 1000 zł dla znalazcy tajemniczego obiektu, lecz mimo licznych prób poszukiwań, oficjalnie nie udało się go wydobyć.

UFO w Polsce - fenomen nie tylko gdyński

Incydent z 1959 roku do dziś uważany jest za jeden z najbardziej zagadkowych przypadków obserwacji UFO w Polsce. Były też inne:

  • Luty 1978 - Zachodnia Polska pod znakiem Zeppelinów

Jedna z najbardziej spektakularnych serii obserwacji UFO miała miejsce w lutym 1978 roku. Nad zachodnią Polską - od Głogowa aż po Szczecin - dziesiątki osób jednocześnie dostrzegły na niebie dziwne, nieruchome obiekty przypominające kształtem sterowce Zeppelin. Nad Zieloną Górą i Krosnem Odrzańskim obiekty te przez ponad godzinę tkwiły nieruchomo w jednym punkcie, by nagle i błyskawicznie odlecieć w nieznanym kierunku.

  • 10 maja 1978 - Emilcin: spotkanie trzeciego stopnia

Mała miejscowość Emilcin koło Opola Lubelskiego przeszła do historii za sprawą Jana Wolskiego, miejscowego rolnika. 10 maja 1978 roku Wolski wracając do domu natknął się na dwóch niskich, ubranych w czarne kombinezony przybyszów, którzy porozumiewali się dziwnymi, piskliwymi dźwiękami. W ich towarzystwie miał wejść na pokład srebrzystego wehikułu zawieszonego kilka metrów nad ziemią, gdzie poddano go badaniom. W środku znajdowały się również kawki i wrony. Po kilku minutach Wolski wrócił na ziemię, a o całym zdarzeniu opowiedział rodzinie i lokalnemu badaczowi. Po latach, w 2005 roku, w Emilcinie odsłonięto nawet pomnik upamiętniający to niezwykłe spotkanie - jedyny taki w Polsce.

  • 19 stycznia 2009 - Jarnołtówek: noc pełna świateł i huku

W nocy z 18 na 19 stycznia 2009 roku mieszkańcy wsi Jarnołtówek na Opolszczyźnie przeżyli coś, co na długo zapadło im w pamięć. Adam Maksymów, lokalny przedsiębiorca, wyszedł z domu, by podłączyć akumulator samochodowy. Nagle usłyszał huk i buczenie dochodzące zza drzew, przypominające odgłos roju pszczół zamkniętych w słoiku. Po chwili niebo rozbłysło potężnym światłem - było tak jasno, że widać było każdą gałązkę na drzewach. Nad drzewami uniósł się ciemny obiekt z trójkątnym, jasnoniebieskim snopem światła, który po kilku sekundach zniknął z zawrotną prędkością. W tym samym czasie inni mieszkańcy widzieli "wielki talerz" świecący kolorami lub słyszeli potężny huk. Zjawisko zostało zarejestrowane przez radary w Niemczech i Czechach, a o sprawie pisały media na całym świecie - od Japonii po Peru.

*** POLECAMY TAKŻE: 17 lat temu widziano UFO w Polsce. Co wydarzyło się 19 stycznia w Jarnołtówku?

Fundacja Nautilus - archiwum dziwnych zjawisk - tam możesz zgłosić, że widziałeś UFO

Do dziś w Polsce działa kilka organizacji zajmujących się dokumentowaniem niewyjaśnionych zjawisk. Najbardziej znana jest Fundacja Nautilus, która gromadzi zarówno fotografie rzekomych UFO, jak i relacje naocznych świadków. Dzięki ich pracy wiele przypadków nie zostało zapomnianych, a tematykę UFO traktuje się coraz poważniej, nie tylko w środowiskach pasjonatów.