Podczas prac przygotowawczych do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej dokonano wyjątkowego odkrycia archeologicznego. Na dnie Bałtyku, w trakcie badań związanych z realizacją systemu doprowadzenia wody chłodzącej, odnaleziono kilkusetletnią drewnianą beczkę. Eksperci podkreślają, że znalezisko może rzucić nowe światło na historię handlu bałtyckiego w późnym średniowieczu i wczesnej epoce nowożytnej.

  • Bądź na bieżąco! Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Zabytkową beczkę odkryto podczas kampanii badań UXO (Unexploded Ordnance), która rozpoczęła się w marcu 2026 roku.

Celem tych działań jest wykrycie i neutralizacja potencjalnie niebezpiecznych obiektów, takich jak niewybuchy czy odpady ferromagnetyczne, na terenach przeznaczonych pod budowę elektrowni oraz jej infrastruktury.

Prace prowadzone są przez wyspecjalizowane zespoły, które wykorzystują zaawansowane badania geofizyczne oraz analizy historyczne, a w razie potrzeby zajmują się także bezpiecznym wydobyciem i usuwaniem znalezisk.

Jednym z wyzwań przy realizacji projektu budowy pierwszej polskiej Elektrowni Jądrowej jest identyfikacja, bezpieczne wydobycie i zabezpieczenie spoczywających na dnie Bałtyku zabytkowych obiektów. Jesteśmy przygotowani na różne ewentualności. Przede wszystkim w tym obszarze dbamy o ochronę dziedzictwa kulturowego. Prowadzimy wiele monitoringów, zatrudniamy doświadczonego archeologa, współpracujemy z wykonawcami, którzy wspierają nas w zarządzeniu znaleziskami.  Ponadto dopełniamy wymaganych działań względem służb konserwatorskich, a także pozostajemy w kontakcie z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku - mówi dr hab. Grzegorz Matusik, dyrektor Pionu Zgód Inwestycyjnych Polskich Elektrowni Jądrowych.

Cenne znalezisko pod dnem morskim

Beczkę wydobyto z głębokości około 19 metrów, metr pod dnem morskim, przy udziale nurków i pod nadzorem archeologa podwodnego

Obiekt mierzy około 70 cm wysokości, 40 cm średnicy i waży 216 kg. Wstępne analizy wskazują, że w środku znajdują się bryłki żelaza typu osmund, a na dennicy zachowały się znaki kupieckie, tzw. merki, które były powszechnie stosowane do oznaczania towarów do końca XVII wieku.

Odnaleziona beczka to cenny zabytek, który doskonale wpisuje się w znany nam kontekst bałtyckiego handlu żelazem. Pomimo braku części klepek zachowały się dennice ze znakami własnościowymi, których forma i sposób wykonania wykazują wyraźne analogie do oznaczeń znanych z badanych przez muzeum wraków XV-wiecznego statku handlowego tzw. "Miedziowca" czy wraku XVII-wiecznego "Rudowca". Obydwa statki przewoziły niegdyś m.in. beczki z osmundem - powiedziała dr Anna Rembisz-Lubiejewska z Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

Beczka może zawierać bryłki żelaza

Charakter ładunku wskazuje, że beczka może zawierać skorodowane bryłki żelaza typu osmund - surowca przeznaczonego do dalszej obróbki kowalskiej, szeroko wykorzystywanego od średniowiecza do XVII wieku. 

Osmund był wytwarzany w procesie fryszerskim i sprowadzany m.in. ze Szwecji do Gdańska, gdzie następnie był przerabiany w lokalnych hamerniach. 

Takie znaleziska, w powiązaniu z odkryciami wraków z osmundem w rejonach Szwecji i Niemiec, pozwalają lepiej poznać sposoby znakowania ładunków, organizację transportu morskiego oraz przebieg kluczowych szlaków handlowych łączących niegdyś największe porty Bałtyku.

Zabezpieczona beczka została przekazana do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, gdzie przejdzie szczegółowe badania i konserwację.

Opracowanie: