Ponad 40 strażaków walczyło z groźnym pożarem, który wybuchł w jednym z szeregowców w Szczecinie. Ogień pojawił się w środku nocy i błyskawicznie rozprzestrzenił się na kolejne mieszkania. Na szczęście mieszkańcy zdążyli się ewakuować, jednak jeden ze strażaków został ranny podczas akcji.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Jak informuje reporterka RMF FM Anna Pałamar, do niebezpiecznego zdarzenia doszło w nocy poniedziałku na wtorek w jednym z szeregowców na terenie Szczecina.
Około godziny 2:00 mieszkańcy zauważyli ogień, który w krótkim czasie objął kolejne lokale. Pożar rozprzestrzenił się na pięć mieszkań.
W chwili wybuchu pożaru w budynku przebywali ludzie, którzy na szczęście zdołali opuścić swoje domy jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych.
Nikt z lokatorów nie wymagał pomocy medycznej.
Akcja gaśnicza była jednak bardzo wymagająca - wzięło w niej udział ponad 40 strażaków.
Podczas prowadzenia działań ratowniczych doszło do niebezpiecznego incydentu. Jeden z funkcjonariuszy został ranny.
W trakcie prowadzonych działań ranny został jeden z funkcjonariuszy, który doznał rozcięcia ręki, po udzieleniu pomocy został przewieziony do szpitala. Łączna powierzchnia tego pożaru wyniosła około 500 metrów kwadratowych - przekazał asp. Dariusz Schacht, rzecznik Zachodniopomorskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Ogień zniszczył pięć mieszkań w szeregowcu. Straty materialne są bardzo duże. Przyczyny pożaru będą ustalane przez biegłych.
Mieszkańcy w najbliższym czasie nie będą mogli wrócić do swoich domów.
Aż trzy mieszkania nie nadają się bowiem w ogóle do użytku - taka jest ocena służb, które przeprowadziły wstępne oględziny szeregowca.
W pozostałych dwóch lokalach te straty nie są aż tak duże, ale na razie o powrocie nie ma mowy. Jak przekazał Dariusz Schacht ze straży pożarnej, mieszkańcy tego budynku odmówili przeniesienia się do miejskich lokali zastępczych. Poinformowali, że skorzystają na razie z pomocy bliskich.


