Ponad 600 litrów niebezpiecznych rozpuszczalników znaleziono w lesie na terenie leśnictwa Mechowo w nadleśnictwie Babki. Dzięki szybkiej interwencji służb chemikalia zostały zabezpieczone i trafiły do utylizacji. Leśnicy alarmują, że problem porzucania odpadów w lasach narasta i apelują o czujność mieszkańców.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl

W środę dyrekcja Lasów Państwowych w Poznaniu poinformowała o groźnym znalezisku w leśnictwie Mechowo (woj. wielkopolskie). Na numer alarmowy 112 wpłynęło zgłoszenie o podejrzanych pojemnikach porzuconych w lesie. 

Na miejsce natychmiast skierowano straż pożarną, policję oraz przedstawiciela nadleśnictwa Babki.

Strażacy z jednostki chemicznej przebadali zawartość pojemników. Okazało się, że w trzydziestu 20-litrowych kanistrach znajdują się rozpuszczalniki, które mogą stanowić poważne zagrożenie dla środowiska.

Szybka akcja służb

Jak przekazał mł. asp. Martin Halasz z Komendy Wojewódzkiej PSP w Poznaniu, po przybyciu na miejsce strażacy zabezpieczyli teren i wezwali Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemicznego z Poznania. Pojemniki zostały przekazane policji.

Następnie odpady trafiły do nadleśnictwa, które zleciło ich odbiór i utylizację specjalistycznej firmie. Koszt tej operacji wyniesie około 5 tysięcy złotych.

Skala problemu i apel leśników

Rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu Tomasz Maćkowiak podkreśla, że nielegalne odpady w lasach to wciąż ogromny problem. Rocznie na terenie poznańskiej dyrekcji zbiera się tyle śmieci, że można by nimi zapełnić aż 65 tysięcy przydomowych kubłów na odpady.  

„To tak, jakby każdy mieszkaniec miasta wielkości Leszna wyrzucił taki kubeł do lasu” – zauważa Maćkowiak.

Koszty sprzątania takich odpadów sięgają prawie 3 milionów złotych rocznie. Leśnicy apelują do mieszkańców regionu o zgłaszanie wszelkich przypadków porzucania śmieci w lasach. 

Każde zgłoszenie może zapobiec poważnym konsekwencjom dla środowiska.