Rada miasta w wielkopolskiej Pile będzie dziś głosować nad redukcją rejonu obejmującego tamtejszą Szkołę Podstawową numer 5. Rodzice uczniów tej placówki biją na alarm i przekonują, że w praktyce doprowadzi to do likwidacji jednego z budynków "piątki". Pod petycją w sprawie powstrzymania planów miasta zebrano ponad dwa tysiące podpisów. Protestujący zwrócili się też o pomoc do wielkopolskiego kuratora oświaty. Wcześniej do tej instytucji zwrócił się też jednak pilski samorząd, nie kryjąc, że proponowana uchwała ma ostatecznie doprowadzić do zamknięcia budynku przy Kujawskiej.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Szkoła Podstawowa nr 5 w wielkopolskiej Pile to placówka, w której edukacja odbywa się w dwóch budynkach. 

Wymusiła to reforma edukacji z 2017 roku, która zlikwidowała gimnazja. W Pile połączono więc Gimnazjum nr 4, które mieściło się w budynku przy ulicy Kujawskiej, ze Szkołą Podstawową nr 5 przy al. Niepodległości (oba budynki dzieli około 700 metrów). 

W praktyce działa to tak, że nauczyciele pracują naprzemiennie w jednej i drugiej lokalizacji, w zależności od planu lekcji. W przypadku uczniów nastąpił naturalny podział na starsze i młodsze klasy. 

Starsze miały do dyspozycji budynek wygaszonego gimnazjum. To jedna ze wzniesionych w Pile w latach 60. XX wieku tzw. tysiąclatek. Młodsi uczniowie podstawówki uczyli się w budynku przy alei Niepodległości - znacznie starszym i gorzej wyposażonym pod względem infrastruktury. 

Rodzice, którzy biją na alarm w sprawie planów miasta, wskazują, że nowa rejonizacja doprowadzi do umieszczenia wszystkich uczniów w drugim z budynków - to po pierwsze. Po drugie - część uczniów zostanie przydzielona do innych placówek na terenie miasta, położonych zdecydowanie dalej niż budynki "piątki", blisko których zamieszkują. To według protestujących rodziców działanie nielogiczne.

Wprost zwracamy uwagę na to, że budynek przy Alei Niepodległości nie ma połączenia z halą gimnastyczną. To znaczy, dzieci za każdym razem muszą się ubierać, żeby wyjść na lekcje WF-u. O ile w okresie letnim to nie jest jakiś duży problem, o tyle w okresie zimowym jest to pewnego rodzaju wyzwanie. Część szkoły znajduje się w budynku, który jako nieliczny przetrwał okres wojenny w Pile. W związku z tym ten standard nie jest tam tak dobry, jak w budynku na ulicy Kujawskiej - tłumaczy Mateusz Drzymała, przedstawiciel rady rodziców SP 5 i ojciec trójki dzieci uczących się w tej placówce. To jednak niejedyne mankamenty. Według części rodziców, którzy sprzeciwiają się planom miasta, szkoła znajduje się w sąsiedztwie ruchliwego skrzyżowania.

W pobliżu znajduje się też jednostka Państwowej Straży Pożarnej. Tam często przejeżdżają służby uprzywilejowane. Nie ma możliwości podwiezienia w sposób spokojny i w miarę bezpieczny dzieci, żeby wysadzić je i odprowadzić do szkoły, bo jedyne parkingi, które w pobliżu się znajdują, to są parkingi Starostwa Powiatowego w Pile, które już od rana są zastawione samochodami i nie spodziewam się, żeby powstała tam strefa kiss and ride. Aktualnie dzieci, które uczą się na Alei Niepodległości, jeśli wyjeżdżają na wycieczkę szkolną, to autokar parkuje pod najbliższym marketem budowlanym i tam muszą iść, żeby wsiąść do niego. Na ulicy Kujawskiej autokar może zatrzymać się pod samą szkołą - wyjaśnia Drzymała, który w imieniu protestujących rodziców nagłośnił sprawę w mediach społecznościowych.

Grupa, która sprzeciwia się planom stopniowego wygaszania budynku szkoły przy Kujawskiej, skierowała też pisemną skargę do urzędu miasta w tej sprawie. Wiele wskazuje jednak na to, że odpowiedzialny za rozpatrywanie takich pism wydział nie zdąży tego zrobić przed głosowaniem. Z niewiadomych przyczyn, mimo wcześniejszych zapowiedzi, procedowanie projektu uchwały miasta przyspieszyło nagle na początku roku.

Pani prezydent mówiła wprost, że tego problemu nie ma i problem z demografią tak naprawdę na chwilę obecną nie jest tak pilny, że mamy nawet rok, dwa, trzy lata, na upartego nawet pięć lat i nic nie musimy robić w tym systemie. Nie musimy podejmować działań ad hoc, możemy wszystko dokładnie zaplanować. Tymczasem w styczniu dowiadujemy się, że cała procedura została uruchomiona, że prawdopodobnie głosowanie nad projektem zmian w obwodach szkolnych w Pile będzie głosowane w lutym. Jednak w ostatniej chwili zostało to zmienione i dorzucone do porządku obrad styczniowej sesji. Interpretujemy to jako odebranie nam możliwości wypowiedzenia się w tej kwestii i próbę jak najszybszego załatwienia tego tematu, tak żeby ten sprzeciw społeczny nie wybrzmiał w odpowiedni sposób - podsumowuje przedstawiciel rady rodziców Mateusz Drzymała.

Odpowiedzi ws. zmian brak. Telefon milczy

Próbowaliśmy dopytać o szczegóły i co najważniejsze - o plany co do budynku przy ulicy Kujawskiej, po tym, gdy nauka w nim zostanie ostatecznie wygaszona. Zadaliśmy też pytanie o miejscowy plan zagospodarowania i dalsze losy działki, na której stoi "tysiąclatka" przy Kujawskiej. Jednak do momentu zakończenia pracy nad materiałem nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania.

W lokalnych mediach władze Piły swój projekt uchwały uzasadniały zdecydowanie mniejszą liczbą urodzeń na terenie miasta. Według danych sprzed siedmiu lat, w Pile rocznie przychodziło na świat około 600 dzieci. Ta liczba zdecydowanie spadła i w ubiegłym roku wynosiła 238 urodzeń. W rozmowie z dziennikarzami pilskiego portalu Asta24 prezydent Piły Beata Dudzińska zapewniała:

Cytat

Uczniowie, którzy uczą się w tej chwili przy ul. Kujawskiej, ukończą edukacje w swojej szkole. Dopiero kiedy opuszczą mury, to tym samym nauczyciele z tego budynku przejdą do pierwszego przy al. Niepodległości. (...) Ten miecz tnie dokładnie tak samo w całej Polsce. Prawdopodobnie będą takie samorządy, które dzisiaj postanowiły, że nie będą się nad tym pochylać, prawdopodobnie nie zrobią tego w przyszłym roku, ale potem nie zdążą się dostosować.

Bez odpowiedzi pozostało też nasze pytanie o zapewnienie etatów nauczycielom, którzy prowadzą zajęcia np. z fizyki, niewystępujące w planie tak często, jak język polski czy matematyka, po tym, jak rejon placówki zostanie zmniejszony.

Co na to kurator?

Projekt uchwały nie został też poddany konsultacjom społecznym. Miasto - zgodnie z procedurami - zwróciło się natomiast o opinię do Wielkopolskiego Kuratorium Oświaty. Ustaliliśmy, że instytucja pozytywnie odniosła się do planów pilskiego samorządu. W uzasadnieniu powołano się na argumenty przedstawione we wniosku władz miasta.

"Korekta obwodów pozwoli na bardziej równomierne rozmieszczenie uczniów między szkołami, utrzymanie odpowiedniej liczebności oddziałów, a także umożliwi optymalne wykorzystanie bazy lokalowej oraz zasobów kadrowych" - informuje redakcję RMF FM Kuratorium Oświaty w Poznaniu. We wniosku do tej instytucji miasto nie kryje, że docelowo SP nr 5 w Pile ma działać w jednym budynku i że ma to być siedziba przy alei Niepodległości.

"Poinformowano, iż zaproponowana zmiana dotycząca obwodu ww. szkoły nie pogorszy warunków i dostępności do edukacji, gdyż odległości między kolejnymi szkołami nie są duże (nie większe niż 2 km). W uzupełnieniu wniosku podano, iż pozostałe modyfikacje obwodów szkół mają charakter porządkujący, a także urealniają praktyczne potrzeby mieszkańców. Wynikają m.in. z pojawienia się nowych ulic i zmian układu przestrzennego miasta" - przekazało naszej redakcji Kuratorium.

Innego zdania zdaje się być część mieszkańców Piły, a już na pewno większość rodziców uczniów z "piątki". Do momentu publikacji tego materiału pod petycją w sprawie zatrzymania planów gminy podpisało się ponad 2 tysiące osób. Część z nich zamierza przyjść na posiedzenie Rady Miasta i głosowanie w tej sprawie.

Opracowanie: