Bardzo niebezpieczny incydent na drodze ekspresowej S7. 64-letni kierowca ciężarówki, mając w organizmie 1,6 promila alkoholu, wjechał na trasę pod prąd. Dzięki szybkiej reakcji policji nie doszło do tragedii, ale mężczyzna musi teraz liczyć się z poważnymi konsekwencjami.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Do tej skrajnie niebezpiecznej sytuacji doszło w niedzielę kilka minut po godzinie 18:00 w okolicach miejscowości Pawliki (Warmińsko-Mazurskie).
Oficer dyżurny nidzickiej policji otrzymał zgłoszenie o ciężarówce poruszającej się pod prąd na drodze ekspresowej S7. Policjanci natychmiast ruszyli na miejsce i zauważyli na jezdni w kierunku Warszawy pojazd ciężarowy z naczepą, przemieszczający się lewym pasem w przeciwnym kierunku.
Za kierownicą ciężarówki siedział 64-letni mieszkaniec gminy Szydłowiec. Przeprowadzone przez funkcjonariuszy badanie stanu trzeźwości wykazało, że mężczyzna miał w organizmie 1,6 promila alkoholu.
Na szczęście nikt nie ucierpiał podczas tej niebezpiecznej sytuacji i nie doszło do żadnego wypadku, a mogło się to skończyć dramatem.
Policjanci zatrzymali mężczyznę. 64-latek musi teraz zmierzyć się z konsekwencjami swojego nieodpowiedzialnego zachowania.
Za przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości kodeks karny przewiduje karę do 3 lat pozbawienia wolności.
Dodatkowo, mężczyzna musi liczyć się z zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na minimum 3 lata.


