Incydent w Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie w Warmińsko-Mazurskiem. W jednym ze służbowych pomieszczeń wystrzeliła broń - dowiedzieli się dziennikarze RMF FM Piotr Bułakowski i Igor Skrzypek. Jak się okazuje, to broń myśliwska, z której w niedzielę w gminie Pasym została postrzelona dwuletnia dziewczynka.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie będzie prowadzić śledztwo w sprawie incydentu, do którego doszło w poniedziałek w Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie. Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM, w jednym ze służbowych pomieszczeń wystrzeliła broń. Nikomu nic się nie stało. 

To ta sama broń myśliwska, z której w niedzielę w gminie Pasym została postrzelona dwulatka. 

Broń była zabezpieczona jako materiał dowodowy i znajdowała się w komendzie w Szczytnie. Teraz prokuratorzy będą ustalać, jak doszło do wystrzału.

Biegły ma ustalić, czy broń mogła wystrzelić z powodu wady technicznej.  

Na razie nie ma podejrzeń, by to działania policjantów mogły doprowadzić do incydentu.

2-latka postrzelona z broni myśliwskiej

W niedzielę około godz. 18:00 dyżurny szczycieńskiej komendy otrzymał zgłoszenie dotyczące przypadkowego strzału z broni, w wyniku którego zranione zostało 2-letnie dziecko.

Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że w jednym z mieszkań na terenie gminy Pasym w woj. warmińsko-mazurskim doszło do niekontrolowanego strzału z broni myśliwskiej - przekazała st. sierż Agata Stefaniak z policji w Szczytnie w rozmowie z RMF FM. Sztucer należał do 51-letniego mężczyzny, dziadka dziewczynki.

Dziecko zostało zranione w stopę

Jak informował zastępca prokuratora rejonowego Krzysztof Batycki, dotychczasowe ustalenia wskazują, że dziadek dziewczynki, wieloletni myśliwy, po powrocie z polowania zostawił naładowany sztucer w korytarzu. Najprawdopodobniej broń się przewróciła i oddała niekontrolowany strzał. 

W wyniku postrzelenia 2-latka została zraniona w stopę. Do zdarzenia doszło, gdy jej dziadek wrócił z polowania. Dziewczynkę przewieziono do szpitala. Konieczna była natychmiastowa operacja.

Zabieg trwał półtorej godziny i polegał na rekonstrukcji uszkodzonych tkanek stopy.

Głos zabrał Polski Związek Łowiecki

"Zgodnie ze wstępnymi ustaleniami służb doszło do niekontrolowanego wystrzału z broni należącej do dziadka dziecka, będącego myśliwym z wieloletnim stażem" - przekazał Polski Związek Łowiecki. 

Organizacja podkreśliła, że chce współpracować z organami ścigania w celu wyjaśnienia okoliczności wypadku. "Bezpieczeństwo, odpowiedzialność i przestrzeganie przepisów są dla nas zasadami nadrzędnymi" - zapewniono w komunikacie. 

Sprawa postrzelenia dziewczynki ma zostać zgłoszona przez Polski Związek Łowiecki do okręgowego rzecznika dyscyplinarnego. "Rzecznik po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne" - zapowiedział PZŁ. 

Komenda Powiatowa Policji w Szczytnie informowała w niedzielę, że 51-letni dziadek dziewczynki ma pozwolenie na dwie jednostki broni. Badanie wykazało, że był trzeźwy, podobnie jak matka 2-latki.