Prokuratura Okręgowa w Olsztynie wszczęła śledztwo w sprawie ataku hakerskiego na ciepłownię w Rucianem-Nidzie w woj. warmińsko-mazurskim – ustalił dziennikarz RMF FM Piotr Bułakowski. Do ataku doszło w nocy 10 stycznia. Na szczęście nie miało to wpływu na dostarczanie ogrzewania i ciepłej wody mieszkańcom tej mazurskiej miejscowości.

  • Prokuratura wszczęła śledztwo ws. ataku hakerskiego na ciepłownię w Rucianem-Nidzie.
  • Atak nie wpłynął na dostawy ogrzewania i ciepłej wody dla mieszkańców.
  • Śledczy nie wykluczyli udziału rosyjskich hakerów, ale też go nie potwierdzili.
  • Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Atak hakerski na ciepłownię

Zaatakowany obiekt w Rucianem-Nidzie to osiedlowa ciepłownia. Wytwarza ona energię potrzebną do ogrzewania domostw i ciepłej wody dla ok. 740 mieszkań. Rocznie produkuje ok. 12 tys. GJ energii.

Ciepłownia była celem ataku hakerskiego w nocy 10 stycznia. Wiadomo, że doszło do zmiany ustawień kotła o mocy tysiąca kilowatów. Niemniej, obsługa ciepłowni szybko zareagowała i przywróciła wszystkie parametry.

Na szczęście nie wpłynęło to na dostarczanie ogrzewania i ciepłej wody mieszkańcom tej miejscowości. Portal CyberDefence24.pl ustalił w rozmowie z Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej (PEC) w Rucianem-Nidzie, że nie doszło do zmiany ciśnienia i temperatury w układzie. Ponadto drugi kocioł (o mocy ośmiuset kilowatów) cały czas pracował prawidłowo.

Spółka otrzymała zgłoszenie o cyberataku od policji najprawdopodobniej 13 stycznia br. - twierdzi portal. PEC powiadomiło służby i zgłosiła incydent również do CERT Polska (zespół w ramach Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej zajmujący się reagowaniem na zdarzenia naruszające bezpieczeństwo w sieci - przyp. red.).

Zdaniem CyberDefence24.pl za atak odpowiada "grupa powiązana z Rosją".

Prokuratura wszczęła śledztwo

Śledztwo zostało wszczęte w sprawie uzyskania nieuprawnionego dostępu do informacji nieprzeznaczonej. Chodzi o dostęp do systemu informatycznego sterowania jednym z dwóch kotłów.

Sprawą zajmuje się też Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, które na miejscu zbierało materiały w tej sprawie. Prokuratorzy mówią, że nie można na razie stwierdzić, że za atak odpowiadają rosyjscy hakerzy, ale nie można też tego wykluczyć.

"Cyfrowe czołgi już tu są"

Incydent nie jest jednorazowy. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski odniósł się w Popołudniowej rozmowie w RMF FM we wtorek 13 stycznia do sytuacji z końca ubiegłego roku. Wówczas doszło do licznych ataków na polski sektor energetyczny. Sytuacja była trudna do opanowania również ze względu na warunki atmosferyczne.

Wicepremier przyznał, że "Polska mierzyła się wówczas z najpoważniejszym atakiem na infrastrukturę energetyczną, który miał na celu wyłączenie prądu obywatelom pod koniec grudnia". Mieliśmy do czynienia z sabotażem ze strony rosyjskiej. Cyfrowe czołgi już tu są. Byliśmy blisko blackoutu - stwierdził.



Opracowanie: