W lesie koło Krzywowierzby, miejscowości w powiecie włodawskim na Lubelszczyźnie, znaleziono kilka niewielkich elementów z rozbitego obiektu powietrznego - informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Jak nieoficjalnie dowiedział się nasz reporter, to najprawdopodobniej pozostałości jednej z rakiet do zwalczania dronów, która we wrześniu w Wyrykach trafiła w budynek mieszkalny - informację potwierdziła Żandarmeria Wojskowa.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Jak ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada, w poniedziałek przed południem o znalezisku poinformował włodawskich policjantów 70-latek, który prowadził wycinkę drzew na swojej działce leśnej.
Z jego relacji wynikało, że mogą to być szczątki należącego do wojska obiektu powietrznego - drona lub rakiety.
Pozostałości są wbite w drzewo i ziemię, mają po kilkadziesiąt centymetrów, są w szarym kolorze, a na niektórych widać oznaczenia w języku angielskim.
Mężczyzna natrafił na nie około dwóch kilometrów od zabudowań, były w trudno dostępnym leśnym terenie. Na miejscu pracowali policjanci i strażacy, a także Żandarmeria Wojskowa.
O zdarzeniu została powiadomiona Prokuratura Okręgowa w Lublinie, której 8. Wydział do spraw Wojskowych nadzoruje postępowanie w sprawie ponad 20 rosyjskich dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną we wrześniu ub. r.
Identyfikacja obiektu trwała kilka godzin. Jedna z wersji zakładała, że jest to rakieta wystrzelona w nocy z 9 na 10 września, która oceniana była przez wojsko jako "wysoce prawdopodobna".
Świadczyć o tym miał m.in. obszar, w którym znaleziono szczątki. W tych okolicach prowadzone były poszukiwania wystrzelonych rakiet. Część z trzech użytych znaleziono. Brakowało jednak wielu ich elementów. Potwierdzać tę wersję miał również wygląd tych kilku wbitych w drzewo i ziemię szczątków - szare, kilkudziesięciocentymetrowe, z oznaczeniami w języku angielskim.
Po godz. 15 Żandarmeria Wojskowa poinformowała w oficjalnym komunikacie, że "ze wstępnych ustaleń wynika, że mogą to być szczątki sojuszniczej rakiety, użytej do zestrzelenia drona we wrześniu ub.r.".
Teraz szczątki trafią do szczegółowych ekspertyz. Po zakończeniu tych badań będzie stuprocentowa pewność czym dokładnie są.


