Sebastian M., oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, podważył dowody oskarżenia. Jego zdaniem opinia biegłych w tej sprawie jest nierzetelna. Chce dopuszczenia do procesu prywatnej ekspertyzy sugerującej, że do wypadku mogło dojść przez rozerwanie opony w kole dojazdowym Kii, czyli pojazdu, którym jechały ofiary tragicznego zdarzenia.

  • Sebastian M., oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1, podważył dowody oskarżenia i zarzucił biegłym nierzetelność.
  • Domaga się dopuszczenia prywatnej ekspertyzy, według której do wypadku mogło dojść przez rozerwanie opony w Kii.
  • Obrończyni Sebastiana M. podkreśla, że koło dojazdowe znalezione na miejscu nie zostało zbadane.
  • Prokurator uznaje prywatną ekspertyzę za spekulacje i domaga się odrzucenia wniosków obrony.
  • Pełnomocnik rodziny ofiar zarzuca obronie sianie fermentu i próbę przerzucenia winy na zmarłego kierowcę.
  • W trakcie rozprawy zeznawali świadkowie wypadku. Opowiedzieli, jak próbowali uratować rodzinę z Kii.
  • Sąd decyzję o dopuszczeniu nowych dowodów podejmie po przesłuchaniu wszystkich świadków w lutym.
  • Sebastian M. został zatrzymany w Dubaju i wydany Polsce w maju 2025 r., obecnie przebywa w areszcie.

Sebastian M., oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, podważył dowody oskarżenia. Jego zdaniem opinia biegłych w tej sprawie jest nierzetelna. Chce dopuszczenia do procesu prywatnej ekspertyzy sugerującej, że do wypadku mogło dojść przez rozerwanie opony w kole dojazdowym Kii, czyli pojazdu, którym jechały ofiary tragicznego zdarzenia.

Sebastian M. twierdzi, że biegli są stronniczy i zbadali sprawę wybiórczo

Dziś, w kolejnym dniu procesu Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu (Łódzkie) we wrześniu 2023 r., wystąpił z wnioskiem dowodowym podważającym wcześniejsze opinie biegłych, które były podstawą oskarżenia.

Sebastian M. zakwestionował rzetelność opinii biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, zarzucając, że jest stronnicza i wybiórczo wykorzystuje fakty pod wpływem przekazów medialnych. Złożył wniosek o dopuszczenie prywatnej opinii biegłego oraz o przesłuchanie jej autora.

Tajemniczy ślad

W wystąpieniu przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim Sebastian M. powiedział, że oględziny miejsca wypadku rozpoczęły się długo po wypadku, kiedy samochody rozjeżdżały ślady, a sporządzony szkic nie obrazuje właściwie miejsca wypadku i nie odwzorowuje skali.

Sebastian M. wskazał też na ślad na jezdni, który jego zdaniem nie jest śladem hamowania i nie pasuje do szerokości kół samochodów BMW i Kia. Ma to być ślad żłobiący asfalt, który zdaniem oskarżonego pozostawiła rozerwana w czasie jazdy opona koła dojazdowego Kii.

W przypadku rozerwania opony musiałoby dojść do natychmiastowej zmiany toru jazdy - powiedział oskarżony, powołując się na zapisy z systemów elektronicznych Kii, że nastąpiły gwałtowne ruchy kierownicą. Dodał, że kierowca Kii z taką oponą nie powinien poruszać się po autostradzie, a z pewnością nie z taką prędkością, z jaką jechał.

"Koło nie wypada tak sobie z pojazdu"

Adwokat Katarzyna Hebda, obrońca Sebastiana M., powiedziała, że w materiale dowodowym przedstawionym przez prokuraturę jest bardzo dużo wątpliwości, a na miejscu wypadku znaleziono koło dojazdowe, którego nikt nie zbadał.

Prokurator mówi, że koło mogło wypaść z auta. Ale koło nie wypada tak sobie z pojazdu w chwili wypadku, a ślady na jezdni nie pasują do hamowania pojazdu. To są ślady koła bez powietrza. Jeśli mamy wątpliwości, zbadajmy to, a nie odrzucajmy tylko dlatego, że nie są zgodne z tezą oskarżenia - poparła wniosek swojego klienta adwokat.

Prokurator: To tylko spekulacje

Odrzucenia wniosków dowodowych oskarżonego i obrońcy domaga się od sądu prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Uzasadniając swoje stanowisko, powiedział, że prywatna ekspertyza, którą zleciła obrona, nie zawiera niczego poza szeregiem spekulacji na temat możliwego przebiegu zdarzenia.

O wybiórczości tej ekspertyzy może świadczyć fakt, że biegły próbuje stworzyć wątpliwość co do stanu trzeźwości kierowcy Kii, bo pojawił się dodatni wynik zawartości alkoholu. Podobne wyniki testu miała również pasażerka i dziecko, a związane jest to ze zmianami pośmiertnymi - powiedział prokurator Duda.

Obrońca rodziny mówi o sianiu fermentu i próbie przerzucenia odpowiedzialności

Pełnomocnik rodziny ofiar wypadku, mecenas Łukasz Kowalski, opinię biegłego przedstawianą przez obrońcę i oskarżonego nazwał spekulacjami, które mają zasiać ferment i są próbą przerzucenia odpowiedzialności za wypadek na nieżyjącego kierowcę, który nie może się bronić.

Sędzia Renata Folkman zapowiedziała, że decyzję, czy dopuścić wnioski dowodowe obrony i oskarżonego, podejmie podczas jednego z posiedzeń sądu w lutym, po przesłuchaniu wszystkich świadków. Ci w styczniu i lutym wezwani są na sześć posiedzeń sądu. Łącznie sąd chce przesłuchać jeszcze ponad 20 osób.

Świadkowie o wypadku: Nie dało się na to patrzeć

Dziś zeznawali m.in. kierowcy, którzy próbowali ratować ofiary wypadku. Grzegorz B. i Artur P. niemal w tej samej chwili zatrzymali się na A1 obok rozbitego samochodu Kia i ruszyli na ratunek.

Próbowaliśmy wyciągnąć ludzi z auta, ale drzwi były zablokowane. Samochód zaczął się palić. Chwyciliśmy gaśnice, ale one nic nie dawały. Zasięg miały może na metr, a z powodu płomieni nie dało się podejść bliżej niż na dwa metry. Ogień był coraz większy. W tym momencie musieliśmy odejść, bo nie dało się na to patrzeć - zeznał Grzegorz B.

Byliśmy bezradni. Zostało nam tylko patrzeć na to, co się dzieje - powiedział przed sądem Artur P.

Tragedia na A1 i zatrzymanie w Dubaju

Do śmiertelnego wypadku doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. W zderzeniu zginęła trzyosobowa rodzina - rodzice i ich 5-letni syn.

Zanim prokuratura zdołała przesłuchać Sebastiana M., ten wyjechał za granicę. Został zatrzymany w Dubaju i wydany Polsce w maju 2025 roku. Od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi kara do 8 lat więzienia.