Makabrycznego odkrycia dokonali policjanci ze Skierniewic. Na terenie jednej z posesji w gminie Bolimów odnaleźli 16 martwych psów (bernardynów i pudli) oraz 48 żywych czworonogów, przebywających w skrajnie złych warunkach.
- Na posesji w gminie Bolimów w województwie łódzkim policjanci znaleźli 16 martwych psów oraz 48 żywych, przetrzymywanych w skrajnie złych warunkach.
- Wszystkie żywe psy zostały decyzją Powiatowego Lekarza Weterynarii odebrane właścicielowi; mają zostać przekazane pod opiekę fundacji oraz schroniska.
- Policja wyjaśnia tę bulwersującą sprawę. Na razie nie podano, do kogo należały zwierzęta; nikt też nie usłyszał zarzutów.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Komenda Miejska Policji w Skierniewicach poinformowała w piątek, że dzień wcześniej - po otrzymaniu zgłoszenia od fundacji zajmującej się pomocą zwierzętom - przeprowadzono interwencję na terenie jednej z posesji w gminie Bolimów w województwie łódzkim.
Przedstawiciele organizacji poinformowali mundurowych, że przebywające tam psy mogą być w bardzo złym stanie, a w garażu mogą znajdować się martwe zwierzęta.
Po dotarciu na miejsce funkcjonariusze znaleźli 16 martwych czworonogów. Na terenie posesji znajdowało się również 48 żywych psów, przebywających w skrajnie nieodpowiednich warunkach.
Niewykluczone, że - jak informuje dziennikarka RMF FM Agnieszka Wyderka - była to nieoficjalna hodowla bernardynów i pudli (funkcjonariusze znaleźli truchła psów tych właśnie ras).
"Na miejscu obecny był Powiatowy Lekarz Weterynarii, który ocenił stan zwierząt oraz warunki ich przetrzymywania. Po przeprowadzonej kontroli podjął decyzję o natychmiastowym odebraniu wszystkich 48 psów. W działaniach uczestniczyła także burmistrz miasta i gminy Bolimów, która brała udział w czynnościach związanych z zabezpieczeniem zwierząt" - dodali skierniewiccy policjanci.
Policyjna interwencja trwała jeszcze w piątek rano. Funkcjonariusze m.in. zabezpieczali teren posesji, ponieważ psy były sukcesywnie wywożone i przekazywane pod opiekę fundacji oraz schroniska.
Mundurowi sprawdzają również, czy hodowla mogła być w ogóle prowadzona. W czwartek na terenie posesji nie było właściciela zwierząt, a jedynie ich opiekun. Ta druga osoba - jak informuje oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Skierniewicach mł. asp. Aneta Placek - została już przesłuchana.
Dotychczas w tej bulwersującej sprawie nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów dotyczących znęcania się nad zwierzętami; sprawa jest we wstępnej fazie. Szczątki martwych psów zabezpieczono, żeby przeprowadzić ich sekcje. Zgodnie z Ustawą o Ochronie Zwierząt za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do 5 lat więzienia.


