Rosjanie ostrzelali rakietami balistycznymi wieżowiec w Charkowie. 7 osób - w tym dwoje dzieci - zginęło, a 10 zostało rannych - podała o poranku Państwowa Służba Ratownicza Ukrainy. Na miejscu ataku trwa akcja poszukiwawczo-ratownicza. Według wstępnych informacji pod gruzami może być jeszcze około 10 osób, w tym dziecko. Rakiety balistyczne uderzyły też m.in. w Kijów, Zaporoże, Odessę i obwód dniepropietrowski. W nocnym ataku Rosja użyła 29 rakiet i 480 dronów.
- Bądź na bieżąco. Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
W nocy z piątku na sobotę doszło do kolejnego zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę. "Ukraińska Prawda" - powołując się na informacje, których udzielili dowódcy Sił Powietrznych oraz Sił Zbrojnych Ukrainy, a także mer Kijowa Witalij Kliczko i mer Charkowa Ihor Terechow - podała, że Rosjanie uderzyli dronami oraz rakietami balistycznymi. Do tej pory wiadomo, że znaleziono szczątki siedmiu osób, w tym dwójki dzieci. Co najmniej 10 osób jest rannych.
"Potwierdzono bezpośrednie trafienie balistyczne w wieżowiec w obwodzie kijowskim. Znaczne zniszczenia, pożar, pod gruzami znajdują się ludzie" - informują służby. Trwa akcja poszukiwawczo-ratownicza. Zaatakowano również Odessę. Służby walczą z pożarami wywołanymi atakiem.
W związku z rosyjskim atakiem w nocy polskie wojsko poderwało myśliwce. "Uwaga. W związku z atakami rakietowymi Federacji Rosyjskiej, wykonującej uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie wojskowego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej" - informowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Około godz. 5 alarm odwołano.


