Na cztery dni przed rozpoczęciem zimowych igrzysk we Włoszech, spór między szefostwem Polskiego Komitetu Olimpijskiego a Ministerstwem Sportu i Turystyki się pogłębia. Najnowsza wymiana zdań dotyczy flagi, która znalazła się w siedzibie PKOl-u. "Haniebne jest to, że ta flaga jest w tym momencie wykorzystywana przez prezesa PKOl do gierek politycznych i manipulacji" – twierdzi resort.
- Radosław Piesiewicz pokazał flagę, która miała zostać pozostawiona na ziemi przez resort sportu.
- Ministerstwo Sportu i Turystyki oskarżyło Piesiewicza o "gierki polityczne i manipulację".
- Jak powstał konflikt i jakie są jego następstwa przed igrzyskami w Mediolanie? Przeczytaj cały artykuł, żeby się dowiedzieć.
Pan minister oddalił się bardzo szybko. Widziałem zdjęcia: przyniesiono mi flagę biało-czerwoną, która leżała na ziemi, dokumenty ministra sportu na krześle. Nikt tego nie zabrał, zostało to mi przyniesione. Wziąłem flagę biało-czerwoną, bo flaga biało-czerwona na ziemi... to nie przystoi. Znalazłem dla niej bardzo ważne miejsce w Polskim Komitecie Olimpijskim - opowiadał Gość Ziemca w RMF FM w ubiegłą sobotę o spotkaniu z Jakubem Rutnickim w trakcie ślubowania polskich sportowców przed igrzyskami. To właśnie od tych słów Radosława Piesiewicza rozpoczął się spór o flagę.
Prezes PKOl dziś na platformie X opublikował zdjęcie flagi razem z teczką z resortu sportu, która również miała zostać pozostawiona w siedzibie PKOl po piątkowym wydarzeniu. Zaznaczył, że żałuje, że nie minister nie przyjął zaproszenia na rozmowę o nadchodzących igrzyskach i igrzyskach w Polsce. "Za biało-czerwoną dziękuję, jest ona ważna dla każdego Polaka" - dodał. Ten wpis wywołał reakcję resortu.


