Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował o postępach w wojskowej części rozmów podczas trójstronnych negocjacji Ukrainy, USA i Rosji w Genewie. W kwestiach politycznych - jak podkreślił - nie udało się osiągnąć podobnego porozumienia.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Prezydent Zełenski po zakończeniu dwudniowych negocjacji w Genewie przekazał, że w wojskowej ścieżce rozmów odnotowano konstruktywną postawę wszystkich stron. Nasza grupa negocjacyjna przekazała mi szczegółowy briefing. Wszyscy uczestnicy byli konstruktywni w kwestiach wojskowych - powiedział Zełenski.
W kwestiach politycznych, jak zaznaczył prezydent Ukrainy, nie udało się osiągnąć podobnego postępu. W sprawach politycznych to wciąż bardzo wrażliwe tematy, stanowiska stron są różne, a rozmowy były trudne - podkreślił Zełenski. Dodał, że dialog będzie kontynuowany, ale na razie nie ma przełomu.
Władimir Miedinski, główny negocjator i doradca prezydenta Rosji, przekazał mediom, że negocjacje w Genewie były wymagające, ale prowadzone w biznesowej atmosferze. Podkreślił, że w najbliższym czasie planowane jest kolejne spotkanie dotyczące uregulowania sytuacji na Ukrainie.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, że rosyjska delegacja na bieżąco przekazywała prezydentowi Władimirowi Putinowi informacje o postępach rozmów. Pieskow odmówił jednak odpowiedzi na pytanie dziennikarzy, czy podczas konsultacji rozważano możliwość spotkania Putina z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
Wczoraj w wywiadzie telefonicznym dla serwisu Axios Zełenski poinformował, że przekazał ukraińskiej delegacji, by poczyniła przygotowania do spotkania twarzą w twarz na szczeblu prezydenckim.
Rozmowy odbywały się za zamkniętymi drzwiami w hotelu InterContinental, który tradycyjnie gości ważne międzynarodowe spotkania. Według źródeł TASS, konsultacje prowadzone były zarówno w formacie bilateralnym, jak i trójstronnym - rosyjsko-amerykańskim, rosyjsko-ukraińskim oraz rosyjsko-amerykańsko-ukraińskim.
Pierwszego dnia spotkania, 17 lutego, rozmowy trwały sześć godzin i - jak podkreślają źródła rosyjskiej delegacji - były bardzo napięte. Po zakończeniu negocjacji delegacje przekazały swoim stolicom raporty z przebiegu rozmów. Drugiego dnia spotkania trwały około dwóch godzin, po czym rosyjska delegacja opuściła miejsce negocjacji.
Pierwsza runda trójstronnych konsultacji w sprawie bezpieczeństwa z udziałem Rosji, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych odbyła się w Abu Zabi 23 i 24 stycznia. Rosyjskiej delegacji przewodniczył wówczas Igor Kostiukow, szef Głównego Zarządu Wywiadowczego Sztabu Generalnego.
Druga runda rozmów miała miejsce również w Abu Zabi, 4 i 5 lutego. Po tych spotkaniach specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff poinformował, że Moskwa i Kijów uzgodniły wymianę 314 jeńców wojennych.
Jak twierdził we wtorek Zełenski, rozmowy w Abu Zabi wydawały się bardziej produktywne. Pojawienie się w Genewie Miedińskiego zostało odczytane przez stronę ukraińską jako próba skomplikowania negocjacji przez Moskwę.
Wśród kluczowych i nierozwiązanych dotąd kwestii na pierwszy plan wysuwa się żądanie Rosji oddania pozostałej, nieokupowanej jeszcze części Donbasu. Ukraina od początku odrzucała ten warunek, natomiast we wtorek Zełenski jasno podkreślił, że nie zdecyduje się na oddanie ziem oraz wyraził przekonanie, że Ukraińcy w referendum również nie zaaprobują podobnego rozwiązania.
Moskwa powtarza, że wszelkie rozmowy o pokoju mogą być kontynuowane wyłącznie pod warunkiem zachowania tzw. formuły Anchorage. Chodzi o spotkanie Władimira Putina i Donalda Trumpa na Alasce, gdzie rzekomo zostały omówione i zaakceptowane przez Amerykanów plany przyłączenia terytoriów Donbasu do Rosji. Obecnie pod kontrolą Moskwy znajduje się około 90 proc. terytoriów obwodu ługańskiego i donieckiego.
Ukraina akceptuje pomysł utworzenia zdemilitaryzowanej strefy wzdłuż obecnej linii styku, ale domaga się, by Rosja wycofała swoje wojska na identyczną odległość. Plan ten nie jest akceptowany na Kremlu.
Cytowany w środę przez agencję Reutera Kyryło Budanow, szef kancelarii Zełenskiego i lider zespołu negocjacyjnego przyznał, że "rozmowy były trudne, ale istotne".


