Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku umorzyła postępowanie wobec jednego z policjantów, który zajmował się sprawą uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Śledczy uznali, że Henryk S. nie popełnił zarzucanego mu przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych.

Śledztwo ws. Olewnika przedłużone do połowy 2012 roku

Do końca czerwca 2013 roku przedłużono śledztwo, w którym gdańska prokuratura bada okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Nie wiadomo, czy w tym czasie uda się zakończyć to niezwykle skomplikowane postępowanie. czytaj więcej

Henryk S. był jednym z policjantów, którzy zajmowali się sprawą Krzysztofa Olewnika tuż po tym, jak mężczyzna został uprowadzony. Pracował m.in. z dwoma funkcjonariuszami - Remigiuszem M. i Maciejem L. i tak jak oni usłyszał zarzut m.in. niedopełnienia obowiązków. Zarzuty postawione dwójce oskarżonych policjantów dotyczyły wykonywanych przez nich czynności operacyjnych. Natomiast Henryk S. wykonywał w sprawie czynności procesowe. W toku postępowania zostało udowodnione, że Henryk S. z oczywistych powodów nie miał możliwości zapoznania się z ewentualnymi informacjami pozaprocesowymi, a tylko w tej sferze ujawniono nieprawidłowości - wyjaśnia Barbara Sworobowicz z gdańskiej prokuratury.

Tajemnicze porwanie młodego biznesmena

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 październiku 2001 r. Mężczyzna został uprowadzony z własnego domu w Drobinie. Sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną i żądali okupu. W lipcu 2003 r. dostali 300 tysięcy euro, ale mimo to nie uwolnili Olewnika. Jak się później okazało, został on zamordowany miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan na Mazowszu. Odnaleziono je dopiero w 2006 roku.