To jest hekatomba, która spotkała gminę. Nie ma miejsc pracy - czyli upraw. Nie ma infrastruktury. Nie ma oświaty. Bez specjalnej pomocy rządowej - my po prostu nie istniejemy, nie ma nas - mówi Grzegorz Tarasiński, wójt gminy Wilków. Zalane są już 23 wioski, czyli 90 procent powierzchni gminy. Rozlewisko wciąż się powiększa. W dodatku nad Wilkowem nastąpiło gwałtowne załamanie pogody - przeszła burza i spadł grad wielkości gołębich jaj.

Z wójtem gminy rozmawiał Krzysztof Kot

Mieszkańcy gminy potrzebują każdej pomocy

Woda wdziera się do kolejnych miejscowości - tam zarządzono dzisiaj ewakuację. Chodzi o miejscowości: Wólka Polanowska, Polanówka i Małe Dobre.

We wsi Szczekarków-Kolonia od rana trwa natomiast walka o utrzymanie wału przeciwpowodziowego na rzece Chodelka. Napór wody z rozlewiska Wisły jest bowiem tak duży, że wał zaczął przesiąkać. Kilka kilometrów dalej podobny problem pojawił się na wale w Kosiorowie.

Woda na zalanych terenach sięga już 4-5 metrów. Mimo to wiele osób z zagrożonych miejsc nie chce się ewakuować. Tych, którzy chcą przenieść się w bezpieczne miejsce, strażacy proszą, by wywieszali w oknach białe płótna.

Sytuacja jest tak dramatyczna, że - jak donosi nasz reporter Krzysztof Kot - część ewakuowanych wczoraj osób dziś trzeba było znów przenosić, bo woda zagrażała ich tymczasowym schronieniom.

W okolicy nie ma prądu ani gazu, wylały szamba, wodociągi są uszkodzone, a słupy energetyczne poprzewracane.

Powodzianie potrzebują pomocy. Najbardziej potrzebne są w tej chwili gumowce, wodery, termosy, środki higieniczne i pieluchy jednorazowe dla dzieci. Wszystko to można przywozić do szkoły w Rogowie. To tam umieszczani są od kilku dni ludzie z zalewanych terenów. Rogów jest jedyną wsią w gminie Wilków, której woda - dzięki położeniu na pewnej wysokości - nie zagraża.

Rolnicy tracą źródło utrzymania

Rolnik: Odbudowanie jednej plantacji to minimum 50 tysięcy zł

Gmina Wilków żyje z uprawy chmielu. Stamtąd pochodzi ponad jedna trzecia polskiego chmielu. Powódź sprawiła, że miejscowi rolnicy tracą źródło utrzymania. Cała gmina zalana. I ten chmiel na przyszły rok też nie wiadomo, czy zostanie, bo to wszystko jest w wodzie (…) Odbudowanie jednej plantacji chmielu… nie wiem, czy 50 tysięcy wystarczy. Wątpię, czy dużo plantacji zostanie odbudowanych - mówi naszemu reporterowi jeden z miejscowych rolników.