O wyjściu z kryzysu politycznego wywołanego publikacją nagrań z podsłuchów polityków będą w poniedziałek rozmawiać: prezydent, przedstawiciele koalicji a także opozycja. Zdaniem ekspertów, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest dymisja szefa MSW.

Zobacz również:

Przed tygodniem "Wprost" opublikował pierwsze nagrania z nielegalnie podsłuchanych rozmów, m.in. szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką oraz b. ministra transportu Sławomira Nowaka z b. wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. Na poniedziałek tygodnik zapowiedział publikację kolejnych stenogramów - m.in. rozmów szefa MSZ Radosława Sikorskiego z b. ministrem finansów Jackiem Rostowskim oraz prezesa Orlenu Jacka Krawca z b. rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem oraz ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim. W niedzielę fragmenty stenogramów pojawiły się w mediach.

Szef PSL ma spotkać się w poniedziałek z prezydentem i prawdopodobnie z premierem. PiS ma rozmawiać z przedstawicielami opozycyjnych ugrupowań o konstruktywnym wotum nieufności.

Rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że kolejne nagrania zostaną skomentowane po opublikowaniu całości. Premier Donald Tusk zapowiedział w czwartek, że na początku przyszłego tygodnia oceni działania szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza dot. wyjaśniania sprawy nagrań z podsłuchów i podejmie stosowne decyzje.

Według ekspertów, z którymi rozmawiała PAP, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest zdymisjonowanie Sienkiewicza. 

Będzie dymisja Sienkiewicza?

Premier powinien dokonać tzw. resetu sytuacji (...), a pierwsza rzecz to zdymisjonowanie ministra Sienkiewicza, choć to za mało - powiedział w niedzielę PAP ekspert ds. marketingu politycznego dr Norbert Maliszewski z UW.

Dymisja Sienkiewicza jego zdaniem dawałaby części wyborców poczucie sprawiedliwości. W końcu to osoba - kontynuował Maliszewski - która odpowiada za brak kontroli nad sytuacją, za to, że opinia publiczna jest "terroryzowana przez nieznanych sprawców". Poza tym ludzie uważają, że nie można być sędzią we własnej sprawie - mówił.

Podobnego zdania był prof. Marek Chmaj z Wydziału Prawa i Nauk Społecznych SWPS. W poniedziałek prawdopodobnie premier Tusk ogłosi dymisję szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza. Powodem takiej reakcji będzie zapewne akcja w siedzibie tygodnika "Wprost", w którą zamieszana była ABW. Wyjaśnienie całej tej sytuacji przy ministrze, który jest w tej sprawie stroną, byłoby bardzo trudne - powiedział PAP.

ABW w redakcji "Wprost". "Na dymisji szefa MSW się nie skończy"

ABW w środę na zlecenie prokuratury weszła do redakcji "Wprost". Funkcjonariusze zażądali wydania nośników z nagraniami rozmów polityków i szefa NBP. Redakcja odmówiła, w związku z czym prokuratura zarządziła przeszukanie. Po szamotaninie odstąpiono od tych działań. Ostatecznie w sobotę redakcja - po upewnieniu się, że nie ujawni swojego źródła - przekazała prokuraturze nagrania.

Prof. Chmaj przypuszcza, że na dymisji Sienkiewicza się skończy. Moim zdaniem nie ma obecnie podstaw do tego, by rząd miał podawać się do dymisji lub miała się rozpaść koalicja rządząca. Czegoś takiego nie przewiduję w najbliższym czasie - podkreślił.

Zaznaczył jednak, że w dłuższej perspektywie możliwa jest rekonstrukcja rządu, ale nie sądzi, aby premier podejmował jakieś gwałtowne ruchy. Zwłaszcza, że teraz na plan pierwszy wypływa konflikt pomiędzy prokuraturą a resortem sprawiedliwości - dodał. Minister sprawiedliwości Marek Biernacki skrytykował akcję w redakcji "Wprost".

W ocenie Chmaja na wcześniejszych wyborach PO nie zyska, ale jeśli miałyby one odbyć się planowo, czyli za ponad rok, to premier Tusk miałby wystarczająco dużo czasu, aby próbować odzyskać utracone zaufanie wyborców.

Także zdaniem Maliszewskiego, w obecnej sytuacji przedterminowe wybory parlamentarne nie są rozwiązaniem - jeszcze bardziej mogłyby zdestabilizować sytuację. Wybory nie mają sensu w tym momencie, bo nie dają stabilnej większości - argumentował.

Szef rządu - uważa Maliszewski - powinien przedstawić specjalną informację w Sejmie, a także "poddać rząd pod głosowanie wniosku o wotum zaufania". "Wydaje się to być może krok samobójczy, ale premier musi pokazać, że wciąż ma stabilną większość" - uważa politolog. Do takiego rozwiązania namawia szefa rządu Sojusz Lewicy Demokratycznej, który już złożył w Sejmie wniosek o informację premiera.

Premier nie może już czekać, tak jak w pierwszym tygodniu i mówić, że nie daje się szantażować i że musi zobaczyć, co jest na taśmach - ocenił Maliszewski. Szef rządu podczas czwartkowej konferencji prasowej wykluczył swoją dymisję, choć nie wcześniejsze wybory parlamentarne.

Maliszewski odniósł się także do reakcji opozycji na kryzys polityczny. Politycy opozycji przekonują, że rozwiązaniem mógłby być wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu i powołanie rządu technicznego lub samorozwiązanie Sejmu i wcześniejsze wybory parlamentarne. Jednak wniosek o konstruktywne wotum nieufności, o którym mówi PiS, raczej nie miałby szans w Sejmie. Równie mało prawdopodobne jest obecnie skrócenie kadencji Sejmu.

Zdaniem eksperta opozycja udaje, że chce się porozumieć, a każdy tworzy własny pomysł. PiS mówi o wniosku o konstruktywne wotum nieufności i powołaniu rządu technicznego, ale nie wiadomo, kto byłby na czele tego rządu; nie chce rozmawiać z Januszem Palikotem i nie dąży do tego, by przejąć władzę - zaznaczył Maliszewski. Jarosław Kaczyński ma paradygmat - czekamy, aż PO jeszcze bardziej się wykrwawi i wtedy będziemy mieli większość - dodał.

Wcześniejsze wybory nie są także - według Maliszewskiego - po myśli SLD. SLD nie byłoby w rządzie, chyba że by chciało współrządzić z PiS, a to nie jest plan Leszka Millera - powiedział. A notowania PSL są z kolei niskie i "może być pominięte w kolejnych układankach". Każde ugrupowanie ma powód, żeby poczekać - uważa Maliszewski.

Chmaj nie sądzi, aby nagrane rozmowy ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego niosły za sobą jakieś konsekwencje polityczne. To co opublikowano, to wyłącznie jego prywatne poglądy wygłaszane w trakcie prywatnej rozmowy - ocenił.

(mal)