Stany Zjednoczone przygotowują nowe sankcje wobec Federacji Rosyjskiej za wspieranie reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada - poinformowała ambasador USA przy ONZ Nikki Haley. W programie telewizji CBS "Face the Nation" dyplomatka stwierdziła, że sankcje - które ogłosi w poniedziałek sekretarz skarbu Steven Mnuchin - "dotkną bezpośrednio wszystkie rodzaje firm, które miały do czynienia ze sprzętem powiązanym z Asadem i użyciem broni chemicznej".

Stany Zjednoczone przygotowują nowe sankcje wobec Federacji Rosyjskiej za wspieranie reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada - poinformowała ambasador USA przy ONZ Nikki Haley. W programie telewizji CBS "Face the Nation" dyplomatka stwierdziła, że sankcje - które ogłosi w poniedziałek sekretarz skarbu Steven Mnuchin - "dotkną bezpośrednio wszystkie rodzaje firm, które miały do czynienia ze sprzętem powiązanym z Asadem i użyciem broni chemicznej".
Prezydent Rosji Władimir Putin (fot. PAP/EPA/ALEXEY NIKOLSKY/SPUTNIK/KREMLIN/POOL) i ambasador USA przy ONZ Nikki Haley (fot. PAP/EPA/JASON SZENES) /PAP /EPA

Haley podała również, że Syria wciąż odmawia udziału w wielostronnych negocjacjach w ramach prowadzonego przez ONZ procesu pokojowego.

Przy okazji skomentowała, że to Rosja powinna "przyprowadzić Syrię do stołu rozmów".

Dyplomatka zastrzegła równocześnie, że władze syryjskie "nie są godne" zaproszenia do dwustronnych rozmów z USA: Nie będziemy prowadzić z Asadem rozmów jeden na jeden.

Wcześniej w wywiadzie dla telewizji Fox News Haley poinformowała, że USA nie wycofają swoich wojsk z terytorium Syrii, dopóki nie zostaną osiągnięte założone cele: zagwarantowanie, że broń chemiczna nie będzie wykorzystana w sposób zagrażający interesom USA, pokonanie Państwa Islamskiego i stworzenie możliwości obserwowania działań Iranu.

Rosja jest sojuszniczką reżimu Baszara el-Asada i wspiera go militarnie, a w ostatnich dniach - po doniesieniach o kolejnym ataku z użyciem broni chemicznej w Syrii - kilkukrotnie blokowała w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rezolucje poświęcone temu krajowi.

O atak chemiczny z 7 kwietnia w mieście Duma pod Damaszkiem, w którym zginęło ponad 60 ludzi, Zachód oskarża syryjskie siły rządowe. W sobotę nad ranem, w ramach akcji odwetowej, połączone siły Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji przeprowadziły w Syrii serię bombardowań, których celem były wojskowy ośrodek naukowo-badawczy w Damaszku, zajmujący się technologią broni chemicznej, i składy zlokalizowane na zachód od miasta Hims.

Kilkanaście godzin po ataku Rada Bezpieczeństwa ONZ odrzuciła zgłoszony przez Rosję projekt rezolucji potępiający interwencję Zachodu jako agresję wobec suwerennego państwa. W projekcie znalazło się również stwierdzenie o tym, że operacja zachodniej koalicji "naruszyła prawo międzynarodowe i Kartę Narodów Zjednoczonych".

W czasie tego posiedzenia Rady Nikki Haley ogłosiła, że USA uderzą ponownie, jeśli reżim Asada ponownie użyje broni chemicznej.

Jeśli reżim w Syrii znowu zastosuje ten trujący gaz, Stany Zjednoczone będą przygotowane. Kiedy nasz prezydent wyznacza czerwoną linię, to egzekwuje nieprzekraczanie jej - zaznaczyła dyplomatka.


(e)