Premier Giorgia Meloni oświadczyła w środę, że Włochy nie mogą natychmiast przystąpić do Rady Pokoju, inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa, która formalnie ma zostać powołana w czwartek. W wywiadzie dla telewizji RAI wyjaśniła, że dla Włoch jest to problem konstytucyjny, który wymaga więcej czasu i refleksji. "Jesteśmy otwarci, gotowi i zainteresowani" - zastrzegła jednocześnie polityczka.
- Giorgia Meloni jest otwarta na udział Włoch w nowej Radzie Pokoju, ale podkreśla, że potrzebny jest czas na analizę zgodności z konstytucją.
- Premier zaznacza, że żadna organizacja nie może zastąpić ONZ.
- Obecność Rosji w Radzie Pokoju to kwestia polityczna, ale Meloni wskazuje, że Rosja już bierze udział w innych ważnych organizacjach międzynarodowych.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Giorgia Meloni zadeklarowała, że w sprawie Rady Pokoju Włochy przyjęły "postawę otwartą".
My jesteśmy otwarci, gotowi i zainteresowani, przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, Włochy mogą odegrać wyjątkową rolę w realizacji planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu i urzeczywistnieniu perspektywy dwóch państw (niepodległej Palestyny obok Izraela - przyp. red.) - podkreśliła Meloni.
Poza tym, nie uważałabym za coś inteligentnego ze strony Włoch i Europy samowykluczenia się z organu, który jest przecież interesujący. Dla nas jest to problem konstytucyjny, ponieważ z lektury statutu Rady Pokoju wynika, że niektóre elementy są niekompatybilne z naszą konstytucją. To nie pozwala nam na pewno złożyć podpisu jutro, bo potrzeba więcej czasu. Jest praca do wykonania, ale moje stanowisko pozostaje otwarte - oznajmiła włoska premier.
Meloni wyraziła opinię, że żadna instytucja nie może zastąpić ONZ. Odpowiedziała w ten sposób na pytanie, czy Rada Pokoju może stać się "prywatnym ONZ".
Organizacja Narodów Zjednoczonych jest bardzo skonsolidowana, a poza tym przypominam, że Rada Pokoju powstaje na podstawie rezolucji ONZ. A zatem jest narzędziem przewidzianym przez ONZ - przekonywała w RAI Meloni.
W jej ocenie obecność Władimira Putina w Radzie Pokoju to kwestia polityczna. Muszę zasygnalizować, że w każdym multilateralnym organie zasiadają przy stole także osoby, do których jest nam daleko - zauważyła.
Meloni zwróciła uwagę na to, że Rosja zasiada w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i należy do grupy G20. Dlatego, w jej opinii, z tego punktu widzenia, obecność Rosji w Radzie Pokoju nie byłaby niczym nowym w systemach wielostronnych.
W czwartek w Davos ma nastąpić podpisanie dokumentu założycielskiego Rady Pokoju, która jest inicjatywą prezydenta Trumpa. Państwa członkowskie tej organizacji mają być wybierane przez amerykańskiego przywódcę na trzyletnie kadencje, chyba że wpłacą co najmniej 1 mld dolarów za przywilej stałego członkostwa.
Na początku Rada Pokoju była przedstawiana jako ciało nadzorujące tymczasowe władze w Strefie Gazy. Projekty dokumentów, jakie publikowano w prasie, wskazują na to, że ma być ona jednak nową organizacją międzynarodową, zajmującą się m.in. rozwiązywaniem konfliktów na całym świecie. Trump ma być jej dożywotnim prezesem, dysponującym bardzo szeroką władzą, w tym prawem wyboru członków oraz zarządu i prawem weta.
Przedstawiciel amerykańskiej administracji przekazał w środę, że zaproszenie przyjęło dotąd ponad 30 przywódców państw.
Zaproszenie do Rady Pokoju otrzymał również Watykan. Jak powiedział sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin, papież Leon XIV rozważa tę propozycję.
Wcześniej zaproszenie otrzymał także prezydent Karol Nawrocki. Na razie nie wiadomo, czy Polska je przyjmie.


