​Ok. 1,3 tys. cywilów uciekło w sobotę i niedzielę z regionu pod Damaszkiem, kluczowego dla dostaw wody dla stolicy Syrii, przez walki sił rządowych z grupami rebeliantów, w tym z nieuznającym rozejmu ruchem Dżabhat Fatah al-Szam. Informację przekazało wojsko syryjskie.

​Ok. 1,3 tys. cywilów uciekło w sobotę i niedzielę z regionu pod Damaszkiem, kluczowego dla dostaw wody dla stolicy Syrii, przez walki sił rządowych z grupami rebeliantów, w tym z nieuznającym rozejmu ruchem Dżabhat Fatah al-Szam. Informację przekazało wojsko syryjskie.
Zdjęcie ilustracyjne /STR /PAP/EPA

Wojsko poinformowało, że cywile uciekający z doliny rzeki Barady zostali przetransportowani do bezpieczniejszych miejsc, a ich nazwiska zostały zarejestrowane w bazach Syryjskiego Arabskiego Czerwonego Półksiężyca.

Szef niezależnego Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka Rami Abdel Rahman potwierdził, że w regionie podstawiono autokary do ewakuowania ludności cywilnej, ale nie potrafił powiedzieć, ile osób ewakuowano. Podkreślił, że dolina Barady nie jest objęta obowiązującym od piątku ogólnokrajowym rozejmem ze względu na obecność w regionie rebelianckiego ugrupowania Dżabhat Fatah al-Szam, dawniej znanego jako Front al-Nusra.

Lokalne media poinformowały, że bojownicy libańskiego ugrupowania szyickiego Hezbollah prowadzą ostrzał wiosek i miejscowości w dolinie Barady, podczas gdy lotnictwo syryjskiego reżimu i sprzymierzonej z nim Rosji już 10. dzień z rzędu bombarduje cele rebeliantów na tym obszarze.

Dolina Barady to główne źródło zaopatrujące w wodę Damaszek i jego okolice. Od 22 grudnia w stolicy Syrii występują dotkliwe braki wody. Według lokalnych mediów źródło Ajn al-Fidżeh oraz miejscowe zakłady gospodarki wodnej zostały zniszczone w nalotach. Reżim syryjski twierdzi, że rebelianci skazili ujęcie wody benzyną, zmuszając władze do zawieszenia dostaw wody do Damaszku.

Od nocy z czwartku na piątek w Syrii obowiązuje rozejm wprowadzony dzięki mediacji Rosji, Turcji i Iranu. Porozumienie o wstrzymaniu walk podpisało wiele ugrupowań rebeliantów, ale nie wszystkie. Rzecznik tzw. Wolnej Armii Syryjskiej (WAS), luźnego sojuszu różnych ugrupowań walczących z siłami prezydenta Syrii Baszara el-Asada, zapewnił, że będzie ona przestrzegać rozejmu.

Moskwa i Ankara są gwarantami rozejmu, który - jak wynika z doniesień z Syrii - jest generalnie przestrzegany, choć mają miejsce sporadyczne starcia. W sobotę porozumienie poparła Rada Bezpieczeństwa ONZ.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka oraz reporterski kolektyw z regionu Aleppo na północnym zachodzie kraju poinformowały o nalotach sił rządowych na kontrolowane przez rebeliantów wioski w pobliżu miasta o tej samej nazwie, które niedawno po długich i zaciętych walkach zostało odbite przez siły reżimu.

Syryjska agencja państwowa SANA podała z kolei, że dwóch zamachowców samobójców wysadziło się w powietrze w noc sylwestrową w położonym na zachodzie kraju mieście Tartus, zabijając dwóch policjantów, którzy starali się ich powstrzymać.

(abs)