Belgijskie wojsko rozpoczęło regularne patrole w Brukseli i Antwerpii w odpowiedzi na obawy o bezpieczeństwo społeczności żydowskiej. Decyzja ta jest wynikiem porozumienia koalicji rządzącej i ma na celu ochronę miejsc często odwiedzanych przez Żydów.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez portal Brussels Times, głównym powodem powrotu wojskowych patroli na ulice są obawy o bezpieczeństwo społeczności żydowskiej. Minister obrony Theo Francken poinformował, że od poniedziałku na ulice skierowano 200 żołnierzy, którzy będą patrolować miejsca często odwiedzane przez tę społeczność, a w szczególności okolice synagog i szkół.

To działanie przypomina okres po zamachach terrorystycznych z 2016 roku, kiedy to wojsko również patrolowało ulice belgijskich miast.

Decyzja o wyprowadzeniu wojska na ulice jest wynikiem porozumienia zawartego w ubiegłym tygodniu przez trzy partie koalicji rządzącej: flamandzkich chrześcijańskich demokratów (CD&V), Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA) oraz francuskojęzyczną liberalną partię Ruch Reformatorski (MR).

Minister obrony Theo Francken ogłosił, że wojsko będzie obecne w kluczowych lokalizacjach przez trzy miesiące. Po tym okresie liczba żołnierzy zostanie zredukowana do 90. Początkowo patrole będą odbywać się w Brukseli i Antwerpii, a następnie zostaną rozszerzone na Liege.

Wspólne działania mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa i spokoju społecznościom zagrożonym potencjalnymi atakami.

Pamięć o tragedii z 2016 roku

Patrole wojskowe na ulicach belgijskich miast były wcześniej wprowadzone po zamachach w Brukseli w 2016 roku. Wówczas zginęły 32 osoby, a ponad 300 zostało rannych. Obecne działania mają na celu zapobieganie podobnym tragediom i zapewnienie mieszkańcom poczucia bezpieczeństwa.

Zamachy w Belgii 22 marca 2016 roku były jednymi z najtragiczniejszych ataków terrorystycznych w historii tego kraju. Ataki te zostały przeprowadzone przez bojowników związanych z tzw. Państwem Islamskim (ISIS) i miały miejsce w dwóch lokalizacjach w Brukseli: na lotnisku Zaventem oraz w stacji metra Maelbeek.

Śledztwo wykazało, że zamachy były powiązane z atakami w Paryżu z listopada 2015 roku. W obu przypadkach zamachowcy byli częścią tej samej siatki terrorystycznej działającej w Europie.