Parlament Grecji podejmie dziś decyzję ws. oszczędności i reform, których w zamian za nowy program pomocowy domagają się od Aten zagraniczni kredytodawcy. Przeciwny porozumieniu z wierzycielami związek zawodowy pracowników sektora publicznego wezwał natomiast do 24-godzinnego strajku.

Szef eurogrupy: Cierpliwość wobec Grecji wyczerpuje się

Cierpliwość Europy wobec Grecji kończy się, a ewentualne referenda w 18 pozostałych krajach członkowskich strefy euro ukazałyby niechęć do dawania Atenom dalszych pieniędzy - oświadczył szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem. czytaj więcej

Głosowanie w greckim parlamencie oczekiwane jest wieczorem, niewykluczone, że dopiero około północy. Północ to termin ostateczny, bowiem do dzisiaj grecki parlament ma czas na zaakceptowanie porozumienia ws. programu pomocowego, zawartego na szczycie strefy euro. Do dzisiaj również musi uchwalić pierwszy pakiet ustaw wprowadzających reformy. To warunki rozpoczęcia negocjacji z wierzycielami na temat nowego pakietu pomocy, którego łączna wartość ma wynieść od 82 do 86 mld euro.

Także na dzisiaj związek zawodowy pracowników sektora publicznego ADEDY zwołał 24-godzinny strajk przeciwko polityce oszczędności. Rządząca obecnie w Grecji lewicowa, populistyczna Syriza doszła w styczniu tego roku do władzy właśnie pod hasłem zerwania z polityką zaciskania pasa.

Premier Grecji i lider Syrizy Aleksis Cipras skrytykował w wywiadzie telewizyjnym porozumienie z wierzycielami ws. trzeciego programu pomocowego dla Aten, ale równocześnie oświadczył, że było najlepszym rozwiązaniem, jakie mogła uzyskać Grecja. Jak przekonywał, porozumienie uchroniło kraj przed opuszczeniem strefy euro i musi zostać wdrożone, nawet jeśli jest to "droga jednokierunkowa".

Cipras: Biorę odpowiedzialność za porozumienie z wierzycielami

Nie będę uciekał od odpowiedzialności za tekst porozumienia z międzynarodowymi wierzycielami – zapewnił w rozmowie z państwową grecką telewizją ERT premier Grecji. Aleksis Cipras bronił przeprowadzonego w kraju referendum, mówiąc, że oddaliło ryzyko wyjścia z euro. czytaj więcej

Cipras zaznaczył również, że nie odejdzie ze stanowiska, mimo że jest zmuszony wprowadzić w Grecji więcej środków oszczędnościowych, przeciwko którym sam się dotąd opowiadał. Wzywał również Greków przed niedawnym referendum, by zagłosowali w nim przeciwko dalszym oszczędnościom i reformom, jakie były warunkiem uzyskania międzynarodowej pomocy. Przeciwko tym warunkom zagłosowało wówczas ponad 60 procent uczestników referendum.

Co ciekawe, zupełnie odmienne społeczne nastroje wskazuje teraz sondaż, którego wyniki opublikował we wtorek grecki dziennik "To Wima". Z badania wynika, że około 70 procent Greków jest za zgodą parlamentu na żądany przez zagranicznych kredytodawców program oszczędności i reform.

(edbie)