"Za poprzedniego selekcjonera był styl i widać było pomysł na grę. Teraz tego nie ma" - tak Waldemar Prusik, były reprezentant kraju, ocenił ostatnie występy polskich piłkarzy w eliminacjach Euro 2020. Zastrzegł jednak, że nerwowe ruchy - jak zmiana selekcjonera - mogłyby tylko kadrze zaszkodzić.

W piątek, przypomnijmy, biało-czerwoni przegrali w Lublanie ze Słoweńcami 0:2, tracąc pierwsze w tych kwalifikacjach gole i punkty.

W poniedziałek goli nie stracili, ale zgubili punkty, remisując w Warszawie z Austriakami 0:0.

A biorąc pod uwagę niewykorzystane szanse i bezbarwną grę podopiecznych Jerzego Brzęczka: mogło być gorzej.

Eliminacje Euro 2020: W "polskiej" grupie coraz ciaśniej, zobacz tabelę

Polska zremisowała z Austrią 0:0, Słowenia wygrała z Izraelem 3:2, a Łotwa przegrała z Macedonią Północną 0:2 w poniedziałkowych meczach eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Z dużej przewagi punktowej biało-czerwonych w grupie G niewiele zostało. czytaj więcej

Jak skomentował Onet: Biało-czerwoni mogą się cieszyć, że w poniedziałek mieli w bramce znakomitego Fabiańskiego, bowiem to rywale zasługiwali tego dnia na wygraną.

Faktycznie - jak zwracał uwagę relacjonujący to spotkanie z trybun Stadionu Narodowego dziennikarz redakcji sportowej RMF FM Paweł Pawłowski - Łukasz Fabiański aż kilkunastokrotnie ratował nas z opresji.

W tej chwili, po sześciu kolejkach w grupie G, Polska wciąż przewodzi stawce, ale nad drugą Słowenią ma już tylko dwa punkty przewagi, a nad trzecią Austrią trzy.

Zdaniem Waldemara Prusika, byłego reprezentanta kraju i kapitana drużyny narodowej, pierwsze miejsce w grupie to obecnie jedyne, co może cieszyć kibiców, jeżeli chodzi o reprezentację.

Prowadzimy w tabeli i mamy przewagę, która, co prawda, zmalała, ale jeszcze jest. Poza tym nie wygląda to dobrze - stwierdził.

Na pewno wszyscy się spodziewaliśmy więcej po meczach ze Słowenią i Austrią. I nie chodzi tylko o zdobycz punktową, ale grę. Można czuć ogromny niedosyt. Na niektórych pozycjach trener Jerzy Brzęczek powinien chyba szukać innych rozwiązań - ocenił 49-krotny reprezentant Polski.

Zdaniem Prusika, "nieźle pokazali się młodzi: Krystian Bielik, Sebastian Szymański i Dawid Kownacki, ale oni muszą jeszcze nabrać pewności i doświadczenia".

To chyba jedyne plusy tych spotkań: że ci młodzi dostali szansę gry i ją wykorzystali - stwierdził.

Jak przyznał, był zaskoczony tym, że zarówno w spotkaniu ze Słowenią, jak i Austrią po stronie Polaków w ogóle nie było widać pomysłu na grę.

Nie trzeba nikogo przekonywać, że ci zawodnicy potrafią grać w piłkę i to na całkiem dobrym poziomie, co pokazali u poprzedniego selekcjonera i pokazują w swoich klubach. Co prawda, nie wyszły im mistrzostwa świata, ale na Euro 2016 pokazali się z dobrej strony. Wtedy był styl i widać było pomysł na grę. Teraz tego nie ma - zaznaczył Prusik.

Coś się zaczęło dobrego dziać w meczu z Izraelem, ale teraz znowu siadło. Trudno powiedzieć, dlaczego tak jest. Trener Brzęczek sam jeszcze się niektórych rzeczy pewnie uczy i może potrzebuje więcej czasu - zastanawiał się.

Słychać głosy, że należałoby zwolnić Brzęczka, ale według mnie to nie jest dobry pomysł. Trwają eliminacje i powinniśmy je dograć z tym trenerem, który jest. Cały czas prowadzimy w grupie. Widać, że Brzęczek szuka różnych rozwiązań i być może potrzeba mu jeszcze trochę czasu. Nerwowe ruchy mogą tylko zaszkodzić - podsumował Waldemar Prusik.

Najbliższe mecze eliminacji Euro 2020 biało-czerwoni rozegrają w październiku: zmierzą się wówczas z Łotwą i Macedonią Północną.